1 czerwca 2020 roku, godz. 12:38 0,1°C

Z życia dobrej zmiany

Na genialny pomysł wpadł rząd dobrej zmiany, tak bardzo oczekiwany przez propaństwową i pronarodową część Polaków, a więc planuję on utworzyć państwową sieć sklepów warzywnych, które będą sprzedawały Polakom tylko polskie warzywa i owoce. Cudny wreszcie propolski pomysł na wsparcie polskich rolników i nauczenie Polaków kupowania polskich warzyw i owoców. Poza tym mnie to przedsięwzięcie cieszy, bo uważam, że państwowe to zawsze lepsze niż prywatne i to podkreślenie, że gosppdarka socjalistyczna jest najlepszą, aby nie zagubić niepodległości państwa i wspierać naród, a nie, że ekonomią i gospodarką mają rządzić mityczne prawa rynku. Ekonomia, gospodarka jest dla Polski i Polaków, nie odwrotnie. Brawo za silny interwencjonizm państwowy. Tak może choć część gospodarki zostanie uratowana od zdziczałego kapitalizmu. Znakomite wyniki państwowych holdingów za rządów Zjednoczonej Prawicy pokazują, że państwowe może dawać zyski, ale potrzebni są uczciwi i kompetentni zarządzający i tego muszą wymagać od podwładnych.

Jan Krzysztof Ardanowski mnie zachwyca i urzeka swoją nieugiętością i innowacyjnością.Rzeczywiście zamiast niepotrzebnych matur i egzaminów ósmoklasistów, wszyscy nauczyciele i uczniowie powinni zostać skierowani do zbioru truskawek i wypasu owiec tradycyjnego. Zresztą, czy jest nietradycyjny wypas owiec? No i teraz przede wszystkim są sianokosy. A potem będą żniwa, więc nauczyciele kosy w dłonie,a uczniowie cepy. Pewno, że potrzebne jest szersze spojrzenie i zza biurek w ramach takiej ustawy należy wygonić informatyków, bankierów i pracowników korporacji,zwłaszcza niepolskich. No,ale tych dla urozmaicenia skierował bym do kampanii ziemniaczanej i buraczanej oraz zimowych wyrębów lasów,czyli żeby być feet, eko, cool i trendy do pozysku drewna z Puszczy Białowieskiej ręcznego. Oczywiście we wszystkich tych przypadkach widzę rolę dla emerytowanych policjantów, którzy by siedzieli na wielkich platformach i uderzali w wielkie bębny, nadając tempo pracom, jak to widzieliśmy na filmach,gdzie taki tempomat był montowany na galerach. Pomysł ze starożytności do oświecenia gdzieś, ale dobry bardzo. Inteligencja pracująca idzie za i dookoła przyczepy ciągnionej przez traktor i zbiera po czym wrzuca kamienie do przyczepy z przodu, a na drugiej przyczepie jest wielki bęben i emerytowany sierżant Policji uderza rytmiczne bum bum bum, a co jakieś dwadzieścia minut z ogromnych głośników puszcza solidaryzującym się z rolnikami inteligentom na przykład "Mececinę" czy "Passengera" i wszysyka inteligencja tańczy. Zawiązują się przyjaźnie, pary, małżeństwa, rozpadają stare relacje. Po końcu kampanii pracę mają adwokaci, sądy, rzeczoznawcy majątkowi i znowu wszystko wraca do normalności. Inteligencja kwitnie i mamy nowe "Wesele", bo w czwartym pokoleniu notariusz i poeta zarazem pojął za męża(no cóż że w Szwecji) młodego jurnego oborowego i ten rolnik co szukał żony też ją już pojął nawet konkordatowo, a byłaby nią trenerka osobista ze samej stolicy, która ponadto odnalazła się na tej roztoczańskiej wsi i motywuje tatarkę do plonów na poziomie modyfikowanej pszenicy.

Minister rolnictwa zatem budzi mój podziw i nieskrywane ekstatyczne uwielbienie. Wziął na przykład w obronę odbitą stajnię w Janowie i dał odpór nieprzychylnym politykom i dziennikarzom, którzy to też zdecydowanie o tej porze roku powinni relacjonować truskawkobranie i sianokosy,ich pierwszy pokos. Tutaj mają zdecydowanie więcej do zaobserwowania i do przekazania społeczeństwu leminglandu. Bo czy na przykład koszący tymotkę,kupkówkę, i rajgrasy oraz mniszki i babki, to aby nie wjeżdżają kołami na miedze łąk i nie straszą lu nawet nie rozjeżdżają wylęgnięte tam skowronki. Jak zabiją, to kto za rok będzie trzepał skrzydełkami w azot i tlen i cudnie śpiewał cudną jutrzenkę wędrującym przez Lechistan uchodźcom, ależ oczywiście, że oni wędrują do rajskiej Szwecji. Czerwone serca truskawek lubią zżerać ślimaki, a jak znam rolników, to oni jeich traktują truciznami. Czemu żaden dziennikarz nie pochyli się nad pełzającą martyrologią i żniwem śmierci jakie tam się odbywa? Po co ludziom truskawki na stołach,jak życie ślimaka jest więcej warte od życia człowieka, bo żyje on zgodnie z prawami natury, a człowiek przecież tylko z prawami Biblii. Nomen omen.Zastanawiam się czy dziennikarzom na wiadomym obroku nie idzie o to, że w wymienionych stadninach karmi się teraz konie polskimi paszami i leczy polskimi medykamentami,a skończyły się lukratywne kontrakty na pasze od dostawców dziwnych? Konie mogą teraz kupić wszyscy i kupić po normalnych cenach, a nie ze sprzedaży robi się szoł dla znudzonych żon celebrytów.

Trzeci raz mnie ujął pan minister, kiedy pogonił organizacje prozwierzęce. Rozpisują się o tym co mówią tak zwani aktywiści, a ja podejrzewam, że minister Ardanowski bez powodu aktywistów z naszych podwórek nie goni. Podejrzewam, że samowolka była straszna i na przykład odbierano ludziom psa rasy haski, bo według aktywisty spał na śniegu, a nie na kanapie w salonie. Kota, bo był na dachu i kasztanił w pole, a nie był w sypialni i fajdał w poduszkę lub chociaż w kuwetę, choć przecież to też skazanie biednego zwierzątka na pewną formę wyalienowania i ostracyzmu. Rozumiem i to jest słuszne oraz mądre. Chcesz wejść na prywatną posesję, to uzyskaj zgodę Policji, ale wcześniej ma tam wejść lekarz weterynarii i ty samorodny obrońco, ale jak wyrazi zgodę powiatowy inspektor sanitarny lub komendant Policji. To tak jakby lekarza zastąpić znachorem. Jestem za ulżeniem piesku wiszącemu na dwumetrowym łańcuchu, ale przez przedstawicieli organizacji państwowych, a nie jakiś wydmuszek, przede wszystkim nie wiadomo przez kogo finansowanych, które próbują odbierać kompetencję państwu i tym samy pieniądze, które powinny być kierowane do organów państwowych, a nie do osób prywatnych, które z wchodzenia w kompetencje rolnika uczyniły sobie sposób na życie,stąd potem kuriozalne pretensję takich nawiedzeńców, że krowy są w polu na deszczu, że są na słońcu, że jaskółka ma gniazdo w oborze, a ściółka ma być zmieniana trzy razy dziennie. Wpieprzają się takie organizacje ludziom w życie, więc brawa dla ministra rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego, że zwalcza je, bo są niepotrzebnymi ciałami obcymi. Mogą tworzyć opinię, ale nie interweniować.

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa fyrfle, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.