9 marca 2023 roku, godz. 8:40 4,0°C

BYŁEM NA FILMIE CZ. 10

Moje pisanie to coś z improwizacji jazzowej albo bluesowe jam session. Chiński smartfon wpisuje jam sędziom. Na pewno też. Ale ja zacznę od tego, że jesteśmy z Anią wybrańcami Fortuny, bo mamy dostęp do Klubu Filmowego URANIA działającego przy kinie Janosik w Żywcu i dostajemy transfuzję najlepszego kina w świecie po kilka złotych za seans i nasze środy są wielkim oczekiwaniem, kończą się wspaniałymi wieczorami i stają się wielkim świętem w naszym życiu, w którym trymfuje rozmowa wynikająca z obrazu kinowego, prozy zawartej w treści, podanej też przy pomocy symbolu, metafory, czy prawdy ukrytej, a poza tym zostajemy właśnie pole do duchowej i publicystycznej improwizacji.

Wczorajszy wieczór to gorzka konsumpcja kapitalizmu, kobiety w kapitaliźmie, picie gąbki z octem, któremu imię Francja, Francuzka. Film nagrodzony główną nagrodą za reżyserię na festiwalu w Wenecji. Po seansie, idąc do samochodu i potem jadąc do domu dzielimy się spostrzeżeniami. Kiedy opowiedzieliśmy sobie nasze odczucia we wszystkich najważniejszych tematach zawartych w scenariuszu, to przyszła do mnie i taka refleksja, że film to jest lustro, w którym reżyser zawarł odbicie Francji w jakiejś części problemów z którymi się to państwo, ten naród boryka. A ja sobie uświadomiłem, że po drugiej stronie lustra jest Polska i Polacy. Bohaterka filmu spotyka na swojej drodze emerytowanego żołnierza, który jedzie do centrum Paryża demonstrować. Solidaryzuje się z protestującymi, którzy walczą z liberalnym rządem i nie chcą ograniczenia wolności, praw pracowniczych, czy pracy do śmierci. W Polsce jesteśmy martwi. Polityków i kapitalistom oraz ideowcom udało się nas przemienić przez te trzydzieści lat w niewolników, istoty którym nic się kompletnie nie chce. Nie walczymy, nie krzyczymy, nie demonstrujemy. Raz tylko i wyłącznie w obronie prawa do zabijania, czyli sprawy kompletnie obcej naszej naturze, historii i moralności. Daliśmy się podpuścić kompletnie odczłowieczonym jednostkom makabrycznego hedonizmu. Od razu przyszła mi do głowy myśl o tym co teraz się dzieje w głównym nurcie mediów. Dajemy się od kilku lat nabierać na ten sam scenariusz wynarodowienia Nas z polskości i z fundamentów państwowości i wspólnoty narodowej. Nikt nie wychodzi na ulicę. Mało tego połowa ogłupiałych wierzy. Pytam - gdy zniszczymy fundamenty, to co z nas zostanie? Naprawdę wam wierzącym w tę ohydę wystarczy być nikim w "opowieści podręcznej" miast Polakiem w Polsce? Czemu zatem nie ma nas na ulicach i nie walczymy o płace na poziomie krajów zachodniej Europy, czemu nie walczymy, żeby pięćset plus nie było na poziomie holenderskim? Tylko lżymy to świadczenie i tych co je pobierają! Czemu jesteśmy niewolnikami? Czemu szydzimy z matek? Czemu kamienujemy rodzinę? Zwłaszcza wielodzietną! Przecież do jasnej cholery! Na tym waszym pieprzonym zachodzie ona jest najważniejsza i doceniana przez państwo, podziwiania przez obywateli. Za nazwanie patologią poszedłbyś siedzieć. Nikt tam z tobą durna babo nie chciał by gadać. Dostąpilibyście totalnego i kurna słusznie ostracyzmu. Czemu jesteśmy tacy głupi? Pomyślcie teraz czytając moje myśli - czego w życiu chcecie? Czytacie? Oglądacie filmy? Analizujecie wiadomości? Rozważacie słowa piosenek punkowych? Czy tylko papu, nynu, piciu i pitu pitu? Ja Polka? My naród? Nie? To co? Czy jeszcze mogę zapytać o to co w tobie kto? Czyś tylko masa?

Bohaterka pracowała w firmie mającej niszczyć rodzime francuskie firmy i była w tym świetna. Jak myślicie kto spowodował, że utraciliśmy przemysł, straciliśmy kontrolę nad gospodarką, staliśmy neo kolonią i połowa z nas nienawidzi swojego kraju, języka, historii i siebie samych. Niestety są zrodzeni z Polek łon i nasienia Polaków. Czy nie uważacie, że wydarzenia ostatnich trzydziestu trzech lat i dobitnie ostatnich godzin, to pokłosie działalności tej swoistej piątej kolumny, składającej się na treść tamtego listu carycy Katarzyny II do ministra Panina, w którym zapowiedziała, że zniszczy Polskę samymi Polakami?

A poza tym. To opowieść o złej kobiecie była. O tym, że praca na państwowym, to praca na państwowym, pieniądze mniejsze, ale spokój i prawa pracownika. Zatem, to opowieść o szczurzym kapitaliźmie i kapitalistach, czyli wielkim nieszczęściu ludzkości. O tym, że powoli jednak i we Francji zabija się wolność. I nie ma tam już Dantona i Robespiera, czy San Justa, aby obalić więzienia duchowe i dokonać przewrotu i przywrócić nieśpieszność i sielskość niegdysiejszej robotniczej Francji na fundamencie dziesięcioro przykazań, czyli Biblii i Ewangelii. Powoli tryumfuje tam rok 1984, Folwark Zwierzęcy i Opowieść Podręcznej, które jeszcze muszą dogodzić Koranowi i reszcie tak zwanej multi kultury, czyli po tutejszemu, całej tej zawartości puszki Pandory. Mają co chcą, powiedziałaby moja druga teściowa. Kulturalną stolicę świata Paryż. Teraz tylko potrzebna sztuka. Sztuka przetrwania.

Film rodzący sprzeciw, bunt, nawet nienawiść. Ale takim ma być kino. Marzy mi się wieczór filmowy po którym pójdziemy wyładować wściekłość na ulice Żywca.

NA PEŁNYM ETACIE
Scenariusz i reżyseria Eric Gravel

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa fyrfle, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.