25 lutego 2020 roku, godz. 11:10  49,9°C
Edytowano  25 lutego 2020 roku, godz. 13:41

DNA

czasem widuję jej cień
jak się pochyla nad kwiatkiem
ale go nigdy nie dotknie
żeby słońce nadal pieściło
jego nadłamane ramię

a potem jakaś nić niewidzialna
cienka jak babie lato
snuje się w moich snach
i łączy mnie z tamtą dziewczynką

ale gdy wieje zły wiatr
coś w środku jak trzcina się gnie
patrzę na nią jak w wieczność
bo wiem
że nic jej nie złamie

giulietka M.
 26 lutego 2020 roku, godz. 7:32

Dziękuję, miło to 'słyszeć" zwłaszcza od Ciebie, Kamil, choć pisany jak zawsze "na kolanie". ;)

Naja, dokładnie tak, celna puenta, dzięki!:)

Miło, że się zatrzymaliście, pozdrawiam serdecznie.

Naja Ela
 25 lutego 2020 roku, godz. 15:56

Lepiej się trochę nagiąć niż złamać...

Jak zwykle pięknie wysłowiłaś Giulii :-)))

truman Kamil Ale Wolę Kamilek
 25 lutego 2020 roku, godz. 14:48

Bardzo dobry, rozważny, dopracowany wiersz.

giulietka M.
 25 lutego 2020 roku, godz. 12:47

Wspomnienia się zacierają, mieszają, rozmywają... jest jednak coś więcej, coś z czego się nigdy nie wyrasta.
Dziękuję za refleksję, Petro!;)

PetroBlues Kociamber
 25 lutego 2020 roku, godz. 11:58

Bo wspomnień nic nie złamie...nawet czas...:)