26 czerwca 2017 roku, godz. 9:41

Szara Burza - Część IV

Podziemia prowadzące w dół nie były zbyt przekonywujące. Wąski tunel rozszerzał się i kurczył, zależnie od kierunku zagłębienia. W końcu po mozolnej przeprawie przez korytarze rozejrzałem się. Wnętrze było bardzo ponure i przypominające nie jeden bunkier.
- Wejdź do Środka – nalegała Aneta otwierając drzwi i wskazując palcem słabo oświetlone krzesło.
Gdy tylko przekroczyłem próg, zauważyłem znajomy widok (taki jak u bunkra), lecz przypominał on bardziej pokój przesłuchań jak z filmów. Mimo to usiadłem naprzeciw dziewczyny. (…)
- Słucham więc… - Czekałem zniecierpliwiony, aż Aneta skończy przygotowywać pismo.
Podpisz tu! – Dziewczyna uśmiechnęła się szyderczo. – To chyba dla ciebie nie problem? W końcu podpisywałeś gorsze umowy niż ta.
- Owszem. – Potwierdziłem, wstydząc się własnej głupoty – Tylko zazwyczaj mój księgowy zajmuje się dokumentami…
- Chodzi ci o Leona Moro? – Zaniepokoiła się chłopczyca.
- Tak. Choć nie widziałem go od tygodnia. Dzwonił, że źle się czuje i będzie pracował w domu.
Nie pomyślałeś, żeby zmienić księgowego? - Pokręciła głową bezradnie.
- Tak i Nie.– Odpowiedziałem zmieszany – To jedyna osoba, którą poleciła mi moja świętej pamięci żona. Ze względu na nią postanowiłem go zatrudnić. Ba! Nawet się zaprzyjaźniliśmy.
- Wiesz co ten twój przyjaciel teraz robi? – Chwyciła się za głowę w geście ironii.
- Eee… leży w łóżku? – Podrapałem się po głowie.
- Żartujesz? Nie?! – Zdziwiona odparła – Opowiem ci moją wersje wydarzeń, a właściwie tą prawdziwą…
Wyciągnęła ona laptopa i otwierając zaszyfrowany plik zarecytowała jego zawartość. ‘’Johny, jak wyglądają nasze postępy w eliminacji Kevina B. ?’’ Przy tym wersecie Aneta zamilkła przez chwile. Po czym Objaśniała:
- To od Leona, nie znamy tajemniczego rozmówcy, ale wygląda na to, że ostrzył ( i nadal ostrzy) sobie ząbki na twój majątek.
Ale, Aleksandra! – Oburzyłem się wykrzykując imię mojej zmarłej żony – Nie zrobiła by mi tego, księgowy również.
Nie wiem jakim cudem zostałeś milionerem – westchnęła – Oleju masz w głowie tyle co półroczny niemowlak. Nie musisz mi się zwierzać, na komputerze mam zapiski twojej egzystencji. Przez ostatnie 6 lat, włącznie z tym co robiłeś w łazience… Daj mi chwile.
Śmiech ogarnął dziewczynę. Byłem w bardzo niekomfortowej sytuacji, choć zanim zdążyłem zaprotestować, ktoś zadzwonił na jej komórkę. Szybko zapisała zawartość i zamknęła laptopa.
- Teraz na poważnie. Dowiedziałam się, że mój ojciec jest za granicą w Holandii…
- Ten twój ojciec! – Przerwałem - On mnie w to wpakował, prawda?
- Nie do końca, on jest tylko pionkiem w grze o władze nad światem. Brzmi banalnie, ale to grubsza sprawa… - Spojrzała na mnie, widząc zaniepokojoną minę - A co do Leona, powiem powoli Byś zrozumiał. - Schyliła się w moją stronę patrząc mi w oczy. - Jest on wiceszefem National Integration People i tylko godziny dzielą go, by opuścić granice z całym twoim majątkiem
- Dla czego nie zrobi tego teraz? – Pokiwałem głową.
- Wreszcie sensowne pytanie. – Obróciła się nagle otwierając wcześnie niespostrzeżoną przeze mnie skrzynie. Była małą i wydawała się przezroczysta gdy była zamknięta, a teraz, również ledwie widziałem jej zawartość zza pleców Anety. Przeglądała z pośpiechem wnętrze z dziwnymi gadżetami.
Dziewczyna znajdując chciany przedmiot, mogła przydzielić mi pierwsze zadanie i podać informacje, względnie prawdziwe. (…)

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa Apostrof, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.