11 czerwca 2019 roku, godz. 12:39

Pianino

Muzyka jest czymś pięknym dla człowieczego ducha, czymś bardzo bardzo potrzebnym dla ciała i jego układu nerwowego. Dlatego ludzie tworzący muzykę urastają często do rangi bohaterów narodowych. Tak też jest z ludźmi wykonującymi muzykę. Zostają nagradzani. Są wielbieni przez tłumy i całe narody. Otaczani wręcz boskim kultem. Dostają nagrody, odznaczenia, robią karierę polityczną, wreszcie trafiają na pomniki, a do ich grobów ustawiają się pielgrzymki fanów i wielbicieli. Dobrze jest więc mieć jakikolwiek talent w kierunku pisania lub choćby wykonywania muzyki. Można potem chociażby uprzyjemniać sobie czas wolny od pracy grając na pianinie, skrzypcach, czy gitarze. Zazwyczaj rodzina też chętnie słucha i łatwiej jest pójść z chłopakiem czy dziewczyną do łóżka, a nawet zakochać się i wziąć ślub, i żyć w szczęściu do końca życia lub chociaż kilka, kilkanaście lat, a potem ponownie się zakochać i wziąć ślub. A niektórzy nie biorą ślubu i też żyją dobrze, z tym, że zwłaszcza kobiety, czują się bardziej pewne i kochane w formalnych związkach.

To było jakieś trzydzieści lub trzydzieści jeden lat temu. Pewna mama, kiedy córka miała 9 może 10 lat stwierdziła, że powinna ona zostać wirtuozem fortepianowym i kupiła za ciężkie socjalistyczne pieniądze do domu pianino, opłaciła nauczyciela muzyki i córce przykazała nauczyć się grać i zostać Martą Argerich, co najmniej wygrać konkurs chopinowski. Wyobrażam sobie co działo się w dziecku, które nie lubiło muzyki poważnej, a musiało uczyć się gam, i jeszcze ponadto nie miało ognika talentu darowanego przez Ducha Świętego. Szczęściem w nieszczęściu był nauczyciel muzyki, który widział cierpienie i nienawiść w oczach i na twarzy dziewczynki, a był pedagogiem, a nie chciwcem, więc po kilku lekcjach powiedział - basta! Dziouszka po raz kolejny nie spełniła oczekiwań matki. Pieniądze wydane na msze, aby córka została obdarowana talentem i zrobiła światową karierę pianistyczną nie przemieniły się w cud spełnienia woli, czy tam rojenia matki. Taaaa. A w tym mniej więcej czasie inna utalentowana dusza potrzebowała takiego pianina, a nie została nim obdarzona, nie była zrozumiana, więc...

Nasza młoda bohaterka miała inne talenty, o których ona sama oczywiście nie potrafiła wspomnieć, realizacji w sobie których bała się nawet poprosić, w końcu je w sobie stłumiła. A może nie stłumiła i gryzie ją do dzisiaj świadomość życia pod czyimś butem. A pianino zamilkło może na dziesięć lat i stało w domu, kiedy w mamie naszej bohaterki, a teściowej innej dziewczyny, której losem cały czas próbowała grać, zrodził się pomysł, żeby pianino trafiło do jej domu i może, żeby pianistkami pianistami zostały wnuki. Cóż. Pianino owszem znalazło się w domu synowej, ale dzieci oczywiście nie chciały być artystkami artystami, więc stało się meblem w reprezentacyjnym pokoju.Nad nim powiesiła dziewiętnastowieczne obrazy, które w sumie mają być chyba wizerunkami Maryi i Jezusa, ale do końca ich tak chyba nie należy interpretować - są więc po prostu dziełami sztuki. Na górnej części pianina odtąd zawsze stoją doniczki z żywymi kwiatami, rzeźba anioła, popiersie naszego papieża, krzyż i świece służące wtedy kiedy do domu po kolędzie przychodzi ksiądz, Jezus w żłóbku na czas Wigilii.
Na desce przykrywającej klawiaturę leży pojemnik z kartkami do zapisków, tygodniki, Biblia Starego i Nowego Testamentu, modlitewniki, zeszyty. Pianino jest w brązowe i rude pionowe paski. Ma trzy pedały mosiężne.

Minęło kolejnych dwadzieścia lat. Czasem wnuki przyjeżdżają, stawiają przed klawiaturą na półeczce zamiast nut mały ekran, a na nim pokazuje się jak trzeba grać konkretną melodię i mają z tego zabawę na jakiś czas. Potem instrument milknie na kolejne miesiące.

Kiedyś może, w którymś z nich zaistnieje potrzeba gry, świadomość talentu i pianino zostanie nastrojone. Byleby nie było tak, że będzie drewnem do ognia wojsk przemierzających Polskę w kolejnej zawierusze wojennej, czy nawet melodię będzie grał na nim jakiś żołnierz wojsk okupacyjnych.

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa fyrfle, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.