25 lutego 2021 roku, godz. 7:47

SŁUDZY(recenzja filmu)

Film daje pewną odpowiedź na pytanie - dlaczego Czesi są ateistami? A przecież całkiem niedawno byli w przeważnej części katolikami. Kapłan po prostu nie może nie być świętym i to w tej fazie świętości, w której świętość jest męczeństwem. Autorytetowi zaś nie wolno upaść. Czesi w swojej prostocie rozumowania nie idą na kompromisy z filozofiami, nie usprawiedliwiają mnogością z ich teorii i zawsze mówią - sprawdzam. Albo jesteś uczciwy, albo, zwłaszcza kapłan zepchnięty zostaje przez Czechów w czeluście potępienia i nie pozwalają sobie Czesi ani razu na zabawę w kotka i myszkę ze złem, czyli Czesi nie zasiadają do okrągłych stołów ze złem i górnolotnie nie mówią zdrajcom i sprawcom śmierci - przebaczamy i prosimy o wybaczenie, bo za co mają prości uczciwi ludzie przepraszać i bić się w piersi przed tymi, którzy sprzeniewierzyli tak okrutnie zaufanie ludzi i zdradzili Boga?

Film rodzi pytanie - czym jest służba? Czy służbą jest posłuszeństwo? Czy służbą jest donosicielstwo? Czy służbą jest poświęcanie życia ludzkiego za instytucję do której dorobiło się nimb świętości? Czy służbą jest służenie władzy takiej czy innej, która ostatecznie jest hierarchią zła?Film pyta o moment w którym sobie należy uświadomić komu i czemu służymy, czego jesteśmy narzędziem i kiedy musimy zrezygnować, poszukać życiu innych dróg. Film pyta o myślenie i przewidywanie skutków. Czy nie służąc krajowemu złu, a służąc międzynarodowej machinie interesów służymy dobru i prawdzie? Czy ktoś z tych bohaterów filmu służył Bogu, a zatem w konsekwencji spokojowi i szczęściu ludzi?

Konfesjonał. Czy konfesjonał służy oczyszczeniu, czy zniewoleniu. Wiemy przecież, że mebel ten został wprowadzony, aby mieć królów na łańcuchu i jakimi by to traktatami świętych i doktorów nie uzasadniano, to konfabulacja, czyli mijanie się z prawdą, zatem władza w postaci nacisku psychologicznego, pod płaszczykiem sumienia łamanie wolności i upokorzenie. Film każe nam rozważać tą sytuację, tą naszą codzienną sytuację. Idąc i klękając przed kratką, a potem uchem, to służysz Bogu? Służysz sensowi ludzkości? Służysz sobie? Oczyszczasz się? Czy się sprzedajesz i stajesz dłużnikiem i niewolnikiem kapłana? Zyskujesz spokój, czy zdradzasz swoją wolność i wolność ponad miliarda dwustu milionów ludzi? Czy Bóg chce żebyś kapłanowi plótł, czy wie jaki jesteś i raczej woli, abyś nie klepał, tylko każdą chwilę swojego życia rozważył i bawił się nią bez krztyny wyrzutu sumienia, skoro nikomu złego nie czynisz? Zatem zdaje się mówić film - jedno z największych zakłamań i zniewoleń KONFESJONAŁ.

Autorytety. Według twórców filmu, jeśli są, to są to przeważnie w piekle. Sugestywnie to udowadniają w swoim malarskim dziele, muzycznym i z gatunku filmowego suspensu i nie ustępują w niczym mistrzowi Alfredowi Hitchcokowi. Są i pojedynczy święci męczennicy, jak ksiądz Popiełuszko do którego męczeństwa jak najbardziej wydaje się, że nawiązują kreując swojego męczennika w tym filmie. Pytanie czy wystarczy to, aby odwrócić skok w przepaść kościoła katolickiego, który właściwie już się dokonał? Czy u Boga jako całość organizacja nasza religijna zasługuje na cud? Bo bez Bożej pomocy, to każdy wie, że kościół katolicki odejdzie do historii będzie opowieścią dociekliwego historyka, takim samym jak mitologia Słowian, czy innych grup etnicznych. Cały czas nas oglądających ten film dręczyło pytanie, które jest podniesionym toporem kata nad Polakami, nad Polską i sensem naszego kraju i narodu - a co jeśli Karol Wojtyła Papież Polak wiedział i był jak szef tego czeskiego seminarium? No to lepiej byłoby nam się nie urodzić.

Kobiety. Służące, aż do upokorzenia. Zakonnica nawet ściele łóżko rektorowi seminarium. Milczące, totalnie milczące, dlatego chwała Papieżowi Franciszkowi, że chociaż kiwną paznokciem w ich stronę i drgnęło, choć tak bardzo bardzo niewiele.

Samotność. Wszyscy w tym filmie są samotni. Ich życia nie wypełnia kochająca kobieta i dzieci. Stąd też wynaturzeniem są i zbydlęceniem, czyli przepoczwarzają się w zło, które jak rewolucja pożera samo siebie, choć to jest zło pełzające, suw za suwem przesuwa siebie i swoje granice, czyli rozszerza zasięg pożogi, zniszczenia i w konsekwencji śmierci duchowej i fizycznej. Takie zło nie kontroluje się zdrowym rozsądkiem i uczciwością z niezmiennych zasad dobra, stąd też konsekwencją jest uderzenie ostatecznie w mur pustki własnej i w ziejące paszcze gniewu ludu. Tylko, że w Czechach od rykoszetu umarł Bóg i wiele wiele z Człowieczeństwa. Tak samo będzie w Polsce. Nie łudźcie się.

Symbole. Malarstwo. Muzyka. Rzeźba. To wszystko znajdziemy w tej czesko - słowacko - rumuńsko - irlandzkiej kooprodukcji. Każdy z symboli, rzeczy, obrazów wymaga od widza refleksji i jest nawiązaniem do konkretnych aspektów ludzkości. Wielki przekaz, ale nie dający wyboru. Należy go rozważać w kategorii tak lub nie. Tu nie ma miejsca na mahiawelizm, czy nitszyzm, czy inne filozofie relatywizmów i kroczenia po trupach do celu. Autorzy mówią stop! Mówią dość! Mówią - jeśli chce cie coś zrobić, to skończcie pieprzyć. Zacznijcie robić dobro i uczciwość. Nikt z was nie jest lepszym od drugiego. Każdy tak naprawdę wie kim jest, co jest warty i już pora, aby stanąć w tym miejscu, w którym powinniśmy być w łańcuchu wzajemnego czynienia sobie wzajem dobra. Zapomnijmy o słowie sługa, bo to poddany, de facto esencja czynienia zła.

Film nakręcony w formacie kwadratu, czyli 4:3 i na kliszy czarno białej. Początkowo byłem sceptyczny. Pomyślałem moda. W trakcie filmu otwarły mi się oczy i mózg. Kapitalny zabieg. Potęgujący uczucie klaustrofobii i kurczącej się przestrzeni wolności, nawet z natury zniewolonych kleryków i księży. Uzupełnia ten ruchomy obraz dadaistyczna muzyka i spowolnione lub zatrzymane sceny: symbole, obrazy, rzeźby, a wszystko jest złem, które bierze się z duchowego lenistwa i ulegania temu co jest, a Czechom Czechów łatweij było upodlić i zateizować, bo tamtejsza władza zapewniła poddanym pełne brzuchy i wypełnione półki. To w zasadzie teraz dzieje się z Polakami. Smutna, tragiczna refleksja. Za pełne kałduny pozwoliliśmy zabić w sobie to co było podziwem u obcych, nawet u Turków. Jeszcze za to suto płacimy najeźdźcom i już w zasadzie okupantom. Szydzimy i poniżamy, kopiemy, rozjeżdżamy ciężarówkami, wybijamy zęby, wyrywamy paznokcie i uszy i zrzucamy z tamy do nurtu otchłani tych, którzy wołają - Głupcy! Liczy się wolności kąsek, choćby byle jaki! I pocieszamy się słowami Jacka Kaczmarskiego - nikt mi tyle nie da, co mi buda moja da. A że oni zabijają nasze szczenięta i to w łonach matek, a łańcuch kołysał się jak kołysał u nóg? Nic to.

Niesamowita gra aktorów i to aktorów amatorów. Sugestywnie przedstawili i druzgocąco sojusz tronu i kościoła oraz beznadzieję całej sytuacji. Film bardzo bardzo przygnębiający i wstrząsający. Tak wielkim jest tam zawatrte oskarżenie i tak budzącym poczucie współudziału u katolika, że bardzo to niebezpieczny film dla kondycji moralnej katolika, ale myślę, że we wszystkich religiach i ideach tak niestety jest. Powstaje oczywiste pytanie - czy to film antyklerykalny, czy wręcz przeciwnie? Antykatolicki, czy raczej jest to wyciągnięta dłoń w przepaść, gdzie my świeccy katolicy i nasi tak zwani pasterze już jesteśmy i nic nie zauważyliśmy. Póki co cieszymy się lotem i możliwością nieskrępowanego robienia nogami i rękami pajacyka. Nie mogłem wyjść ze stanu przygnębienia. Dyskutowaliśmy jeszcze ze dwie godziny. Polecam wam ten film. Polecamy. Nie żeby zasilić cyfry licznika apostazji, ale aby zasilić konta fundacji katolickich, które potrzebują podkręcić licznik waszych modlitw i tego, aby cyfry na kontach ich rosły, bo ktoś musi i chce tym chorym, upośledzonym cieleśnie i umysłowo organizować życie. Tak więc odpowiedź na pytania filmu jest prosta.

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa fyrfle, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.