2 lutego 2020 roku, godz. 11:59

Ziemniak jadalny

Goowienko ,co nie ma dwóch centymetrów średnicy sprzedają jako ziemniak jadalny. Kiedy kupujemy powiedzmy worek 15 kilogramowy ziemniaków,to zawsze niestety tak jesteśmy oszukiwani. Zamiast dorodnych ziemniaków rolnicy i handlarze sprzedają nam ledwo kartofle pastewne. Są sprytni, po polsku cwani i przyznajemy, ze podziwiamy ich za kunszt oszukiwania konsumentów. Jakoś to robią, że na wierzchu worka i na zewnętrznych ścianach są pyry dorodne, a w środku drobnica, że warchlak by nie zjadł.

Było to w listopadzie. Jechał po wsi samochód budą i trąbił. W szoferce siedziała leciwa para. Postanowiliśmy spróbować. Zatrzymaliśmy ciężarówkę i kupiliśmy 15 kilogramów baraboli. Z wierzchu były ładne, wyglądały na jadalne. Potem w praktycznym obieraniu okazało się, że są wewnątrz worka malutkie, a do tego wszystkie poprzerastane perzem, od którego wewnątrz kartoszki gniły. Ktoś powie ekologiczne. Odpowiem, nie ma czegoś takiego jak ekologiczne w dzisiejszej Polsce.

Przeważnie kartofle kupujemy w kioskach w mieście powiatowym i gminach Żywiecczyzny. Zawsze scenariusz się powtarza. Na wierzchu dobre, a wewnątrz drobnica. W niektórych miejscach handlu są chociaż odmiany naprawdę smaczne. Nam Polakom brakuje kindersztuby, ordnungu i karności. Brakuje potępienia takich praktyk z kościelnej katolickiej ambony. Cwaniactwo, czyli zysk kosztem bliźnich, to polska tragedia, a zatem przekłada to się w praktyce na wieloletnie zapóźnienie cywilizacyjne wobec państw i nacji Europy Zachodniej. Okradając się wzajem permanentnie nie buduje się dobrobytu, bo sprzeczne jest to z naturą i wolą Bożą. Pozostaje dźwiganie krzyży,zatem cierpienie fizyczne i psychiczne.

Dziadkowie mieli gospodarstwa, ziemię, rodzice je mieli. Jestem absolwentem szkoły rolniczej, takiej porządnej z czasów Polski Komunistycznej. Stąd też wiem, bo wtedy w podręcznikach do uprawy roli uczyli jakie rozmiary powinny mieć ziemniaki pastewne, kartofle jadalne,czy kartoszki- sadzeniaki. PRL, to czas, w którym wiadomo było, że rolnik kupującego nie okłamał. Warto się zastanowić. Zaryzykuję twierdzenie, że w tym przykładzie jest odpowiedź na pytanie - czemu wciąż Polska, to miejsce, w którym żyją Polacy, a ich los to "nerwowe czekanie na śmierć."

Lola Lola Mika
 8 lutego 2020 roku, godz. 14:32

Ja co roku na swym polu zasadzam ziemniaki. Zeszłej jesieni przy zbiorach były malutkie kartofelki. Zdarzyły się jednak duże :) Te ładne poszły do rodziny. Ja zadowalam się małymi, z których frytki raczej ciężko zrobić :)