11 lutego 2019 roku, godz. 23:43

Paranormalnie

Wracam do domu po ciężkim dniu nic-nie-robienia. Ona wyskakuje z wielkiej doniczki jak Filip z konopiami:
- Zrobiłam to! - próbuje krzyczeć tym swoim, niesamowicie irytującym, piskliwym głosikiem.
- Co zrobiłaś?
- To! - uśmiecha się durnie jakby za chwilę miała mnie ugryźć. - Popełnilam... ją!
- Ją? Możesz jaśniej?
- Popełniłam... - robi pauzę, w jej mniemaniu, efektowną - ...Fraszkę!
- Znowu? Gdybyś mnie obchodziła, zaczął bym się o ciebie martwić.
Ona zaczyna biegać po pokoju w kółko, wokół stołu, wodzi po nim prawą dłonią popiskując te brednie o fraszkach:
- Znowu ją popełniłam! Tak! Tak!
- Chcesz ciastko?
- Nie. Spadaj. - Zatrzymuje się, marszczy ghroźnie bhrwi. A potem znowu zaczyna biegać wokół stołu wesoło popiskując: - Spadaj! Spadaj!
- Nie chcesz to nie. Idę spać. Dobranoc. - Wchodzę do szafy i zasypiam na wieszaku. A w zasadzie na wiesz-jaku. Bo ja zawsze wiem jak. Ona za to pisze fraszki. Dobrana z nas para. Taka paranormalna para.

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa osobliwy, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.