1 stycznia 2020 roku, godz. 11:53

OFICER I SZPIEG(recenzja filmu)

Są reżyserzy, których filmy są wybitne lub arcydziełami.Takim jest Roman Polański. Zawsze się zastanawiam - jak to jest, że jego filmy czy Martina Scorsese i np, Tarantino, to zawsze są o klasę lepsze od innych reżyserów. Są po prostu klasą tylko dla siebie i górują ponad tym co dzieje się w X Muzie. Ostatni obraz Polańskiego opowiada o tym, że można sobie w każdej pracy wymyślić kozła ofiarnego, spreparować dowody i przy współudziale wymiaru sprawiedliwości zrobić z uczciwego człowieka wroga publicznego, zbrodniarza i zdrajcę narodu lub chociaż określonego środowiska. Drugim wątkiem wiodącym jest los człowieka uczciwego, który zwyczajnie zgodnie z literą prawa i elementarnym poczuciem uczciwości wykonuje swoje obowiązki. Trzecim wątkiem jest antysemityzm i on mnie nie przekonuje akurat, bo w tej kwestii, to dobrze by było, aby taki reżyser jak Roman Polański nakręcił film o, którymś z żydowskich prokuratorów lub sędziów, którzy w Polsce powojennej wydawali seryjnie wyroki śmierci na polskich patriotów z choćby Armii Krajowej. Niemniej film to arcydzieło i każdy powinien go obejrzeć i może nawet kilkakrotnie obejrzeć i dobrze przemyśleć oraz uderzyć się mocno w piersi. Czwarty temat, który oglądamy, to siła przekazu i tworzenia opinii przez ludzi naprawdę wielkich, a w filmie to widzimy na przykładzie ludzi Emila Zoli, który wiele ryzykując staje po stronie prawdy i za to zostaje skazany na rok bezwzględnego więzienia. Piąta istotna rzecz ukazana w arcydziele Romana Polańskiego, to moc środków przekazu, które kształtują opinię publiczną i są w stanie spokojnie zniszczyć pojedynczego człowieka, ale i obalać legalne rządy. Wreszcie widzimy w filmie geniusza z Polski motłoch. Motłoch, którym wielcy tego świata za pomocą masmediów sterują i posługują się nim do niszczenia ludzi i załatwiania swoich różnych bardzo interesów. Motłoch to czytelnik, czzy teraz widz, który nie myśli czytając na przykład dziennik lub tygodnik. Widzimy oczywiście we filmie zdobywcy Oscara za Pianistę meandry władzy i co siędzieje,gdy władzę mająludzie maluczcy, kierujący się chorymi wymysłami swoich uprzedzeń czy działający pod wpływem plotki, nienawiści rasowych lub religijnych. Są kontrowersję we filmie, bo Polański i Haris atakują na przykład kościół katolicki słowami Zoli,a nie atakują rozwiązłości moralnej bohatera filmu. Tak jak pisałem. Dla mnie temat antysemityzmu zgrany, zwłaszcza historia kapitana Dreyfusa, ale podany cudownie. Te zdjęcia, te dekoracje, te kostiumy i wreszcie ta gra aktorów. To chyba działa tak, że jak siędostaje propozycję od takiej nadklasy reżysera, to się dostaje dodatkowych prerogatyw od Ducha Świętego i wszyscy grają na poziomie arcymistrzowskim. Tak sobie pomyślałem, że w Polańskim jest jednak więcej Żyda niż Polaka, bo nie wpadł na pomysł, żeby zrobić podobny film, ale jednak o Polaku Polakach, którzy są prześladowani przez brexitowe społeczeństwo i urzędników aangielsskich. Takie historie są i byłby to przekaz prawdziwszy. Niemniej film jest arcydziełem. Trzeba go obejrzeć.Po prostu ciarki przechodzą jak stopniowane jest napięcie. Cudowny scenaariusz i genialna praca montażysty.

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa fyrfle, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.