13 listopada 2016 roku, godz. 19:33

12

Lost niechętnie wra­cał w swo­je stro­ny, pełen obaw i niepew­ności układał w głowie możli­we sce­nariu­sze.
W drodze spot­kał Jo­sa, ko­legę z czasów stu­den­ckich kiedy to wszys­tko było możli­we, ot­warte i piękne.
Przyz­nał się że szu­ka pra­cy, zaczy­na od no­wa itd., ten wspom­niał o zwol­nieniach w No ko­men­ts*.
- Zadzwoń za­pytaj może pot­rze­bują fe­lieto­nis­ty pod­różni­ka*, śmiał się Jos.
Lost z nies­ma­kiem po­dał rękę i od­szedł.
To był szyb­ki od­ruch, bo tyl­ko ta­kie są szcze­re i tra­fione. Wyjął z kie­sze­ni mo­netę i za­tele­fono­wał, pa­miętał nu­mer bo pa­mięć miał jak wrzechświat, po chwi­li roz­ma­wiał już z naczel­nym.
Nies­te­ty nie pot­rze­bował fe­lieto­nistów, wspom­niał tyl­ko że zwal­nia parę osób, wy­mienił też De­sires. Czy się zdzi­wił czy pos­mutniał? Nie był zdol­ny do wczu­wania się więc z obojętnością odłożył te­lefon. Gdy w końcu do­tarł do do­mu odsłuchał sek­re­tarkę.
De­sires z łza­mi w głosie pro­si o spot­ka­nie o parę słów wy­wiadu, coś bełkocze, płacze. Połączeń nieodeb­ra­nych - siedem. Prze­cież ją zwal­niają co ona jeszcze chce?
Zde­cyto­wał. Tak jak stał w nieświeżym ub­ra­niu, pros­to z podróży popędził* do re­dak­cji gdzie właści­ciel właśnie żeg­nał połowę załogi z Des włącznie. Popędził*- znaczy nie wziął kierow­cy tyl­ko poszedł pie­szo, tak było szyb­ciej. Gdy wszedł do środ­ka pa­nował względny spokój.
- Acha, już po wszys­tkim.
Szu­kał wzro­kiem De­sires, ko­gokol­wiek.
Nig­dzie ni­kogo nie widział. Minął ko­rytarz, w daw­nym po­koju Des było pus­to. Usłyszał jej głos, szedł za nim i do­tarł do ga­bine­tu główne­go sze­ryfa te­go bis­ne­su. Des roz­ma­wiała z nim o jej dal­szej po­zyc­ji i pra­cy w re­dac­ji. Na wi­dok Los­ta za­mil­ki.
-To ja was zos­ta­wiam, po­wie­dzial naczel­ny* i wyszdł.
Des wska­zała Los­to­wi krzesło a właści­wie sta­ry fo­tel stojący w ro­gu po­koju. Usiadł chętnie a na­wet za­siadł się czy roz­siadł, zmęcze­nie było wi­doczne. Ona również w je­go oczach, wyglądała na zmęczoną, za­bieganą inną niż kiedyś. Usiadła na prze­ciko, tłumaczyw­szy się z te­lefonów przeszła do wy­wiadu, który był jej być al­bo nie być*.
On; pat­rzał na nią i z po­lito­waniem i lekką iro­nią co było cha­rak­te­rys­tyczne, ki­wał głową jak­by chciał po­wie­dzieć : (pisz i tak nie mówię praw­dy, ha). Był dum­ny że zno­wu ko­goś ra­tuje, po­dobało mu się że ona wy­ciąga his­to­rie, która ra­tuje jej tyłek, miała niezły tyłek. Lost mi­mo zmęcze­nia zauważył to.
Ona; zas­ta­nawiała, co się z nim stało, jak się zmienił, zmi­zer­niał, po­ciem­niał, wy­sechł.
Jak to obo­je w tym sa­mym miej­scu w tej sa­mej spra­wie mieli in­ne od­czu­cia.
Lost zasnął. De­sires widziała je­go zmęcze­nie. Dot­knęła de­likat­nie ręki,
- Skończy­my in­nym ra­zem,
- Dob­rze, pod­niósł się i wyszedł z re­dak­cji.
cdn
/by R. Th./

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa piórem2, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.