4 maja 2019 roku, godz. 23:28

...::Iceman - Zemsta::...

Od autora:
To już trzecia część o życiu Dariusza.

- wpuść mnie do Hansa.
- a jest pan z nim umówiony? - spytał ochroniarz.
- jestem Iceman i nie potrzebuję specjalnego zaproszenia.
- niestety żaden Iceman nie jest na liście gości.
Słysząc to Iceman wziął zamach i wycelował w twarz ochroniarza. Ta nagle się rozmyła i poczuł uderzenie w wątrobę. Po krótkiej szarpaninie Dariusz wylądował na ziemi i został obezwładniony.
- kurde, starzeję się - pomyślał Dariusz.

Pokój do którego został wprowadzony Iceman był salonem gościnnym, z kominkiem, z pięknym widokiem na ogród i ogromnym dębowym biurkiem za którym siedział Hans.
- co za miła niespodzianka - powiedział Hans widząc Icemana w drzwiach - proszę go puścić a pan, panie Iceman niech sobie usiądzie wygodnie w fotelu. Może napije się pan Whisky albo Brandy?
- nie - odpowiedział chłodno Dariusz.
- no cóż, nie to nie ale pozwoli pan, że ja się napiję.
Biorąc łyk wytrawnego alkoholu rzekł do gościa:
- proszę powiedzieć co pana do mnie sprowadza, bo chyba nie interesy, bo ile mi wiadomo jest pan już na emeryturze.
- przyszedłem po ciebie.
- ha, ha ale z pana dowcipniś.
- byłbym dowcipnisiem gdybym się ciebie spytał, co robi traktor u fryzjera.
- a co robi?
- warkocze... twoja córka też dziś robiła warkocze.
Dariusz wyciągnął z kieszeni różowy portfel i rzucił na biurko, po czym spytał:
- poznajesz?
- portfel jak portfel.
- no to zajrzyj do środka.
Hans bez przekonania otworzył. Jego oczom ukazały się znajome fotografie, złota karta kredytowa, książeczka zdrowia i inne duperele.
- jak zajrzysz do bocznej kieszonki to znajdziesz zdjęcie USG, jak sądzę twojego wnuka.
- ty bydlaku! - krzyknął Hans - brać go!
Spacyfikowany, przygnieciony górą mięśni Iceman zdołał wykrztusić:
- powiedz swoim gorylom... żeby... obchodzili się... ze mną jak... z porcelaną... bo tylko... ja wiem... gdzie jest twoja córka...

Przywiązany do krzesła Iceman się ocknął. Czuł się jak by przebiegło po nim stado słoni i trzy kangury. Przed nim wygodnie siedział Hans.
Iceman pogrzebał w ustach językiem i wypluł zęba.
- widzę, że faktycznie obchodzili się ze mną delikatnie.
- to była dopiero gra wstępna. Jak mi pan nie powie gdzie jest moja córka, to moje chłopaki pokażą panu na co ich stać.
- a ciebie na ile stać żeby odzyskać córkę?
- każdą cenę mogę zapłacić: milion, dwa miliony...
- a palca mi dasz?
Hans wstał i wymierzył solidnego lewego prostego. Iceman wraz z krzesłem upadł na podłogę. Znów pogrzebał językiem po ustach i splunął zębem.
- chcę twojego palca - powtórzył.
- jaką mam gwarancję, że mi pan powie gdzie jest moja córka?
- żadnej.
Hans wiedział, że z Icemanem nie ma żartów, więc w milczeniu wyszedł z salonu, by po paru minutach wrócić z zabandażowaną dłonią i palcem w drugiej ręce.
- oto mój palec - powiedział Hans - gdzie jest moja córka?
- nie o tego palca mi chodziło.
Hans poczerwieniał ze złości i rzucił się na Icemana kopiąc go po całym ciele. W końcu się powstrzymał, poprawił garnitur i spytał:
- a o którego palca panu chodziło?
- zgadanij.
Po kilku kopniakach Hans znów wyszedł z salonu.
- a ten może być ? - spytał Hans gdy wrócił z kolejnym odciętym palcem.
- nie, to nie ten - odpowiedział ze stoickim spokojem.
Hans nachylił się nad leżącym Icemanem i złapał go za palec. Podczas wykręcania Iceman go wyprzedził mówiąc:
- no śmiało, złam go, wykręć albo go odetnij, nie robi to na mnie wrażenia. Po starej znajomości powiem ci, że twoja córka nie leży tak wygodnie jak ja na podłodze, wprost przeciwnie - jest rozciągnięta jak znak X, więc ta cała twoja gra wstępna działa tylko na niekorzyść twej córki.
Hans nieco pobladł i wyszedł. Po chwili wrócił z kilkoma odciętymi palcami.
- mogą być?
- nie - odpowiedział Iceman - powiedz mi Hans, dlaczego tak uparcie obcinasz palce dłoni? Nie przyszło ci do głowy, że może mi chodzić o któryś z palców u nogi?
Utykając Hans podszedł do Icemana.
- masz tu palce, zadowolony? - spytał.
- nie do końca ale nudzi mi się już tu na podłodze, więc mogą być.
- więc proszę teraz mi powiedzieć, gdzie jest moja córka.
- karz swoim gorylom przygotować samochód przed domem, czeka nas wycieczka... aha i jak zobaczę w tylnim lusterku, że mamy ogon, to będę tak długo jeździł po mieście aż go nie zgubie.

Po paru minutach jazdy Iceman i Hans dotarli do ogródków działkowych.
- jesteśmy na miejscu - powiedział Iceman.
Wyszli z samochodu i udali się na krótki spacer alejkami działkowymi. W końcu dotarli do niepozornej altanki w której była ogromna piwnica. Gdy tylko wzrok Hansa przyzwyczaił się do ciemności zobaczył swoją córkę. Od razu podbiegł do niej i zaczął odwiązywać jej ręce. W tym czasie Iceman wyciągnął z szuflady pałkę teleskopową i zdzielił nią Hansa w głowę.

Hans gdy się ocknął zauważył, że jest przywiązany do krzesła. Między nim a jego córką stał zadowolony Iceman.
- okłamałeś mnie - powiedział Hans.
- obiecałem, że powiem ci gdzie jest twoja córka, jest tutaj. No chyba, że w tej słabo oświetlonej piwnicy na którą blado świeci energooszczędna żarówka, nie widzisz swej córki, to ci pomogę ją namierzyć.
Po tych słowach Iceman się odwrócił i uderzył z całej siły w brzuch przywiązanej kobiety. Z bólu zajęczała.
- jest tam skąd dochodzi dźwięk.
- zapłacisz mi za to! - krzyknął Hans.
- ciekawe jest to co mówisz, bo póki co to ty jesteś przywiązany a ja mam luźne ręce.
Iceman ponownie odwrócił się w stronę kobiety i z całych sił kolanem uderzył ją w brzuch.
Spływające łzy z policzków zaczęły się mieszać z krwią której robiło się coraz więcej pod stopami kobiety.
- myślę, że twojego wnuka już załatwiliśmy, więc żeby nie przedłużać...
Po tych słowach Iceman sięgnął po nóż z biurka i pchnął go między piersi kobiety.
- a teraz patrz się jak pomału ulatuje życie z twej córki.

Następnego dnia Iceman wrócił do altanki. W piwnicy znalazł załamanego Hansa.
- wiesz Hans, w innym życiu nasze córki mogłyby być przyjaciółkami ale niestety przez ciebie zginęły moje córki, więc teraz twoja córka musiała zginąć.
- ale ona była w ciąży...
- więc porachunki wyrównane.
Iceman dyskretnie wyciągnął nóż i pchnął go w serce Hansa.

Gdy Hans wyzionął ducha Iceman poczuł dziwne uczucie. Uświadomił sobie, że zemsta która pchała go do destrukcyjnych działań wciąż jest głodna. Złudnie myślał, że gdy się zemści to poczuje ulge. Do tej pory miał cel a teraz został bez celu i bez córek.

Do piwnicy wpadło trzech ludzi Hansa. Widząc ich Iceman się uśmiechnął i rozkładając ręce powiedział:
- Hans już nie żyje, więc nikt wam nie zapłaci za moją śmierć.

Przemio Przemysław
 27 lutego 2020 roku, godz. 10:28

Dzięki za poświęcony czas i za opinię :) pierwsza część jest gdzieś tam w oddali pośród moich wcześniejszych opowiadań i jak teraz patrzę to jednak została napisana w 2011 a nie 2013 - mój kolejny błąd, pozdrawiam :)

PetroBlues Kociamber
 25 lutego 2020 roku, godz. 3:56

Przeczytałem całość. To znaczy poprzednią część tej historii i tą. (Widzę tylko dwie, ale może coś przegapiłem)

Piszesz lekko i płynnie. Dobrze to się czyta. Po pierwszych zdaniach poczułem lekki posmak kiczu, ale z czasem cała ta historia zaczęła mi się podobać a nawet ciekawić. Obrazy niczym z kina klasy B, połączone z sarkastyczną postacią Dariusza "Icemana" i zwinną narracją zdają jako całość egzamin. Ciekawie. Podoba mi się, mimo że troszkę mi brakuje jakiegoś głębszego przekazu...ale czy on zawsze musi być? :)

Pozdrawiam:)