7 października 2021 roku, godz. 9:20 7,6°C

NIEFORTUNNY NUMEREK, ALBO SZALONE PORNO(recenzja filmu)

Film otrzymał nagrodę Złotego Niedźwiedzia na tegorocznym festiwalu w Berlinie. Wyprodukowany przez kinematografię rumuńską obraz, jest komediodramatem pornograficzno-obyczajowym. Ogląda się go świetnie, choć dla polskich konserwatystów może być szokiem i skandalem. My się pienimy o film Pasikowskiego "Pokłosie" i "Wesele 2" Smarzowskiego, a one to małe miki przy dziele rumuńskiego reżysera.

Ten film przejdzie do historii kinematografii, jako ten, który na czerwone dywany i po laury wprowadził pornografię. Zaczyna się od przecudnej urody sceny miłości małżeństwa prawosławnego, w której aktor wprowadza wybitnej urody penisa w przecudną waginę aktorki, okraszoną apetycznymi pośladkami, a potem następuje felatio, czyli miłość oralna, a w tej scenie aktorka bardzo głęboko w gardło wprowadza męskiego członka, aby dać pełnię małżeńskiej rozkoszy.
Ta scena może być niebezpieczną, ale dla mężczyzn. Jednak penis aktora jest wybitnym i może budzić kompleksy, żal do Boga, wybuchy niekontrolowanej zazdrości, a nawet agresji.

Z pornografią we filmach, mam jak wszyscy pewnie pewne kłopoty. Bo przecież od dzieciństwa jesteśmy indoktrynowani przez takie poglądy, jakie wręcz agresywnie głosi dzisiejszy minister edukacji Czarnek, że nagość publicznie okazywana wyklucza ze społeczeństwa, a z drugiej strony, to pytam jego i jego podobnych - skąd jako ten właśnie 12-13 latek mam się nauczyć techniki miłości i sprawiania tą miłością rozkoszy sobie i koleżance, a w latach dojrzałyh żonie. Dlatego film jest ważnym głosem w dyskusji o edukacyjnej roli pornografii, jak chce lewica i dyskusji o niszczącej roli pornografii, jak chce prawica.

Film obejrzeliśmy w ramach Klubu Filmowego, w którym to klubie pokazywanej są dzieła reżyserów najwybitniejszych i najoryginalniejszych oraz najbardziej bulwersujących w świecie. Kiedyś miałem z tym problem, dzisiaj oglądam je z zaciekawieniem i dyskutuję z ich autorami. I tak ostatnio film stricte pornograficzny oglądałem , no dziesiątki lat temu i był to Gladiatorów 3. O ile pamiętam, to pornograficzne sceny spotkałem w filmach Loacha i von Triera. Tutaj ponoć zwykli, na co dzień teatralni aktorzy, odegrali sceny porno i doskonałe bawili się na planie filmowym. Film na pewno pozytywnie zaskoczył krytyków i publiczność właśnie pornografią, bo ludzie mają dość cenzury w kinie i braku scen erotycznych, a tutaj dostaliśmy od razu ostre, ale przeurodziwe porno, choć widzimy tylko w zasadzie urodę fallusa, waginy, pośladków i kobiecych, wyrobionych już erotycznie i macierzyńsko piersi.

Rumuński film jest pornograficzny też pod innymi względami. Dobitnie pokazuje detale rumuńskiej stolicy. Brud ulic. Badziewie reklamy politycznej i reklamy konsumpcyjnej. Niszczejące cudne niegdyś zabytkowe budynki. Hałas ulicy. Brzydotę i irracjonalizm ludzkich zachowań. Agresję i chamstwo ludzkie. Przywiązanie do bogactwa. Pogardę dla ludzi nie radzących sobie z morderczym kapitalizmem. Pogardę dla wrażliwych, czyli biblijnych ubogich. Niestety scenarzysta ma rację, bo ten brud i pogardą widoczna jest też bardzo na salonach stron literackich i poetyckich. Jesteśmy cywilizacją bardziej śmierci, niż życia. Tak to też wygląda w mojej codzienności i dla tego wielcem zadziwiony, że ludzkość jednak się kula. Od wojny do wojny, od jednej bezsensownej śmierci z chciwości do kolejnego rozszerzonego samobójstwa, ale jednak większość z nas żyje i wielu z nas, margines wciąż, ale jednak, potrafi prawie codziennie dać sobie proradosną pornografię w sypialni, w piwnicy, w plenerze czy na zmywarce, bo miłość cielesna jest pornografią, no i każde poczęcie dziecka, to jest, daj Boże, świadoma, radosna i rozkoszna pornografia. Po co nam w ogóle drugi człowiek? Ano przede wszystkim do pornografii, do uduchowionej pornografii, a wtedy łatwiej już o trzeci filar małżeństwa, czyli o troszczenie się wzajem małżonķów ekonomiczne. Myślę, że do takich wniosków prowadzi ten film.

Wspomniałem u początku swojej wypowiedzi o dwóch polskich filmach, które do czerwoności rozpalają polskich kinomanów i trwale podzieliły Polaków na dwa wrogie plemiona, a w przypadku drugiego już przed premierą. Filmy rumuńskiego scenarzysta i reżysera zawsze wypominają Rumunom ludobójstwo na Żydach wykonane przez rumuńskich żołnierzy na wschodzie Europy i zaangażowanie Rumunów w holokaust, czyli, że za przyzwoleniem Rumunów, kilkaset tysięcy Żydów Rumuńskich zostało wywiezionych do niemieckich obozów koncentracyjnych w Europie. Dlatego napisałem, że polskie filmy i polskie problemy, to małe miki. Dlatego ze spokojem pójdę na Wesele 2 i zobaczę ten odgrzewany temat, choć który na razie dopiero czeka na prawdę, bo na razie Żydzi jej nie chcą, a była to karta przetargowa, aby od Polaków i Państwa Polskiego, moim zdaniem, wyłudzić setki miliardów dolarów, za majątek pozostawimy na terenie Polski przez Żydów, których Niemcy wymordowali w czasie II wojny światowej. Narracja o tym, że Polacy gremialnie pomagali w holokauście, była właśnie potrzebna chciwym Żydom, aby oszwabić Polaków. Czemu Żydzi nie winią Niemców, tylko Polaków? Czemu chcą pieniędzy od Polaków, nie od swoich bestialskich katów Niemców? Czy któregoś z polskich filmowców stać na rzetelny scenariusz, który przekształciłby w arcydzieło filmu, coś antyoscarowego, bo pokazującego prawdę o holokauście? A może zatrudnijmy tego rumuńskiego reżysera i scenarzystę, który temat pokaże wybitnie, z jajami, dramatycznie i komediowo zarazem i pokaże polsko-żydowskie porno w Jedwabnym?

Teraz pora mi wypowiedzieć się na temat warsztatu. Scenariusz. Co sprawiło, że jury festiwalu uznało go za wybitny, co w konsekwencji przekłuło się w Złotego Niedźwiedzia dla filmu? Ano porno. Ano mega humor. Ano holokaust i porno w jednym sosie. Ano religia i feminizm. Ano erotyka i dzieci. Ano rodzina i rola miejsce w niej dzieci. Ano małżeństwo i pornografia. Ano szkoła i miejsce w niej nauczyciela. Ano nauczyciel i świadoma pornografia. Ano nauczyciel pomnik, autorytet, czy luzak i człowiek wolny, aż po pornografię? Scenariusz, który jest wzorem dla wielu polskich reżyserów autorskich, czyli dopracuj swój produkt. No i jeszcze jedno, moim zdaniem, do kina jednak idziemy po rozrywkę i tutaj dzieło rumuńskiego reżysera i scenarzysty, bardzo wstrzeliło się w moje oczekiwania. Trawestując Monty Pythona, to scenariusz dopchnięty, a nawet momentami przepchnięty kapitalną treścią, fantastycznymi dialogami, rewelacyjnymi komentarzami, wnikliwym przekazaniem pokazaniem wcale też momentami niegłupiego społeczeństwa rumuńskiego. Ogromne nagromadzenie postaw ludzkich. Atakowanie widza esencjami filozofii, religii i ideologii oraz przeplatane tychże humorem, który wyrywa z foteli, to wszystko sprawiło, że świat ludzi otwartych i lubiących się spierać zachwycił się tym filmem i ja podzielam ich zdanie.

Film epatuje dłużyznami, które mogą zniechęcać i nudzić kinomana, ale to przez to pornograficzne zacięcie reżysera, który tak jak już pisałem, detalicznie pokazuje skomplikowanie i tą niejednolitość pędzących ludzi, którzy żyją na poziomie zaspokajania podstawowych i to tych prymitywnych, zwierzęcych potrzeb. Wyższe potrzeby zaspokajają odruchami najprymitywniejszymi: fura, komóra, pogarda, wyniosłość, poniżenie. Ale są i dłużyzny inne, a więc inteligentna dyskusja kilkoro rodziców między sobą i z bohaterką filmu, pełna odniesień naukowych, filozoficznych, historycznych, ideologicznych, obyczajowych, religijnych i to zakończona przyznaniem racji przez księdza nauczycielce, że nie wolno jej osądzić za życie prywatne, że ma prawo, co cesarskie oddać cesarzowi, a co boskie Bogu, czyli w domu ma prawo być Teresą Orlowski. Szkoda, że krótką jest burleskowa już na finał scena bójki dwóch głównych antagonistek. Choć cudnie szarpią się panie za rozkołtunione włosy. Szkoda, że nie dłużej i szkoda, że tu akurat tradycyjnie za włosy,tylko na głowie, zresztą tam i tak są już dzisiaj według współczesnego trendu wygolone. Szkoda, że nie po twarzy biją się i w krocze nie kopią. Lubię przemoc na wesoło, z dystansem i w słusznej przecież w przypadku obu pań sprawie.

yestem yestem
 7 października 2021 roku, godz. 23:17

Alesh mamy pruderyjnych użytkowników. :P
Mirek, masz serducho, yestem pierwszy. :D

optymistyczka
 7 października 2021 roku, godz. 10:01

Sztuka upadła na dywan, trzeba zwijać i trzepać.

fyrfle Mirek  7 października 2021 roku, godz. 10:57

Raczej nie. Mnie film przekonał. Fakt, to obraz mocno lewicowy,jak to mówią lewacki generalnie,ale to jest arcydzieło na miarę Berlina, miasta, które zawsze uchodziło za jedno z głównych centrum występku, niepohamowania wszelkich chuci. Niedawno mieliśmy w Klubie Filmowym właśnie o tym film, niestety tytułu nie pamiętam, bo nie byłem. Środowisko europejskie kinowe filmowi Zanussiego nagrody nie przyzna, bo to ideologiczny wróg, no chyba , że w Moskwie,gdzie jury chce się przypodobać Putinowi i nawet nie chcą podają dłoń cerkwi prawosławnej. Dziękuję za przeczytanie i zabranie głosu. Warto film obejrzeć i zmierzyć się z nim w swojej głowie.