złośnik Zosia
 12 lipca 2011 roku, godz. 22:37

Dziękuję, Dziękuję, Dziękuję - jak to dla mnie dużo znaczy...

złośnik Zosia
 12 lipca 2011 roku, godz. 19:04

OK, będę się stosować, tylko z tą kawusią, to nie najlepszy pomysł dla mnie. Po pierwsze, nie piję w ogóle, po drugiej - musiałabym pampersa sobie sprawić albo robić przerwę co trzy...minuty :)

Szum morza zawsze wywołuje we mnie emocje. Od zachwytu po smutek, ale to chyba normalne :)

Dobra, idę się przewietrzyć - pakowanie męczy :)

Pozdro i oby do zobaczenia :) Dzięki wszystkim za dodawanie otuchy...

Ewunia3009 Ewela
 12 lipca 2011 roku, godz. 18:54

Zosiu nie bądż aż tak pesymistyczna;)
dojedziesz w jednym żywym kawałku nad to morze;)

złośnik Zosia
 12 lipca 2011 roku, godz. 18:45

Joaśku, też bym wolała przez Niemcy, ale kierowca nasz coś nie bardzo che tą drogą.

Oby te Anioły nas nie opuszczały... Jak mam ginąć, to raczej blisko domu, bo tak, to same problemy...Gdzieś po Polsce w worku się bujać - nie bardzo..

Serio mówię...

Pozdrawiam i dziękuję za serdeczności :)

Julka 10 Julka
 12 lipca 2011 roku, godz. 18:42

Zosiu...dojedziecie !! Tylko spokojnie 80 max 100 tyle wystarczy, w myśl zasady " lepiej godzinę później niż wcale..." To po pierwsze, po drugie, co trzy godzinki przerwa, łyk kawusi i orzeźwiającego powietrza.
Życzę pięknej pogody, duuuużo słońca i radości, życzę też aby szum morza wywołał piękne emocje , uczucia, które sprawią że napiszesz cudny wiersz o...miłym leniuchowaniu i relaksie :):)

Buziaki i sezrokiej drogi w obie strony co najważniejsze !!

złośnik Zosia
 12 lipca 2011 roku, godz. 18:36

Nie masz GG?, Joanno! :) Jakże to tak?

A ja już jestem spakowana. Wyruszam w nocy nad morze nasze. 10 godz.w samochodzie nie napawa mnie optymizmem... I tyle wypadków... Chyba się boję...

Pozdrawiam wszystkie :)

P.S.: jest nadzieja, że dojedziemy cało i że na miejscu będzie internet..
Pa

Ewunia3009 Ewela
 12 lipca 2011 roku, godz. 17:50

no rozdawaj swój optymizm rozdawaj;)

Julka 10 Julka
 12 lipca 2011 roku, godz. 17:11

Wyślę Wam później nr..gg, zaczniemy od tego. Na odległość słowem pisanym też można zdziałać cuda :):)
Ja to mam tak, że optymizmu więcej niż mnie...samej :):):) nawet nie mam pojęcia skąd go...biorę i gdzie go trzymam.
Miłego dnia ...dziewczynki i proszę się uśmiechnąć bo piękny dzień mamy :)

złośnik Zosia
 12 lipca 2011 roku, godz. 17:00

Hmmm, mnie też postrzegają jako wesołe stworzenie. Ale optymizmu to ja mam 0,5 kg najwyżej. No i jak jest mi znośnie tam w środku, to nic nie napiszę. Ale kto wie, może Ci się uda, Julka :)

Ewela, dzięki za opinię :)

Ewunia3009 Ewela
 12 lipca 2011 roku, godz. 11:36

Wiersz świetny.:)

a co do Julki chce Ciebie na kilogramy;) i Twojego optymizmu;p

Julka 10 Julka
 12 lipca 2011 roku, godz. 3:59

Zosiu.....mną też targają różne emocje od radości do przygnębiającego smutku, ale to dla nas kobiet ponoć normalne. Jednak w takiej sytuacji...musimy się spotkać, kilka rozmów ze mną :):) sprawi, że napiszesz wesoły wiersz szybciej niż myślisz. Jestem zwariowaną optymistką ( mimo wszystko) i moja radość życia udziela się ponoć każdemu :):):) Więc muszę Ci jej troszeczkę przekazać :):):)

złośnik Zosia
 12 lipca 2011 roku, godz. 3:33

Och, dzięki dziewczyny :)
Julka, ja jeszcze nigdy niczego wesołego nie napisałam. Nie umiem..

Julka 10 Julka
 12 lipca 2011 roku, godz. 3:13

Zimowy, nie zimowy Zosiu, za oknem jesiennie :):) A wiersz, zgadzam się z Joasią dobry, tylko troszkę taki...smutny, ale smutek doskonale znam, w moich wierszach też go sporo :):)
A tak na marginesie dziewczynki mnie po szampanie odbijają się...bąbelki :):) i głowa na drugi dzień okrutnie boli. Pal sześć wtedy...codzienność :):)