2 listopada 2015 roku, godz. 7:58

24.10.2015r. cz 5

STACJA DZIEWIĄTA – Jezus upada po raz trzeci. Brat nasz w Panu ksiądz, dalej mówi, że upadamy w grzechu po raz enty i musimy się odradzać przez spowiedź. Zgrzyta mi w uszach to kazanie, coś tu jest nie tak?. Czyż spowiedź nie jest zaproszeniem do grzechu? – skoro za 2- 3 „zdrowaśki” można przejść do porządku dziennego nad miesięcznym znęcaniem się teściowej nad synową, nad zięciem, nad regularnym ich porównywaniem, poniżaniem, wyznaczaniem im ról, żądaniem obecności w ich życiu, oplotkowywaniem ich i roznoszeniem fałszywego świadectwa o nich po równie wrednych, tępych i chciwych znajomych i członkach rodziny oraz sąsiadach, członkach rady parafialnej i samych do cholery księży!!! O Watykański Siedmioszczycie obłudy i fałszu! Po co ci to? Po co ci to członku episkopatu polskiego? Myśl kurna myśl i wyciągaj wnioski z przykazania miłości. Nie krzywdź więc przez nakazy, zakazy, obojętność, lęk, niedostępność, brak dyskusji, pychę, wyniosłość, wywyższenie i gnuśność gnuśność gnuśność . Bo zadajesz nam – nie wiernym , ale zwyczajnym podwładnym, naiwnym podwładnym, zakłamanym podwładnym – ból. Ból kiedy ośmielamy się myśleć i dostrzec tragizm tej czarnej komedii, którą odgrywamy pod waszą batutą. To jest gra, to nie jest autentyczność – lęk i powtarzanie słów i gestów bez świadomości, to tylko żałosny spektakl z nutą komicznej wewnętrznej ironii. A może to tylko mój bunt? A może na tym polega wiara – nie wiedzieć, pozwolić się prowadzić jak syn Abrahama na rzeż i płomień stosu dla Boga, w nadziei, że Ten za owieczkowatość, za cielęcość bierną, ale ufną wynagrodzi życiem i radością w nim? Bredzisz – pojawia się myśl opamiętania, a może to ów Zły? Bredzisz…
STACJA DZIESIĄTA – Jezus z szmat obnażony. Proboszcz narzeka wszechobecną rzekomo już wszędzie goliznę. Skoro ona jest tak wszechobecna, na półkach w kioskach i salonach prasowych oraz TV, to trzeba sobie zadać pytanie, a jak trzeba to należy – skąd ta potrzeba nagości w ludziach i czemu tak dobrze się sprzedaje? - czyli dlaczmu ją tak chętnie kupujemy i ślinimy się do tych zdjęć na okładkach porno czasopism i porno płyt do wszelkiego rodzaju odtwarzaczy? Odpowiedź jest prosta. Nie mamy miłości cielesnej w naszych związkach, nie umiemy jej dawać, nie potrafimy jej brać. My nawet nie potrafimy rozmawiać o cielesności. My boimy się takich rozmów z partnerem, małżonką. Nie umiemy się zapewniać jakie to jest cudowne i ważne dla naszego zdrowia i ciepła w związku. Nie chcemy mówić o tym czego potrzebujemy w cielesności? Co zrobić żeby każdego zbliżenia było cudownie? Nie potrafimy zapewniać jak piękne i potrzebne są ciała naszych małżonków czy tam partnerów? My wciąż uważamy, że pewne rodzaje cielesności są właśnie owym grzechem! Jak więc do cholery ciężkiej możemy być spokojni, zrównoważeni i nie idąc rano do biura, nie kupić pornola i potem nie onanizować się pod biurkiem! I dotyczy to tak kobiet jak i mężczyzn. Bez cielesności nie ma małżeństwa! To powie każdy uczciwy psycholog i psychiatra oraz tak każdy sobie odpowie. Jest to najważniejszy i podstawowy powód dla którego szukamy pornografii, związków pozamałżeńskich, a w efekcie porzucamy sakrament , aby żyć w radości, której jednym z najważniejszych elementów jest korzystanie z cielesności kochanej osoby i dawanie jej tej cielesności.
Idę , wolno przesuwając stopy po żółtych liściach i przypomina mi się jeszcze inna odsłona dramatu zwanego cielesność w katolicyzmie. Pewien dziewięciolatek, a było to w epoce schyłkowego Gierka, bardzo był pobudzony już erotycznie, bo natura dała o sobie znać u niego bardzo bardzo wcześnie, a wizje i marzenia wzmacniały jeszcze każdo nocne zbliżenia mamy i taty, które obserwował ze swojego łóżka. Mieszkali w domu składającego się z kuchni i jednego pokoju, który był resztą domu, więc widział dużo, a nawet więcej niż dużo. Miał rok młodszą sąsiadkę i ona też to widziała, i też pragnęła się podzielić z kimś swoimi pragnieniami, więc spotykali się i rozmawiali, pokazywali sobie intymne miejsca i dotykali się tam. Tymczasem on szedł do pierwszej komunii świętej i ksiądz tłumaczył z czego należy się spowiadać na przykładzie dekalogu też, a kiedy objaśniał szóste przykazanie to mówił o jakiś nieskromnych myślach i zabawach siusiakiem. Dziewięciolatek dobrze wiedział o czym ksiądz fanzoli, ale wstydził się o swoich projekcjach, marzeniach, wyobrażeniach- już wtedy seksu oralnego z najładniejszą dziewczynką w klasie powiedzieć w czasie spowiedzi, bo znał księdza i wiedział, że go wyrzuci z konfesjonału i publicznie naznaczy. Dziewięciolatek i takie potrzeby i zatem takie wyznania! – obawiał, ze to się we fałszu i ograniczeniu wynikającym ze sutanny nie mieści. Zresztą czuł, że nikt go nie zrozumie. Przemilczał „grzech” cudzołóstwa. Potem z kolejna spowiedzią narastało w nim poczucie winy i lęk, bo kiełkował w nim skutecznie zasiany lęk przez księdza proboszcza na katechezie, że źle odprawiona pierwsza spowiedź anuluje i zniwecza wszystkie kolejne, a człowiek fałszywie spowiadający się będzie potępiony przez miłosiernego i kochającego Boga, a potem jego wierni słudzy – aniołowie strącą go ze schodów sądu ostatecznego wprost na wieczną kaźń w ogniach piekielnych. Ale był nastolatkiem – koledzy, koleżanki, dobra zabawa, alpagi i intensywne Zycie kulturalno sportowe zagłuszało fakt, ze sumienie przekształcało się z nauczyciela i mistrza duchowego w tyrana i kata ostatecznie. Cichutko ten proces dawał znać o sobie przy każdej spowiedzi, do którego dochodziły jeszcze inne wynikające z piekła jakie było pozostałe jego życie na ziemi. Wreszcie przyszedł czas życiowej próby i jego stargane nerwy już przy końcu nastych lat, przerodziły się w atak prawie psychozy, a wspomnienie pierwszej komunii zamieniło jego życie w koszmar – lęk z ogromnego poczucia winy. Omal nie umarł z psychozy strachu, omal się nie zagłodził. Potem myślał, mając już stosowne dokumenty i opisy choroby, aby podać polski kościół katolicki o wielomilionowe odszkodowanie za zniszczenie mu psychiki prze sianie terroru „moralnego”, wpędzenie go w psychozę przez negowanie czegoś tak oczywistego jak seksualność człowieka i niszczenie w nim cudowności jaką jest wolne korzystanie ze możliwości piękna jakie daje ciało. Wiara wiarą, a kościół i jego chorzy animatorzy to zaraza straszliwa jest, którą trzeba otwarcie zwalczać jak stonkę – tak sobie myślał…
STACJA JEDENASTA – Jezus do krzyża przybity. Leśny dukt, na którym postawiono stacje drogi krzyżowej wiedzie w górę, a my dreptamy wolno wraz nim do kolejnej stacji. Podziwiamy piękno jesiennych liści drzew i sycimy się ich pięknem. Przez drzewa patrzymy na przeciwległe wzgórza, a widok jest taki, że trudno oderwać oczy, a tym samym trudno skupić się na słowach księży współcelebryujących - jest coraz chłodniej, siły opadają i znużenie narasta, uświadamiam sobie, ze wypiłbym mocna herbatę z duża ilością rumu. Przecież wiem, ze my nie przybijamy Jezusa, bo to się już raz wykonało za naszą Wolność, a Chrystus zrozumie nasze wybory, po to Bóg dał nam łaskę wolności byśmy zeń korzystali, a po śmierci w niebie przyjdzie czas na refleksję nad życiem tutaj i spokojnie bez poczucia winy dokonamy bilansu, a do naszych rozważań w skupieniu może Edith Piaf przyśpiewa…

Irracja Grzegorz, Antoni.
 3 listopada 2015 roku, godz. 17:23

... hmmm, gawarisz czto eto pruderija?... a czym jest pozwolenie obcemu państwu na prowadzenie niepodatkowanej działalności i transfer (przynajmniej części) zarobku na zagraniczne konta tegoż państwa?...

;-)

fyrfle Mirek
 3 listopada 2015 roku, godz. 16:14

Tak, masz rację, w ogóle to po to właasnie wprowadzono spowiedź uszną - z chęci władzy, z chęci manipulowania władcami swieckimi, tak samo jak nie bezinteresownie wprowadzono celibat, co stało się pretekstem do tego, że Watkan stał sie Mekką gejów i pedofili. Tak samo jak każde swięto "pogańskie" zostało zastąpione maryjnym, o którejboskości wzmianki nie znajdziesz w ewngeliach - żadnych ewangeliach, ale co tam i tak piastuje patronat nad Wałbrzychem. Straszna hipokryzja ten katolicyzm..., ...

Irracja Grzegorz, Antoni.
 2 listopada 2015 roku, godz. 16:13

... Mirek, jak to po co spowiedź?...a wywiad środowiskowy, i nie tylko środowiskowy to co?... pomyśl jakich tajemnic może się dowiedzieć "prywatny spowiednik" premiera lub jego rodziny... no i, tutaj nawiązanie do pornosów... zamiast kupować, można mieć darmowy seans w konfesjonale... moja była, jako osiemnastolatka, uciekła od spowiedzi, a proboszczowi powiedziała, że do "tego zboczonego wikarego" nigdy już nie pójdzie... takie "dochodzenie" w sprawie jej grzechu wszczął... ze wszystkimi szczegółami...

;-)