19 lipca 2019 roku, godz. 8:16

Nadmiar wiedzy potrafi zabić w nas otwartość i niewinność dziecka.

E.H. Dawid
 22 lipca 2019 roku, godz. 20:03

Racja.

.Rodia marek
 22 lipca 2019 roku, godz. 15:18

raczej mówiłem w kontekście, że wiedza pozwala też zachować w nas prostotę bycia, utrzymując dystans od trudności dnia codziennego
zależy kto czym się karmi

E.H. Dawid
 22 lipca 2019 roku, godz. 14:54

Ja nawet uważam, że samo słowo Bóg już może być bardzo mylące, bo religie widzą to, tak jak napisałeś, na swój różny sposób. Wolę używać słowa "Źródło" jako wskazanie na źródło wszystkiego co jest. Nie staram się jednak tego źródła definiować. Mam różne pomysły na ten temat, ale jakiś czas temu zdałem sobie sprawę z tego, że każdy będzie to widział inaczej. [...]

Irracja Grzegorz, Antoni.
 21 lipca 2019 roku, godz. 10:40

... kiedyś dużo o tym myślałem... zwalczanie "Boga" (w każdej formie) to antyteizm...
... jako racjonalista nie mogę twierdzić, że "Bóg" istnieje, bo brak do tego jakichkolwiek dowodów... nie mogę również negować jego istnienia, bo również brak dowodów... jest to (w pewnej mierze) zbieżne z postawą agnostyków i ateistów... czym się jednak różnią te dwie postawy?... [...]

E.H. Dawid
 19 lipca 2019 roku, godz. 21:02

O braku Boga w kościele to mam mniej więcej podobne zdanie i zawsze sobie myślę, że gdyby Jezus Chrystus wrócił ponownie na ziemię to by zaczął od wypędzania ludzi ze świątyni, tak jak kiedyś :)

Ciekawa definicja ateizmu swoją drogą. Na pewno do przemyślenia, bo dotychczas byli to dla mnie ludzie właśnie walczący z Bogiem. Jedni, nawet zarzucając religii przemoc i krucjaty sami oponowali za tym żeby wytępić religie, pewnie jeszcze ze wszystkimi wiernymi.

Z tym zwalczaniem Boga miałem na pewno kiedyś podobne myśli, że po co walczyć z kimś w kogo się nie wierzy czy nie uznaje. To oznacza jakiś rodzaj przywiązania do tego kogoś.

Irracja Grzegorz, Antoni.
 19 lipca 2019 roku, godz. 19:45

... dobrze to zrozumiałeś... zawsze potrafię znaleźć dla niego miejsce, choć na co dzień o nim nie myślę... jak kiedyś napisałem - "Boga nie znajdziesz w kościele, lecz po drodze do kościoła"...
... a ateistą jestem, bo to (jak samo słowo wskazuje) "droga bez oglądania się na Boga" i nie ma nic wspólnego z negowaniem jego istnienia (no i kościół tak określa tych co "nie chodzą do kościoła")...

... a tak przy okazji... czy ktoś, kto "zwalcza Boga" nie robi tego bo (gdzieś w głębi duszy) wierzy w niego?... wszak "zwalczanie" czegoś co nie istnieje, zajmowanie się tym, to bezsens...

;-)

E.H. Dawid
 19 lipca 2019 roku, godz. 18:55

Masz rację. Istnieje tutaj pewne ryzyko, że ktoś po przyjęciu zbyt dużej ilości informacji nie będzie potrafił ich zaakceptować i wpadnie w jakiś dołek, kto inny tak jak ja zakręci się mocno na jakiś czas, jeszcze inny w miarę dobrze to zniesie i wykorzysta, ale mimo wszystko nadmiary bywają szkodliwe.

.Rodia marek
 19 lipca 2019 roku, godz. 13:09

albo uchować to dziecko

E.H. Dawid
 19 lipca 2019 roku, godz. 12:58

Przeczytałem dyskusję. Ciekawa.
Zmusiła mnie ona do zastanowienia odnośnie tego co napisałeś. Czy dobrze rozumiem, że zwątpiłeś w religię (lub Boga religii), ale nie koniecznie w Boga?

A tak swoją drogą, to wybudziłeś mnie z chwilowego snu słów "jedyne" i "tylko", które choć sam nie bardzo je lubię, jakoś mnie zaślepiły ostatnio. Dzięki.

Poprawiłem nieco myśl, by była prawdziwsza.

E.H. Dawid
 19 lipca 2019 roku, godz. 10:52

Dyskusje przeczytam. Temat jest szeroki i rozległy.
Piszesz tam o interpretacji Biblii przez kościół a to już jakby nowa dziedzina, bo można wytknąć wiele (Zły/Dobry Bóg). Zwłaszcza to słowo "jedyna" jak zauważasz mnie lekko drażni :-)

Moje doświadczenia są takie. Ja w Boga mimo wszystko wierzę, ale kompletnie nie rozumiem wielu kwestii i bardzo ciężko jest mi je wyjaśnić. Dla przykładu w tej chwili całe to cierpienie ludzi na świecie. Jaki jest tego cel? Mam swoje wytłumaczenie, ale wiem jaka jest jego słabość.

Patrząc inaczej, jeśli jesteś ateistą, czy zastanawiałeś się w takim razie skąd wzięła się w nas świadomość i inteligencja? Czy coś, co nas w nią wyposażyło nie musiało samo nią dysponować, by nam przekazać tą zdolność?

Ta rzecz mnie najbardziej trzyma przy tym, że Bóg jednak istnieje.

Irracja Grzegorz, Antoni.
 19 lipca 2019 roku, godz. 10:28

... też to czytałem i zostałem... ateistą... (a przy okazji... "je­dyne co wiado­mo o ateis­ta, to fakt, iż nie wierzą w "Bo­ga ta­kiego ja­kim przedstawiają Go re­ligie"... cała reszta to zwykłe in­sy­nuac­je i pomówienia")...

np. wiara, że jakaś religia jest jedyną "drogą do zbawienia" jest ograniczeniem "bożej niezależności, wszechmocy i wszechwładzy"... a to jest "bluźnierstwem"... bo niby dlaczego nie może "zbawić kogo sam chce"?...

http://www.cytaty.info/mysl/przeczytalemsamodzielniebibliei.htm

E.H. Dawid
 19 lipca 2019 roku, godz. 9:33

Nie tyle sama wiedza co jej nadmiar. Im więcej gromadzimy, tym czasami coraz bardziej zasłaniamy sobie widok.

Podam przykład:
Przeczytałem większość tzw. natchnionych pism religijnych świata i co? I się tylko zakręciłem :)

Irracja Grzegorz, Antoni.
 19 lipca 2019 roku, godz. 8:57

... chodzi Ci pewnie o tzw. "wiedzę życiową zabijającą dziecięcą naiwność"... a i tak, niekoniecznie "ta wiedza" musi zabijać w nas "otwartość i niewinność dziecka"...

;-)