1 marca 2019 roku, godz. 10:30 1,2°C

01.03.2019r.

Tam w południowo-wschodniej części ogrodu, pod rozłożystym świerkiem, wykorzystując ciepło niespodziewane i słoneczność trzeciej dekady lutego, wypuścił pierwsze liście łubin. Czternaście ich już wysunęło się w górę i dalej rozrosły się w dwunastoczułenkowe rozgwiazdy, które już bardzo zaznaczają się zielenią na tle czarnej zgruzełkowaconej ziemi. Takie pierwsze motyle wiosny, które sprawiają też, że i w nas coś zaczyna fruwać i nas unosić w wiarę, która każe oczekiwać rychło tych momentów dnia, że po południu zasiądziemy przy kawie, w słońcu, w tych krzesłach turystycznych, przy stoliku zapełnionym jeszcze sernikiem upieczonym wczorajszym wieczorem i lekturą: książką lub tygodnikiem, a na nasze kolana będą polowały licznie adorujące nas koty z całej ulicy Ogrodowej.

W zachodniej części ogrodu natomiast rwą się do pełni życia lilie. Ich mieczowate podwójne liście mają już pięć do dziesięciu centymetrów wysokości i bardzo już wybiły się ponad uschnięte liście zeszłoroczne w kolorze ciemnej szarości, jeszcze pomarszczonej, wciśniętej zimą zwałami śniegu w glebę. Młode to już zaawansowany zagajnik, któremu zawtórują kolejne pary liści ułożonych w symbol Victorii przyrody, wiosny, życia i przede wszystkim jest to nasze zwycięstwo.

Przy ścianie domu, zachodniej elewacji, wiosenne liściostany wypuścił wiciokrzew. Jeszcze kilka dni temu były jasno zielonym zawiązkami, a teraz są już grzywami wywiniętymi niby te zwieńczenia owocu ananasa. Pozmieniały też swoje barwy na ciemną zieleń i mocno przerysowany róż, który ostatecznie przeistacza się w bordo. Szybko się dzieją teraz chwilę w przyrodzie i są jedną wielką zmianą na korzyść, na korzyść przede wszystkim ludzi, którzy możemy się cieszyć tymi zmiennościami i czerpać z nich natchnienie, spokój i chęć do życia w cichości, ale cichości, która jest skutecznością czynienia dobra, jak to bezgłośnie podpowiadają nam pomysły na dobry los nasi Aniołowie Stróżowie.

Idę dalej, a tam we wschodniej części ogrodu każe spojrzeć na siebie zbiorowisko rurkowatych zielonych liści, powleczonych na zewnętrznej części wyrazistym filetem choć jakby przyciemnionym, ot takie barwy jakby ochronne - to rosną tulipany. Tuż prawie przy nich rozgwieżdża się kępa hiacyntów w zieleni wiele bardziej jasnej niż ta zaproponowana przez społeczność tulipanów. Mają już sześć siedem listków, które od wewnątrz są bardzo bardzo wybladzoną zielenią, przez którą jakby przenikała jasność czystości ich wnętrz, czystość krystaliczna, szlachetna jak iskrzenie diamentów.

Wędruję wzrokiem jeszcze bardziej w prawo i witam się serdecznie z rodziną narcyzów, którym wyrosły już dwa do czterech liści w zieleni, która jest pomiędzy ciemną tulipanów, a jasną hiacyntów. Powoli robią swoje - rosną w górę i kształty, które finalnie będą naszą radością, szczęśliwością wiejskiego życia.

Goździki kamienne i szafirki, to one w ogóle nie zrezygnowały z życia na czas zimy i nie pozwoliły się rozebrać z wyrazistych zielonych strojów. Po prostu przeczekały zimę pod śniegiem, a później osłonięte skrzydłami wielkiego krzaku lawendy. Teraz spokojnie czekają na czas piękna swoich kwiatów, póki co będą przyglądały się i syciły wzrostem tulipanów, żonkili, hiacyntów, aż do ich zakwitnięcia.

Pierwszy dzień marca, a więc w mojej nomenklaturze dzień pierwszy wiosny i takim też dniem jest. Poranek ciepły, prawie osiem stopni wskazuje spirytus w termometrze zaokiennym. Mgły i chmury zasłaniają zbocza i szczyty gór oraz oczywiście nie pozwalają przebić się promieniom słonecznym. Powietrze jest bardzo rześkie i myślę, że czyste dzisiaj, bo oddycha się naprawdę pełną piersią taką rześkością, nie zawierającą w sobie dymów, tak, że spacer po ogrodzie jest wielką przyjemnością, która rodzi we mnie euforię i taki silny zapał do wszelkich działań porządkowych i pielęgnacyjnych w ogrodzie oraz na niwie pisarskiej - od haiku, przez limeryki, dzienniki, po felietony i ostre bezpruderyjne fraszki.

fyrfle Mirek
 5 marca 2019 roku, godz. 6:53

Dziękuję, udanych ostatków :)