4 lutego 2021 roku, godz. 22:26

To mój powrót do S. Kinga, którego książek nie czytałem już długo. Z punktu widzenia satysfakcji z przeczytanej książki, powrót udany. Od lektury trudno było się oderwać, kolejne strony była raczej zjadane oczami niż po prostu czytane, a ciekawość rosła karmiona nie tyle zaskakującymi zwrotami akcji, co stopniowo podgrzewaną temperaturą. Nie wiem, czy wiecie, ale tak podobno gotuje się żabę...

S. King zbudował świat w oparciu o życie dwóch ludzi: małego chłopca, którego historię poznajemy dosyć szczegółowo oraz wielebnego Charlesa Jacobsa, którego życie wplata się w treść książki fragmentami widocznie zarysowanymi i odseparowanymi. Najpierw jest to wielebny, później kuglarz, następnie naukowiec. Zaskakujące jak wiele wspólnego mają te profesje ze sobą.

Nie mogę powiedzieć, że wychowałem się na książkach S. Kinga, jednak pierwszy kontakt z jego twórczością dzięki "Miasteczku Salem" miałem jako nastolatek, czyli król horroru towarzyszy mi przez pół mojego życia. Nie wiem, czy to dużo, ale bez wątpienia potrafię wychwycić różnice w sposobie prowadzenia historii. Na pewno zmieniły się czasy - S. King jest współczesny, napisał tę powieść w 2013 roku, więc bohaterowie korzystają z Sieci, korzystają z Google czy YouTube'a. Druga istotna zmiana to dojrzałość w poruszaniu tematu uzależnień, zdrowia psychicznego i religii. To nie są tematy oczywiste, łatwe i jednakie dla każdego. S. King umiejętnie zakreśla ich wielowarstwowość.

Zdarzyło mi się spotkać ze stwierdzeniem, że "King to odcina już tylko kupony od swojej sławy". Może nawet sam je kiedyś wypowiedziałem. W przypadku "Przebudzenia" spokojnie można wepchnąć te słowa wymawiającemu je z powrotem do ust.

Zakończę tę opinię o książce cytatem, zdaniem, które wypowiada narrator w "Przebudzeniu":
"Talent to [...] niepokojąca rzecz – ma to do siebie, że we właściwym czasie dyskretnie, acz stanowczo daje o sobie znać. Niczym pewne uzależniające środki, pojawia się jako przyjaciel, na długo zanim uprzytomnisz sobie, że jest tyranem"
Wypada się tylko cieszyć z tego, że talent pisarski tyranizuje S. Kinga nieprzerwanie od tylu lat.

Przebudzenie
W niedużej miejscowości w Nowej Anglii, ponad [...]
onejka onejka
 4 lutego 2021 roku, godz. 23:41

King to mój ulubiony autor. A przygodę z nim zaczynałam tez od Miasteczka Salem. Dla mnie każda z jego książek jest fascynująca wymyśloną historią. Zawsze zastanawiam się skąd w nim takie pomysły. To bez apelacyjne jest talent, wielki talent. Ileż to razy odkładałam jego książkę, gdyż emocje nie pozwalały mi brnąc dalej. A za chwilę zaczynałam czytać dalej. Bardzo ciekawa jestem „ Przebudzenia”. Namówiłeś mnie ! Przeczytam na pewno 🤞

Naja Ela  5 lutego 2021 roku, godz. 21:35

Nie czytałam, ale oglądałam "Lśnienie" na podstawie Jego powieści. Doskonałe.

Muszę sięgnąć do pozostałych pozycji. Kocham thrillery. Zacznę od " Przebudzenia".

Radek Ziemniewicz 5 lutego 2021 roku, godz. 21:41

To prawda, każda historia jest niesamowita. Są co prawda lepsze i gorsze książki, ale to zapewne kwestia gustu. Na pewno S. King obszernością i ilością wydanych książek ma tę przewagę, że każdy może znaleźć coś dla siebie.

Cieszę się. Jeśli sięgniecie po "Przebudzenie", ciekaw jestem Waszych opinii po lekturze :-)

maba Ewka... albo nie
 4 lutego 2021 roku, godz. 23:07

A ja.... książek Kinga... nie znam. Ale ten tekst jest tak przekonująco napisany, że sięgnę po nie. Zacytowany fragment zrobił na mnie ogromne wrażenie.

Radek Ziemniewicz 5 lutego 2021 roku, godz. 21:39

Dziękuję. Książka nie jest wcale długa, a cytatów i perełek z niej mnóstwo :-)

_jekatiierina_ Jekatierina
 4 lutego 2021 roku, godz. 22:34

Tak ładne to opisałeś, że aż mam ochotę przeczytać tę książkę

Radek Ziemniewicz 4 lutego 2021 roku, godz. 22:36

Dziękuję, to bardzo miłe słowa. Gorąco polecam :-)

I zapraszam do podzielenia się swoimi przemyślaniami po lekturze :-)