14 października 2021 roku, godz. 9:01 8,8°C

LIST DO SIŁACZKI Z WIELKIEGO MIASTA

Żywiec 14.10.2021r.

Bądź pochwalona Siłaczko!

W pierwszych słowach mojego listu,
Daję Ci te słoneczniki, aby rozświetlić Ci
Serce i umysł pentagramem słońc,
Z których cierpliwie, pracowicie lej miód
Mądrości, dobroci i troski w rozumy
Twoich szczególnych uczniów,
Może bardziej podopiecznych,
Bo są specjalnym wyzwaniem ekstremalnym,
A przecież miała to być typowa klasa
W szkole integracyjnej,
A wyszło jak zwykłe,
Czyli nauczycielki stare szczwane lisice,
Wzięły sobie normalne dzieci,
A Tobie młodej nieświadomej,
Wcisnęli wszystkie osiemnaścioro
Z orzeczeniami i bez, ale z patologii
Jaka możliwa jest tylko w wielkich
Aglomeracjach.

Dlatego przyjmij moje wielkie gratulacje,
Dopiero trzeci rok tej Twojej służby,
A już specjalna nagroda dyrekcji szkoły,
Nagroda prezydenta miasta,
Ministerialne stypendium naukowe,
Comiesięczny suty dodatek.

Fakt, że stare nienawidzą Cię,
Zwłaszcza za zdalne nauczanie,
Gdzie Twoi wychowankowie,
Mimo, że są jacy są, jednak testy
Napisali celująco.

Nie zatrzymujesz się, jak widzę.
Kolejne fakultety: oligo, anglistyka,
Filologia ukraińska, logopedia.
To co dziś ważne.

Pisałaś o przykrej sytuacji z Franią.
Cóż, czekała na docenienie.
Wieczna wspomagająca.
Kiedy Gizela zachorowała,
To dyrektorka ją powinna uczynić prowadzącą,
A nie dawać zastępstwa.
To rozwaliło tamtą kasę,
A Frania poczuła się niepotrzebną
I odeszła do pracy na stadionie.
Szkoda. Bo mówiłaś, że miała dar, wiedzę
I serce.
Nie wiem.
Może personalny konflikt. Niechęć.

W każdym razie nauczycieli coraz mniej.
Coraz mniej licealistów
Garnie się do zawodu.
Trudno o z powołaniem pedagogów,
Jak piszesz.

Napisz, czy te dynie ozdobne przydały się
I filmy z Białowieży?
Szkoda, że dzieci przychodzące do Was
Z przedszkola, nie wiedzą co to głóg,
Co to dzik, tym bardziej żubr, a nawet kura.

U nas dobrze.
Na weekend jedziemy do Nałęczowa.
Pracujemy. Halszka już trzeci raz miała zarazę,
A mnie nie bierze.
Ona już dwa razy szczepiona, a ja tylko łącką
Się codziennie podlewam
I rutinoscorbinem zagryzam.

Życzę Ci na koniec silnej, wręcz żelaznej psychiki.
Wiem, że pomysłów masz setki.
Wysypiaj się i pamiętaj, że najważniejsi,
To mąż i dzieci.
Nie utrać ich. Nie zaniedbaj.
Najważniejszy, pamiętaj Krzysiek.
Bądź mu kochanką, kucharką
I traktorzystką, gdy trzeba.
Bez mężczyzny i rodziny wszystko będzie
Niczym.

Cześć.

Bonifacy.

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa fyrfle, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.