23 września 2015 roku, godz. 22:34 20,3°C 0

Spostrzeżenia 2

Odłożyw­szy torbę, usiadłem sa­mot­nie w przedziale po­ciągu re­lac­ji War­sza­wa-Wrocław. Spoj­rzałem przez szybę na wczes­noje­sien­ne niebo — hmmm, jeszcze jas­no, a gdy do­jadę, będzie już jas­no, cu­dow­ne życie ciągle w tra­sie, ko­niec końców sam owe życie wyb­rałem.
Przysłoniłem nieco ok­na, zasłon­ka­mi pa­miętający­mi cza­sy... nieis­totny as­pekt podróży, sku­piłem się na spra­wach is­totniej­szych, kształtujących mój los, na jut­rzej­szym „być al­bo nie być” mo­jej ka­riery.
Wstałem jeszcze na chwilkę, by zwiększyć natężenie światła, na­dać mu od­po­wied­ni kieru­nek i zacząłem pracę.
Piszę, za­tem jes­tem pi­sarzem, jest to mo­je główne źródło przychodów, mo­ja pas­ja, pisząc czuję to, czuję ener­gię płynącą od palców u stóp, aż po włosy jeżące się z zachwy­tu na czub­ku nieco przerzedzo­nej wiekiem czup­ry­ny.
Mówię, za­tem jestem mówcą, jest to do­dat­ko­we źródło przychodów, ścieżka ob­ra­na kil­ka­naście lat wcześniej, by uk­ształto­wać swoją pew­ność siebie, by — co ważniej­sze — po­magać in­nym w kształto­waniu włas­ne­go Ja, bu­dowa­niu wieżowców włas­nej wiary.
Mówią, że egoizm bra­tem al­truiz­mu, kiedyś głosząc hasła mniej przy­ziem­ne, ufałem, że jest inaczej, dziś wiem, że na ścieżkę, którą kroczę, pchnęli mnie obo­je. Dziś, star­szym o kil­ka­naście lat, wiem, że dzieci nie należy fa­wory­zować, wiem, czym jest rodzi­ciel­stwo, dla­tego nie za­mie­rzam snuć swoich osądów... snuć...
Snując się po­ciągiem gdzieś między połaciami czer­wieniące­go się nieba, oka­lające­go moją wędrówkę, mogąc sięgnąć wzro­kiem aż po ho­ryzont, tętniąc w głowie odgłosa­mi szyn, ro­zumiałem, że to mój wybór, że mu­siałem go podjąć, że tym jest właśnie do­rosłość — po­dej­mo­waniem ręka­wic, w myśl piosenki za­nuciłem so­bie początek It's a fi­nal coun­tdown, tu ru ru ru, tu ru ru tu tu...
...Na ja­kiś czas mu­siało zmorzyć mnie ge­neral­ne zmęcze­nie, za ok­nem roz­lała się po niebie noc w ko­lorze mi­xu czar­ne­go es­pres­so z gra­nato­wym at­ra­men­tem.
Korzys­tając z głębo­kiej sa­mot­ności przedziału, nie ele­gan­cko ziewam, prze­cieram twarz dłońmi i przecze­suję do tyłu włosy, równocześnie od­chy­lając do tyłu głowę i znów — sze­roko ot­wierając us­ta — ziewając.
Czas wrócić do ge­neral­ne­go za­dania, czas na być al­bo nie być tej his­to­rii...

Smoky Blue Caelestis
 24 września 2015 roku, godz. 22:48

A dziękuję, miło, że komuś podobają się moje bazgroły ;)
Zawsze są przynajmniej dwie drogi, nawet jeśli jedną pokrywa bluszcz
Ok, pewnie wkrótce kolejne części, tymczasem zapraszam do bardziej poetyckich bazgrołów mojego autorstwa.
Pozdrawiam, M.

Bise zapytaj wiatr
 24 września 2015 roku, godz. 12:33

Intrygujące.
Podoba mi się początek w końcowym odliczaniu tu, ru ru ru :-)
Myślę, że wbrew wszelkim pozorom zawsze jest jakieś być :-) Chętnie przeczytam.
Pozdrowienia

Smoky Blue Caelestis
 24 września 2015 roku, godz. 4:13

No widzisz, zatem może wolę użalać się w tekście, by w rzeczywistości było lepiej. Wolę przelać myśli na papier niż miałbym psuć nimi powietrze ludziom wokół ;) No i czasem wyjdzie coś ciekawego z tego pisania, to kolejny atut

Smoky Blue Caelestis
 24 września 2015 roku, godz. 3:38

Oj, Madziu - czy mogę się tak spoufalić? - historia w tym wypadku jest ni mniej ni więcej alegorią mojego życia. Więc - tak, jest tu historia, może dziurawa, ale to przez wyboistą drogę za moimi plecami... i wciąż, w mniejszym stopniu, u mych stóp.
Aniu, nie ma tu czego zazdrościć, to 'cudowne życie' wcale nie wygląda tak kolorowo, nie w momencie, gdy zostawiasz drogocenności za sobą.
Doskonale powinnaś wyczuć, że ja nie śmiałbym nawet użyć słowa pisarz mówiąc o sobie, bo sam zbyt nisko oceniam swoje grafomańskie wynurzenia, szczypta autoironii nikomu nie zaszkodzi, szczególnie mi - nie uważasz, Cris? ;)

Dziękuję za cenne opinie, fiszki i życzę spokojnej nocy.

chrupcia Anna
 24 września 2015 roku, godz. 00:39

Zazdroszczę ciągłego podróżowania. Chętnie bym się z Tobą zamieniła. :)

Cris Cris
 23 września 2015 roku, godz. 23:31

Zatem jesteś pisarzem...gratuluję!
Ja ''grafomanką'', choć pisanie to także moja pasja...
Weny życzę.