pannaobiektywna Paulina
 9 stycznia 2010 roku, godz. 21:11

bo samnotnosc to gorsza od smierc jest . !

Irracja Grzegorz, Antoni.
 2 stycznia 2010 roku, godz. 13:23

wzajemnie pozdrawiam ;-)

jendza Madzialena
 2 stycznia 2010 roku, godz. 13:21

a już myślałam, że się nigdy(choć nie lubię słowa nigdy) z nikim nie dogadam;)

Pozdrawiam:)

Irracja Grzegorz, Antoni.
 2 stycznia 2010 roku, godz. 13:18

...i tu mamy consensus...

jendza Madzialena
 2 stycznia 2010 roku, godz. 13:09

masz rację Irracja, ale w myśle tej napisane jest że akceptujemy te wady, niejako z desperacji, więc prędzej czy później zaczniemy te wady wytykać.
A co do walki. Powina to być walka wspólna. Człowiek samotny ma małe szanse na wygraną.

Irracja Grzegorz, Antoni.
 2 stycznia 2010 roku, godz. 13:04

...podobno Bóg kocha każdego kto chce się poprawić a karze tych którzy nie chcą się poprawić...miłość tak samo, akceptuje wady z którymi walczysz, nie akceptuje wad których nie chcesz się pozbyć...przynajmniej tych wielkich wad...

jendza Madzialena
 2 stycznia 2010 roku, godz. 13:00

No dokładnie. 'Do pewnego momentu'. Gdy mija już czas największej fascynacji i tego całego szumu, zaczynamy zmieniać.
Na początku powoli, a później stawiamy warunek 'albo z tym skończysz, albo z nami koniec'.

I to jest ta miłośc która akceptuje wady.?

Irracja Grzegorz, Antoni.
 1 stycznia 2010 roku, godz. 23:52

...nie zgodzę się...ja tak nie potrafię...a jeżeli już to tylko do "pewnego czasu"...