20 listopada 2015 roku, godz. 23:52  9,3°C

Odwaga

Nigdy nie pomyślałabym, że mogę znaleźć się tak wysoko, według mnie na samym szczycie postawionych sobie celów. Kto by się spodziewał, że Łucja, będąca istotą strasznie bojaźliwą i nieufną, rozkwitnie jak najpiękniejsza róża w nie byle jakim ogrodzie. Stanie się kobietą mądrą, ambitną i wytrwałą w swoich dążeniach, pragnieniach, które zaprowadziły ją na drogę sukcesu i wewnętrznego spełnienia. Nikt nie wie co było przyczyną jej przemiany, wszyscy mogą się tylko domyślać, ale ona wie.. Ja wiem.
Gdy spotyka Cię "miłość" myślisz, że możesz wszystko. Świat staje się bardziej przyjazny, to co do tej pory Cię irytowało, doprowadzało do mdłości, nagle nabiera tęczowych barw. Ok, nikt nie powiedział, że to złe, ale czy jest aż takie dobre? Dostrzegać tylko to co piękne, a być ślepym na szarą rzeczywistość i problemy społeczeństwa? Osobiście uważam, że to poważny błąd. Mówi Wam coś słowo "autopsja"? Bo ja jestem bardzo do tego słowa przywiązana. Zbrataliśmy się tak niebywale, od kiedy moje różowe okulary nagle roztrzaskał z wielkim impetem jeden palant. Nie będę się rozwodzić nad tym, co przez niego straciłam i co wielkiego mi zrobił, powiem Wam co dzięki niemu zyskałam i czego się nauczyłam. On stworzył mnie na nowo, czyniąc mnie zupełnie inną osobą.
Tylko mężczyzna potrafi zrobić coś takiego, że młoda dziewczyna staje się u jego boku kobietą. Istotą delikatną, przepiękną, pewną siebie a jednocześnie silną. Ta moc zmieniania kobiet w motyle jest ich ogromną siłą. Bez mężczyzn byłybyśmy zwykłe, przeciętne. Ich uczucia dają nam wiarę, które nas mobilizują do zmian, działania. Tak było też ze mną, K. otworzył moje serce, dał wszystko czego pragnęłam. Dostawałam wsparcie, miłość, szacunek i pełną akceptację. Jednak po kilku latach coś się zmieniło, coś pękło. Z każdym dniem, minutą, sekundą dostawałam coraz mniej, w końcu nie dostawałam nic. Zaczęłam nadrabiać za nas dwoje, dawałam podwójnie, łudząc się, że nagle coś się zmieni. Owszem zmieniło się, ale to była zmiana we mnie. Moja nagła frustracja, smutek i żal zniknęły jak ręką odjął. W jednej bardzo krótkiej chwili dojrzałam. Stanęłam w miejscu i pomyślałam "od dzisiaj musisz zacząć żyć inaczej Łucjo, nie dla kogoś, zacznij być egoistką, zrób wszystko żebyś to Ty była szczęśliwa". Tak też się stało. Ostatni gwóźdź do trumny, gdzie pochowałam miłość, dobił K.. Świat się skończył, nastał długi i ciężki etap pracy nad własną osobą. Postanowiłam wykorzystać moc, którą dała mi miłość. Ustaliłam życiowe cele, marzenia ważne, a także te, z których realizacją mogę jeszcze poczekać. Nauka była dla mnie sprawą pierwszorzędną, o uczuciach nie było już mowy, ale jak wiemy życie potrafi nam spłatać niejednego figla. Tym sposobem pojawił się M.. Starszy, świadomy swojej wartości, z planem na życie facet. Zauroczona jego czułością, adoracją nie zauważyłam, że jest zbyt pewny siebie i chciał poukładać moje życie, według swojego planu. Znajomość nie przetrwała nawet kilku miesięcy. Poprzednie doświadczenia dały mi taką moc i odwagę, że zbuntowałam się i postanowiłam zakończyć sprawę. Padło kilka gorzkich słów, kilka słonych łez, po paru dniach życie wróciło do normalności. Sama byłam zszokowana jak łatwo mi to przyszło. Minął już prawie rok, dalej jestem singielką. I wiecie co? Jakoś nie jest mi z tym źle, choć nie powiem, że w trudnych chwilach przydałoby się męskie wsparcie i ciepło drugiej osoby.
Jestem na najpiękniejszym etapie swojego życia. Odważyłam się wyjechać na drugi koniec Polski, spełniając swoje marzenia związane z życiem zawodowym. Czuję się kobietą w pełni spełnioną. Poznaję nowych ludzi i zmieniam towarzystwo, choć bardzo brakuje mi przyjaciół, za których oddałabym wszystko. Wszystkie dotychczasowe sytuacje życiowe zachęciły mnie do zmian na lepsze. Głęboka refleksja dała mi motywację, chcąc być kimś i spełnić marzenia, trzeba iść dalej, nie czekać, bo można przegapić swoją szansę, przegrać życie. Tak więc jestem na drodze, wybranej świadomie, dojrzale, która prowadzi mnie na sam szczyt - do moich marzeń..
Chciałabym życzyć każdemu z Was kto przeczyta ten tekst, jak najwięcej życiowej odwagi. Nieważne, czy chcecie zmienić jakąś drobnostkę w swoim życiu, czy będzie to radykalna zmiana. Uwierzcie w siebie i swoje możliwości, otrzymujcie wsparcie i odwzajemniajcie to wszystko. Pokonanie swoich słabości uczy nas poznawania własnych granic wytrzymałości. Sprawdzajcie siebie i swoje umiejętności. Nie bójcie się żyć odważnie. To wasze życie, nikt inny nie przekona Was do zmian, możecie to zrobić tylko i wyłącznie Wy, jako kowale własnego losu..
Łucja.

fyrfle Mirek
 23 listopada 2015 roku, godz. 13:40

Serdecznie pozdrawiam!

Łucja Paulina
 21 listopada 2015 roku, godz. 15:41

Bardzo dziękuję za opinię i za poświęcony czas na przeczytanie tekstu :)

fyrfle Mirek
 21 listopada 2015 roku, godz. 14:49

Bardzo dobry tekst, bardzo dobrej kobiety, a faceci?, kiedyś pojawi się ten właściwy. Opowiadanie wciąga.