12 kwietnia 2013 roku, godz. 11:55 33,7°C

Most złotników - Ponte Vecchio

CZĘŚĆ - I

* * * Dzień dobiegał końca.
Pierre wkrótce musiał opuścić miasto, które na wiele
lat miało pozostawać w jego pamięci.
Idąc chodnikiem, po raz kolejny mijał życzliwych przechodniów
o łagodnym głosie, zapraszającym do łowienia uchem każdego słowa.
Dziś zrezygnował z odwiedzenia placu - Piezza della Signoria.
Wiedziony niepojętym sobie przeczuciem, szedł w stronę spięcia
brzegów rzeki Arno. Most przy Via de' Gucciardini znajdował się
o dwie przecznice drogi stąd. Z oddali dobiegał dźwięk mechanicznego
kuranta. Właśnie minęła godzina dwudziesta trzecia. Na Ponte Vecchio,
zwykle o tej porze dnia można było spotkać romantyczne pary kochanków.
Magia tego miejsca, miraże świateł i cieni odbijających się od lustra
wody, to nieomalże podwoje do świata ezoterycznego. Kiedy dotarł,
ku jego zdziwieniu Stary Most był opustoszały. Małe sklepiki, w których
handlarze sprzedają turystom bibeloty teraz stały zamknięte.
Wokół panowała wszechogarniająca cisza. Już kilka kroków dzieliły go
od tarasu widokowego z panoramą na miasto i rzekę. Jego potylicę
dobiegła myśl; Czy życie jest tylko wewnętrzną wizją, która została
właśnie zburzona przez déja vu. A skoro tak, to kto pociąga za sznurki?
Gdy zbliżył się do bariery chroniącej przed nieumyślnym upadkiem do
wody, w półmroku ujrzał kobiecą sylwetkę. Stała po przeciwnej stronie
poręczy - lekko pochylona, drżąca. Dlaczego chcesz to zrobić? zapytał,
cichym, lekko uciśniętym lecz przebijającym się głosem. Jej wzrok
skierowany w toń Arno, niczym w otchłań teraz poszybował spojrzeniem
na Pierr'a. Choć była to druga połowa czerwca z ust niewiasty
wydobyła się chmurka pary.
Signore, nie zatrzymuj mnie! Wraz z ginącym marzeniem odchodzi życie.
Otrzymując dziecięcą ufność od Boga byłam prostoduszna. To jest koniec,
kiedy ziemia usuwa się spod nóg a serce pęka.
Rozdarta nadzieja nie wypełni moich dni, nie zwróci raz utraconego
dzieciństwa. Muszę odejść, by gwiazda poranna nie obróciła marzeń
we wstyd.
Signora, czy zdradzisz mi swoje imię - wyszeptał Pierre.
Jakież znaczenie ma dziś moje imię?
Dla mnie ma znaczenie - odparł mężczyzna.
W takim razie odpowiem; Od urodzenia nazywają mnie Natalia.
Zatem, naznaczona jesteś głosem rozsądku, a twoje imię oznacza
‚dzień narodzin’.
Proszę podać mi dłoń. Pomogę pani pokonać zakłopotanie.
Delikatnym ruchem wysunął rękę.
Czas, jakby zatrzymał się na chwilę.

Koralik Anioła Natalia
 26 kwietnia 2013 roku, godz. 18:49

Dla mnie jesteś i koniec kropka.
:>
Cicho już..

Aquarelle zatrzymany w kadrze
 26 kwietnia 2013 roku, godz. 18:48

Nie jes­tem wspa­niały, nie jes­tem wybitny.
Jes­tem zwyczaj­nym człowiekiem i proszę o tym pa­miętać Ko­rali­ku Anioła.
Dziękuję. :-)

Koralik Anioła Natalia
 26 kwietnia 2013 roku, godz. 18:25

Czytam ten wiersz chyba dziewiąty raz.
Naczytać się nie mogę.
Jest wspaniały.
Pozdrawiam.

słoneczniki Joanna
 12 kwietnia 2013 roku, godz. 14:16

Czytam z zaciekawieniem i proszę o więcej :)

Z pozdrowieniami

Aquarelle zatrzymany w kadrze
 12 kwietnia 2013 roku, godz. 13:45

Z zamysłem, niemniej jednak.

O cierpliwość proszę i dziękuję.

Aquarelle zatrzymany w kadrze
 12 kwietnia 2013 roku, godz. 12:25

Dziękuję za przychylny komentarz.
Szybko i szczęśliwie wracaj..

Sol 8 ines
 12 kwietnia 2013 roku, godz. 12:07

Cudowna nuta słów :)) Pozdrawiam i do miłego :))