10 stycznia 2022 roku, godz. 11:16

IRLANDIA fyrflim spojrzeniem.

Opoka Kształtów Słów w jednym z felietonów wspomniał o emigracji do Irlandii. Ja tam byłem kilkukrotnie. Zmusiła mnie rodzinna rzeczywistość. Czy sam pojechałbym tam, gdyby nie rodzinna rzeczywistość? Wątpię. Choć może fascynacja Szymborską, limerykami i Crannberies... .

W Irlandii, przede wszystkim spędziłem trzytygodniowe wspaniałe wakacje w 2018 roku. Natura tam przepiękna. Wspomnę choćby spacer starą drogą z Milltown w kierunku do Killorglin, gdzie z jednej strony były łąki z setkami zajęcy, a z drugiej skarpy z milionami owocujących poziomek i rosnącymi pomiędzy nimi kozakami. A zaraz potem rozpościerał się widok na jedną z zatok Oceanu Atlantyckiego, ostro wcinającą się w ląd, a nad tą zatoką góry, zielone zbocza, które z daleka wydają się tam czarne. Dodam jeszcze, że spacerowaliśmy drogami wydadzanymi po bokach żywopłotami na wysokość trzech metrów z kwitnących fuksji. No raj.

Pozytywnym w Irlandii była dla mnie państwowość i nacjonalizm. Państwowość rozumiem jako to, że w Irlandii najlepiej zarabiali nauczyciele, urzędnicy państwowi i policjanci. Nacjonalizm rozumiem jako język urzędowy irlandzki i przyjmowanie do urzędów i szkół Irlandczyków. Słyszałem, że obcokrajowcy mogą się starać o pracę państwową, ale muszą znać irlandzki, a ten jest bardzo bardzo trudny.

A co negatywnego? Generalnie, moim zdaniem, Irlandia, to barak robotniczy dla ludzi zagubionych z całego świata. Na pozór, to multi kulti wygląda zachwycająco, ale z bliska są to ludzie bardzo bardzo pogubieni. W zasadzie, dla mnie, ludzie bez Ojczyzny, bez opoki powiedziałbym. Imponuje im ta pozorna wolność tam. To, że obowiązku pracy nie ma w zakładach pracy, że nie będzie cie tydzień, to nikogo nic nie wzruszy, nikt nie będzie obrażony, wkurzony. Moim zdaniem, nie o to w życiu chodzi. Warto obejrzeć film Domalewskiego o emigracji w Irlandii. Jest prawdziwy.

Zastanawiam się, co mogłoby skusić w Irlandii polskiego wykształconego inteligenta, literata? Trudno powiedzieć. Może, gdyby miał odłożone sporo gotówki i kupił sobie jakiś samotny dom pod górami, a nad którymś z jezior, czy którąś z zatok? Jeśli byłby samotnikiem i pisał, kontemplował. Ale szczerze pisząc, to lepiej wykombinować coś nad Soliną albo Biebrzą Czarną Hańczą. Z dystansu Polska w niczym przyrodniczo nie ustępuje Irlandii.

Tak jak Albanię, Bułgarię, czy Czarnogórę, to Irlandię polecam na 10-14 dni z biurem podróży. A pozostały rok, to tylko Polska.

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa fyrfle, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.