9 stycznia 2020 roku, godz. 7:43 1,9°C

TRZECI DZIENNIK(recenzja książki) cz. 4

Co jeszcze? Co jeszcze u Pilcha, które powoduje myślenie i mielenie w sobie i światu myśli czytelnika,co każe mu zachęcać i głosić twórczość protestanta z Wisły? Na podstawie lektury trzeciej odsłony dziennika uświadamiam sobie, że na Dolnym Śląsku żyliśmy życiem o chlebie życia, zatem śmierć nie był codzienną kromką chleba. Śmierć pozostawiałem śmierci. Była jeszcze rodzina zmarłego, ją dotykała śmierć. Raczej nie chodziłem na pogrzeby. Raczej obrazoburczy byłem wobec śmierci. Po co ciało kremować, jak można je przywiązać do armaty i wystrzelić. Tacy byliśmy pod prąd kultowi śmierci, wadząc się ze sobą, ze swoją pustką. Tutaj dostosowałem się. Czytam nekrologii. Analizuję długość życia. Kto, skąd? A biografia jaka? Nada się, a przyda się? Jedni rok trapią ZUS pobieraniem emerytury, a inni 30 lat. Emerytura dochód, czy nie dochód? Powinno płacić się podatek, czy nie powinno się płacić? Z placu człowiek, więc oddaję cześć jego pamięci, idę na pogrzeb. Śmierć ofiaruje parafii ze sto pięćdziesiąt intencji mszalnych bez podatku, nad czym ubolewam. Czasem nachodzi mnie myśl, nadzieja, że księża te intencje wykorzystają na tworzenie różnego rodzaju dobra. Tak pogrzeb, to okazja, aby powspominać istotne pogrzeby w swojej rodzinie i wśród znajomych. Wspominam, którzy odeszli. Myśl, że w Irlandii latem pogrzeb jest o dwudziestej, bo wszyscy w dzień pracują i ksiądz dostosowuje się do wiernych, a wierni nie muszą zwalniać się z pracy lub traumę przeżywać w związku z nieobecnością na pogrzebie sąsiada, a przecież czasem jest tak, że ten sąsiad jest człowiekiem bliskim bardzo. Tutaj różaniec często 12:30, a msza 13:00 i jebudubuciuldupność bomby nas dopada w jej praktycznym zastosowaniu, czyli czyjąś śmierć trzeba odpracować po godzinach. Tak lektura Pilcha, to poruszenie dla życia i wędrówka w tajemnicę śmierci.

Rozważa w dzienniku o obcowaniu płciowym w wieku senioraalnym, zatem ujmę to to tak, że lepsze obcowanie z wibratorem, niż obcowanie w kazaniach rekolekcyjnych z diabła propagatorem. Lepszy dziadek, lepsza babcia, którzy się w miłości ciał kotłują, niż dziadkowie, którzy tylko zdrowaśkom i pewnemu radiu hołdują. Najlepiej byłoby jakby łączyli jedno z drugim. Ja wiem, czy w tym samym czasie? Miłość seniorów. Piękny temat.

Zdaje się, że ten fragment dziennika można podsumować pięknym aforyzmem. Żyj swoją racją, ja wolę współżyć.

"W roku mych dziewięćdziesiątych urodzin chciałem sobie w prezencie szaloną noc z nieletnią dziewicą". To zdanie z powieści Marqeza cytuje Pilch do swoich dziennikowych rozważań. Dla mnie to wtrącenie w powieść pochwały i akceptacji pedofilii. Takich zdań nie powinno być na kartach powieści, jakiejkolwiek. Wiem, że faceci mają to zboczenie często. Zbrodnicze zboczenie - obcowanie z nieletnimi. Pedofilia, to nie jest przypadłość li i jedynie księży, jak starają się to w taki czy inny sposób głosić jedni, a drudzy wręcz świadomie czy nieświadomie zachęcają. Artyści, pisarze, celebryci, wszelcy twórcy - dobrze by było podliczyć im i osądzić zbrodnię pedofilii. Jan Paweł II uczył o wolności odpowiedzialnej. Kiedyś był kodeks honorowy. Masz problem to strzel sobie w łeb i tyle.

Pięćset lecie reformacji i luteranin z Wisły przytacza jakimi pozycjami książkowymi katolicy starali się dokopać w tą rocznicę protestantom. Przypominam sobie stosowną uchwałę w sejmie, która nie przeszła przez zacietrzewienie posłów Prawa i Sprawiedliwości oraz bezrefleksyjny strach wynikający z bezrefleksyjnej wierności, moim zdaniem, episkopatowi, który pewnie o takie poniżenie Luteran nawet nie zabiegał, choć jest możliwym, że poszczególni jego przedstawiciele tak.

Czytałem książkę o Lutrze, oglądałem filmy fabularne i dokumentalne. Protestantyzm, to też niestety fanatyzm religijny i stosy, zmuszanie do życia wbrew potrzebom ciała i duszy. Tworzenie fałszywych potrzeb dla duszy i ciała, które są ascezą, a nie radością. Asceza nie służy dobremu życiu. Jerzy Pilch nigdy nie napisałby tak wspaniałej literatury gdyby był wiernym doktrynie protestanckiej. Tak uważam. Zazdroszczę im kultu pracy, uczciwości, braku spowiedzi usznej, braku kultu maryjnego i kultu świętych, klękania przed obrazami i modlenia się do fragmentów kości tak zwanych świętych czy ampułek krwi albo jeszcze do ziemi po której ten lub inny ON stąpał.

Trzeci Dziennik Jerzego Pilcha, to lektura dla lubiących coś lżejszego i dla tych co potrafią myśleć, i szarpać się z prawdami, doktrynami, umieją bawić się świętościami i nawet jak klęczą, to klękają ze śmiechem i rubaszną modlitwą na ustach i w duszy. To lektura dla wolnych, ale potrafiących powiedzieć dość, może nie w momencie perwersji, bo bez perwersji żywot takim niedomkniętym, ale tam gdzie perwersja haczy o dewiacje, to jednak potrafiących zdecydowanie krzyczeć - nie pozwalam. Jego literatura i tym razem jest tryumfem życia nad śmiercią, mimo toczącej go choroby. Z kart dziennika płyną słowa zachęty - nie lękajcie się żyć po swojemu. Nie przejmujcie się językami. Ocenią was, obmówią, nawet zmieszają z błotem, ale zobaczyć te zdumione mordki w oniemiałej zazdrości bezcenne przecież. A teraz do księgarń marsz!

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa fyrfle, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.