26 sierpnia 2012 roku, godz. 3:51 4,0°C

Ballada Królowej

Przybyłam z ziemi filozofów i artystów,
Do kraju, gdzie słowa toną w pitnym miodzie,
Na dworze krząta się paru przyszłych kopistów,
Nikt nawet nie słyszał nigdy o włoskiej modzie.

Przepycham się przez gwar sarmackiej gawiedzi,
Stoi ona w dworze i wokół niego,
A mnie czekają jeszcze setki odpowiedzi,
Jak, komu, gdzie, kiedy, i dlaczego,
- przyznano cła bez urzędowej spowiedzi.

Dziwią się słowom mym i coś szemrają,
- ona nadzwyczaj wobec nas zuchwała.
A ja naprzeciw zwyczajom jakie tu bywają,
Mówię – jeszcze długo będę panowała,
I niejedno oblicze tych krain odmienię,
Sprowadzę mądrości, których tu nie znano,
I te firany w komnatach na nowe wymienię!
By mnie tu dobrze i na długo zapamiętano!

Wnet krzyki, jęki, znaki jawnego oburzenia,
- ależ pani, u nas firan się nie zmienia,
to koszta, a skarbiec z głodu zjada sam siebie,
i czy to pro publico bono i co nam powiedzą w niebie,
wszak firany te, to podobno…
nasze starożytnego pochodzenia godło.

Skarbiec, godło i pro publico bono,
- ach Galateo co byś powiedział na te koncepty,
niebo już nawet wzywają szukając recepty,
na w mą naturę wpisane reform dobro,
cóż im odpowiem wobec tej maskarady,
i pełzającego wśród intryg zarzutu zdrady?

Milczysz... jednak myśl ma wykluwa szlachetne zdanie,
- panowie, usiądźmy przy winie i godnej strawie,
i zapomnijmy o imponderabiliach,
w końcu i wam i pospolitej rzeczy się opłaci,
gdy kraju tego już nie będą liczyć w kielichach,
lecz w zastępach zasłużonych postaci.

Tym razem spokojniej przyjmują me słowa,
Więc cóż tu kryć, póki moja jest koronowana głowa,
Powoli pomnażać będę dukaty na gościńcach,
I jeśli trzeba, wrócę do miejsca, gdzie zrodziły się ambicje,
Do znanych dobrze murów trwających na mych włościach,
Być może tam przyjdzie leczyć umysłu sińce,
Gdy tych firan faktycznie wymienić nie zdołam…

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa Exodus, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.