fyrfle Mirek
 11 sierpnia 2019 roku, godz. 17:24

Jestem za wulgaryzmami, bo to rzeczywista mowa polska, która istnieje w świecie w którym ja żyję. Myślę, że Twoje wyjaśnienie, to relatywizowanie i dzielenie na tych co mogą i co nie mogą. Ale jeszcze raz - jestem za wulgaryzmami. Są piękne...i ..uj

Irracja Grzegorz, Antoni.
 19 lipca 2019 roku, godz. 8:39

... widzę Mirku, że i Ty nie za bardzo rozróżniasz "wulgaryzmu" od "kolokwializmu" (w tym wypadku "dosadności" vel "rubaszności")... "rubaszność" (vel "dosadność") to jedno... a używanie pewnych słów jako "przerywników", czy użycie jako celowa obraza, itp. (czyli "wulgarność") to drugie...

... bycie "rubasznym", a jednak nie "wulgarnym", to jednak dość duża "sztuka"... pewnym "ideałem" twórczości "rubasznej" jest XIII księga "Pana Tadeusza", czy pewna część twórczości A. hr. Fredry, J. Kochanowskiego (niektóre fraszki), i kilku innych autorów...

;-)

 18 lipca 2019 roku, godz. 8:03

Limerick

Byłem w Limerick, mieście, w którym wymyślono jedną z najweselszych i najbardziej perwersyjnych form poetyckich, czyli limeryk. Limeryk musi być świński, obleśny, szokujący i przy tym obłędnie i nonsensownie śmieszny. Limerykowanie liryczne jest profanacją gatunku i jest po prostu mdłe, ale teraz często się takowe spotyka. Najprawdopodobniej wiąże się to z rojeniami wielu poetów, literatów i polonistów, którzy uważają, że polszczyzna powinna być bez wulgaryzmów, co jest chore i sprzeczne z językiem żywym, w którym wulgaryzmy są świadectwem prawdy i pięknem tej prawdy o rzeczywistości. A więc :

Pewna dziewczyna z Drezdeńka
Była oczień very maleńka
Się nie przyjmowała
Wzięcie miała
Chętną głęboką ciasną bowiem jej ciasność ciasnuteńka

Jest taki dokument TVN, w którym legendarna noblistka Wisława Szymborska stoi przed tabliczką miejscowości Limerick. Noblistka lubiła pisać limeryki i lepieje, a więc i ja ci go czytelniku w formie bardzo rozwiniętej ofiaruje.

Lepiej, gdy żona doświadczona
I robi loda częściej, jak w Irlandii
zmienia się pogoda, niż, gdy żona
Nawet młoda,
Lecz chodzi do kosmetyczki częściej,
Niźli w Irlandii ma się na Guinnessa głoda,
i choć taką żonę Bóg
Obdarzył niejednym otworem,
To jest ona miłosnym ugorem,
Więc Wacęty jej męża,
Choć dziełem chędogiem,
Nie zazna pieszczot jej warg
I gnuśnieje pozostawiony odłogiem.

Tekst nie został dodany jeszcze do żadnego zeszytu.