25 października 2021 roku, godz. 11:48

OSTATNI POJEDYNEK(recenzja filmu)

Naszym zdaniem film Ridleya Scotta jest dziełem wybitnym. Ma się wrażenie, że scenariusz napisał Sofokles, nie Afleck i Damon, a przy tym mamy cudne widowisko na ekranie, które mamy prawo oczekiwać od kina amerykańskiego. Za Piłatem scenarzyści pytają - czym jest prawda i przedstawiają trzy wersje tej samej historii, które są jak najbardziej prawdziwe. Porywająca historia dla inteligentnych widzów, a dwie i pół godziny mija na jednym oddechu.

Z tego co wyczytałem, to korzenie filmu tkwią w aferach seksualnych Hollywood. Inspiracją dla scenarzysta, reżysera I producentów miały być fatalne molestowania dzieci i aktorek przez Bila Cosbiego i producenta Weinstaina. Nie wiem czy przekaz zatem do końca udał się. Moim zdaniem film mówi o współwinie pokrzywdzonych. O przyzwoleniu.

Wprawdzie feministki i orzecznictwo dzisiaj europejskie i amerykańskie zdają się nie dopuszczać przesłanek przyzwolenia i prowokowania, niemniej, dla inteligentnego widza wątpliwości są. I powinny łagodzić karę za ewentualny gwałt. Chyba nie o to chodziło autorom filmu, ale tak go odebrałem. Film zatem, moim zdaniem, stawia pod znakiem zapytania oskarżenia wobec Cosbiego I Wainsteina. Wręcz pyta - ile gwałtu, ile prowokacji, przyzwolenia, niepisanych zwyczajów, tak jak u bohatera granego przez Adama Driwera. On do ostatniej sekundy życia był pewny swojej racji, swojej prawdy, która była prawdą ogólną, niepisaną, ale powszechnie stosowaną i prawdą w imię Boga.

Naprawdę rzecz mocna, skrajnie kontrowersyjna dla poprawności politycznej forpoczterów i taka niejednoznaczna. To jest właśnie kino dla ludzi myślących ponad przeciętnie i nie ulegającym jakimkolwiek naciskom, że nie wolno myśleć inaczej. Prawdziwą wolność serwują i prowokują amerykańscy filmowcy.

Piłat, pewnie zapytałby - co to gwałt? A moja świętej pamięci Teściowa powiedziałaby, co chciałaś, to dostałaś. I ten film bezczelnie rozczłonkowywuje gwałt na czynniki pierwsze, detale. Gwałt, czy urażona duma? Nie zaspokojone przyzwolenie? Nie ten czas? Cóż? Dzisiaj ludzkość zachodu idzie w kierunku, w którym uważa się, że mężczyzna jest człowiekiem myślącym, nie zwierzęciem, ma obowiązek powstrzymywać emocę i popęd seksualny, mimo prowokacyjnej perwersyjnej nawet zachęty i potem zdecydowanym - jednak nie pozwalam. Ma się zachować wbrew wielosettysiącletniej naturze, bo wszak, tak naprawdę, nie jesteśmy niczym innym, tylko kolejnym szczeblem zwierzęcia, tak mówi nauka. Religia twierdzi, że jesteśmy bytem oddzielnym. Na jej podstawie przypisuje się i żąda od człowieka zachowań humanistycznych, sprzecznych z normalnymi reakcjami emocjonalnymi i potrzebami biologicznymi. Tu zawsze będzie konflikt sofoklesowski. Pytanie będzie, czy humanizm, to zawsze krok do przodu, czy aberracja, w wyniku interesów lobby takiego, czy innego?

Piłat pyta - co to prawda? Odpowiedź jest jedna. Nie ma prawdy absolutnej dla wszystkich. Najbardziej rozumieją, to prawnicy, którzy rozumieją i decydują, że czasem za ludzkość trzeba powiesić Cygana, a przemilczeć grzech kowala, bo większą jest prawda dobra od prawdy zła, nawet, gdy dobro na chwilę zapomniało kim jest. Czasem trzeba rzucić monetą, czyli zadecydował, że prawdę wskaże silniejszy, sprytniejszy, inteligntniejszy w danym dniu, jak to zostało polazane we filmie wyreżyserowanym przez Scotta i co było prawem w średniowieczu. Teraz jest trochę inaczej, ale podobnie. Zwycięża ten, który swój przekaz umie siłą narzucić, choćby motłochem ulicy, czy usłużnością mediów, a sprawiedliwość sądów, zatem, jaką, kogo jest prawdą? Czyli, jakie prawdy działy się w Hollywood Wainsteina?
Film poniósł klapę finansową w Ameryce, jak najnowszy też film Eastwooda. Piękny, widowiskowych ale dla myślących. Ponoć dzisiaj do kin chodzą tylko osoby do 25 roku życia. No prawie. Oni tego po prostu umysłami swoimi nie łapią. Zaryzykuje, że połowa nie wie o Francji, średniowieczu, prawdzie gwałcie i relatywizmie tym bardziej.

Aktorzy byli biali, nie było czarnych elfów, a królowa Francji nie była mieszaniną rasy chińskiej i afroamerykańskiej skrzyżowanej z aborygeńską mniejszością na Grenlandii. Aktorka grająca główną rolę jest idealnie białoskóra i ma anielskie blond włosy. Nie. Nie jestem złośliwy, tylko zły, wściekły. Wymagam rozsądku i prawdy mojszej od prawdy amerykańskiej mlodzieży. Nie moja wina lecz obowiązek pytania - dokąd lyziesz homo? Gdzie twój rozum, oczy, co zrobiłeś z prawdą i wrodzoną ci potrzebą piękna, mądrości i dociekliwości?
Hmmm.

Film też pokazujący różnicę między szlachecką polską, a zachodnią cywilizacją średniowieczną. Tamci dbali o poddanych. Zbierali podatki i czynsze, ale płacili i pozwalali godnie żyć. Nie wpadli by na pomysł niewolnictwo -pańszczyznę, czy liberum veto. Nawet w średniowieczu rozumieli zasady gospodarki, ekonomii, psychologii społecznej.Film,który nam mówi- nie wiele się zmieniło. Wciąż przez cwaniactwo, jesteśmy o dwa kroki za Europą, a wielu powiada - idziemy w kierunku przeciwnym.

Jest to na pewno film w jakiś, choć częściowo kontentujący feministki i parytetatorów w Hollywood. Bochateka jest kobietą w jakimś sensie renesansu. Oczytana, skrajnie odważna, mądra, umiejąca decydować i bawić się, przeciwstawiać się mężowi, mężczyznom i kłamać dla dobra swojego i swojej prawdy zatem prawdy kobiet, ich emancypacji. Też postać sofoklesjańska. Pełna tragizmu i wyborów na pograniczu bohaterstwa, męczeństwa. Zabija prawdę dla tryumfu prawdy. Zatem, znowu - co to prawda i ile ich w jednym człowieku?

Bohater grany przez Matta Damona, to prosty rycerz, porywczy gwałtownik, ale państwowiec, wierny królowi, wierny na śmierć ojczyźnie, bardziej honorowy. Jest wzorem dla dzisiejszych elit, żołnierzy, urzędników, policjantów. Liczy się tylko rząd i Ojczyzna, a za wierną służbę sowita zapłata, i wywyższenie ponad ludzi zwykłych, mniej przydatnych Ojczyźnie, w ciągłej jedynej tu z kolei prawdzie, że niepodległość głupcze!

Honor. Czytelniku, pewnie nie rozumiesz tego słowa. A to film o honorze. O budowaniu na przykład honoru kobiet.

Scenariusz jest cudnym majstersztykiem, wręcz sztuką klasyczną, na miarę Sofoklesa, Szekspira, czy Kruczkowskiego. Chylę czoła przed amerykańskimi aktorami, którzy rozwinęli swoje talenty o genialne pisarstwo. Kłaniam się w pas I niżej naszemu rodakowi za zdjęcia. Biję brawo autorowi muzyki tak harmonią będącej z obrazem. Gratuluję wyboru planów zdjęciowych, scenografii i kostiumów. Cudne wszystko. Kapitalne, jak naturalne, sceny komputerowe i to co uwielbiam - koncertowe sceny batalistyczne i finałowego pojedynku. Artyzm, głębia, prowokacja i amerykański rozmach. Polecamy i dziękujemy za intelektualnie i wizualnie, może najpiękniejszy wieczór w tym roku.

OSTATNI POJEDYNEK

Reżyseria: Ridley Scott
Scenariusz: Ben Afleck, Matt Damon, Nicole Holofcencer
Zdjęcia: Dariusz Wolski
Muzyka: Harry Gregson-Williams
W rolach głównych: Jolie Comer, Matt Damon, Ben Afleck.
Produkcja: USA, Wielka Brytania. 2021r.

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa fyrfle, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.