17 maja 2020 roku, godz. 20:23 36,3°C 87
Edytowano  18 maja 2020 roku, godz. 21:14

a jeśli to coś więcej niż tylko głód wiecznie chciwych palców?

Twój list wietrzeje z każdym kolejnym dniem, a ja zachłannie wciągam w nozdrza zapach niedoszłych grzechów, by tuż przed granicą snu oszukiwać się, że bliskość nie jest jedynie złudzeniem. Zastanawiam się wówczas, jak Cię smakować, zwłaszcza gdy wracasz - przesiąknięta wonią wina i szaleństwa, którego tak łaknę. A potem... te wszystkie śmiałe myśli budzące we mnie klucz - gromadę ptaków wznoszących się szeleszcząco...

Wiem, i nawet nie musiałabyś mi specjalnie tłumaczyć, jak to jest, kiedy powietrze prześlizguje się między żebrami, dławiąc oddech oraz dociskając pustkę do najgłębszej części Twojego nie-istnienia. Gdy dłonie mdleją za każdym razem, kiedy próbujesz w nie coś uchwycić w tym egoistycznym geście oraz niewypowiedzianej nikomu potrzebie posiadania. Kiedy Twoja twarz stopniowo blednie od nadmiaru nie-wzruszeń, a bicie serca to tylko falisty ruch naczyń tętniczych z częstotliwością na granicy resuscytacji. Noc przecież zawsze była kurtyzaną odczuć, nasilających się i niknących w jej głębi. Ilekroć pozwalam im do siebie wrócić, świat ze mnie szydzi - wskazuje palcem i mówi, że przespałem zbyt wiele; ale przecież chcę stracić wszystko. Stracić na rzecz Kogoś - by moje ciało i myśli zmieniły się w nieposłuszeństwo. Marzę, by Ktoś znów pootwierał we mnie klatki, w jakich skrzętnie więziłem zniewolone pragnienia. Potrzebuję podzielić ciemność oraz wyszeptać w zaślepieniu wszystkie bezsenności. Dotykać palcami nabrzmiałych ust, uczyć się opuszkami twarzy. Krok po kroku poznawać każdą rysę, każdy ślad i smugę wiatru. Mnie trzeba zapaść się w czyichś płucach. Wypruć z żył, które zakrzepły miodem niedoszłych obietnic. Wydrapać spod paznokci.

(…)Mówią, że to mija. Jakaś chwila, mgnienie, nierówne bicie serca przez ułamki sekund. Mówią: O tym się zapomina. To odchodzi w niepamięć pośród brzasków pełnych kubków kawy i gazet. Potem trzeba chwycić za klamkę i rozpłynąć się w mroku. Potem zawsze trzeba zniknąć. Bo - być może - jesteśmy jedynie tym wilgotnym śladem na swoich wargach. Wtartym w skórę popędem, który zawsze umyka nad ranem i mimowolnie wymazuje czyjąś twarz z nocnej bieli sufitu.

Tak często dajesz mi jednak do zrozumienia, że nie jesteś jedną z tłumu - uśmiecham się wówczas. Zanurzam myślami w nieuległość Twoich źrenic. Milczę. Z jakimś notorycznym zawzięciem powracam do Ciebie, starając się zapamiętać każdą cechę, każdy charakterystyczny oddźwięk Twojego nie-bycia w mojej rzeczywistości.

(…) Niekiedy chciałem się już nawet zdradzić - chociażby ze swojego myślenia o Tobie. Opowiedzieć te wszystkie sukienki bezszelestnie (z)rzucone na chłodne panele. Porozbijane butelki po winach i pomylone kroki w tańcu, który zawsze sprowadzał nas do parteru. Zapewne powstałoby wtedy wołanie słów spisanych na pomiętym papierze: Dotknij mnie, pozwól zapomnieć o wszystkim, czego się do tej pory nauczyłem. O tym, co przeżyłem. Wyśmiej przyziemność moich wcześniejszych marzeń – były przy Tobie takie małe. Ukołysz to, co mnie boli - dopiero gdy odejdziesz, zrozumiem przecież, co oznacza prawdziwy smutek.

(…)

I tak będzie przybywać nam lat jak drzewu słoi. Jesienie zaczną brązowieć tęsknotami, a my znów zgubimy dusze w krainie czyichś palców - byle tylko zebrały z nas żniwo. Plon obfitych kłosów, zapomnianych i słodkich ziaren. Będziemy wówczas szczęśliwsi o te kilka chwil, podczas których poczujemy to przyjemne łaskotanie w okolicy żeber.

A potem znów ostygniemy w ciszę, zawieszając się gdzieś w odmętach, i tylko deszcz - najstarsza kołysanka świata - przypomni nam czasem o przeszłości...

_____________

https://www.youtube.com/watch?v=uyd_ud_U7YM

Monika M. M.
 23 maja 2020 roku, godz. 9:48

Niektórym omdlenia przytrafiają się w maju.

Lacrimas M.
 22 maja 2020 roku, godz. 23:00

wyjątkowo podłe uczucie, czyż nie?

ja, na szczęście, jeszcze trzymam je na dystans; a siebie - w ryzach.

zatopiony.wrak. p
 22 maja 2020 roku, godz. 21:37

"I tak będzie przybywać nam lat jak drzewu słoi. Jesienie zaczną brązowieć tęsknotami, a my znów zgubimy dusze w krainie czyichś palców - byle tylko zebrały z nas żniwo. Plon obfitych kłosów, zapomnianych i słodkich ziaren. Będziemy wówczas szczęśliwsi o te kilka chwil, podczas których poczujemy to przyjemne łaskotanie w okolicy żeber."
to czuję.

Lacrimas M.
 22 maja 2020 roku, godz. 21:07
Edytowano 22 maja 2020 roku, godz. 22:56

Parę lat temu, kiedy wybrałem się na premierę Interstellara, udało mi się zrozumieć dwie rzeczy. Pierwszą z nich było to, że Hans Zimmer tworzy naprawdę niesamowitą muzykę. Drugą – jak wiele może zmienić jedno zostań wypowiedziane w odpowiednim momencie. Zdaje się, iż wszyscy, bez wyjątku, potrzebujemy usłyszeć coś podobnego; tę banalną prośbę, która uciszy wszelkie wątpliwości.

Czasem chcesz chwycić za telefon i napisać komuś, że obejrzałeś w końcu jego ulubioną bajkę albo zapytać, czy nadal zasypia przy zapalonej lampce. Czasem gubisz kolejną noc z rzędu, bo słuchasz, po raz nie-wiadomo-który, waszych piosenek albo wyobrażasz sobie, jak dobrze mogłaby to zrobić – lewą stroną podbródka.

Powoli zaczyna jednak docierać do Ciebie, że to co czujesz, niekoniecznie musi spotkać się z odwzajemnieniem. Że nie każdy ma w sobie odwagę, by wrócić na czas. Nawet jeśli nadal czekasz.

Najboleśniej odchodzi się w milczeniu. Zawsze.

vanilla sky Anastazja
 22 maja 2020 roku, godz. 13:06

Minęłam się tak z kimś szczególnym. Kto naprawdę mnie akceptował i chciał żebym zawalczyła w końcu o siebie. Kto znosił moje ciągłe huśtawki nastroju i wierzył nawet kiedy zdarzyło mi się wszystko popsuć.. Nienawidzę siebie za to, ze nie potrafiłam przyznac się do błędu. Potem już nigdy nie bylo tak jak z nim... Ten tekst mnie poruszył i przypomnial jak bardzo chciałabym cofnąć czas...

Lacrimas M.
 19 maja 2020 roku, godz. 18:23

Ej(!), nastolatki jeszcze odwracają za mną czasem głowy, więc chyba nie jest tak źle. : D

Poza tym - zawsze powtarzam sobie, że jestem jak wino, hah.

To... do następnego!

PearlSoul25 Joanna
 19 maja 2020 roku, godz. 13:42

Z tego co pamiętam to pojawiliśmy się tu w tym samym roku i tyle samo mamy lat, staruchu.

Ładnie wypraszasz to juz idę, to był ostatni :D

Lacrimas M.
 19 maja 2020 roku, godz. 13:03

Pfff, do zmarszczek mi jeszcze daleko! Nie wiem jak Ty, ale ja zakładałem konto... będąc jeszcze nastolatkiem. : P

Żegnam i miłych dni (widać, że życzę ludziom lepiej, hah).

PearlSoul25 Joanna
 19 maja 2020 roku, godz. 9:10

Liczę na to.

Trzeba przyznać, jesteśmy starej daty tutaj, pomarszczeni czasem. Nie znamy się i tyle.

Żegnam. Miłego dnia (:P)

Lacrimas M.
 19 maja 2020 roku, godz. 7:38

Mnie też jest tak wygodniej - ale nie tylko w tym miejscu. : D

Może znowu zacznę do tego wracać, czas pokaże.

Niezmiernie dziwi mnie, że admin odszedł od ograniczenia dot. ilości tekstów na dzień. Na szczęście zesłał nam blokadę. Jestem prostym człowiekiem - kiedy widzę, że ktoś zaczyna spamować... cyk(!), żegnamy się. : D

PearlSoul25 Joanna
 18 maja 2020 roku, godz. 17:17

Chyba większość z nas tutaj jest nieżyjąca. Mnie tak wygodniej (:D).

Bardziej wyniszczony umysł...
Jednak jeśli jest lepiej, to czekam z niecierpliwością na kolejny twór.
(Abym tu nie zwiędła ilością pustości, "byleby coś było", po tysiąc razy na dzień).

Lacrimas M.
 18 maja 2020 roku, godz. 16:40
Edytowano 18 maja 2020 roku, godz. 17:13

aż mi się przypomniało, jak napisałem kiedyś, że nie jestem umarły tylko nie-żyjący jak reszta.

dzisiaj natomiast niemal dopadło mnie kolejne omdlenie, ale to z jakiegoś bliżej nieokreślonego powodu (przynajmniej miałem uczciwy pretekst, żeby wyjść z pracy wcześniej, hah).

poza tym, jest jakoś lżej - z tą myślą, że czuję (się), o.

PearlSoul25 Joanna
 18 maja 2020 roku, godz. 10:01
Edytowano 18 maja 2020 roku, godz. 10:02

Każdy choć raz w życiu musi sobie pozwolić na takie omdlenie. Nawet kosztem kilku lat.
Bez uczuć i przeżyć nic w człowieku z człowieka. Dlatego warto.

Lacrimas M.
 18 maja 2020 roku, godz. 8:53

kiedy permanentne zobojętnienie robi jakąś przestrzeń na bardziej ludzkie odruchy - warto.

może trzeba mi było tylko nieco oprzytomnieć?

PearlSoul25 Joanna
 17 maja 2020 roku, godz. 21:37
Edytowano 17 maja 2020 roku, godz. 21:38

Gdybyś napisał książkę- czytałabym ją długo. Nie dlatego, że byłaby trudna, tylko, że na głębsze jej zrozumienie należałoby poświęcić chwile. Widać, że słowa Cie przenikają (choć pewnie wolałbyś nie). Jakkolwiek to brzmi mam dowód, ze doświadczenia budują piękne teksty.
I pozwolę sobie skleić Twoje słowa:
Bliskość to klucz nie-istnienia.
Można w tańcu zapomnieć smutek przeszłości.