4 lutego 2021 roku, godz. 8:28

04.02.2021r.(czwartek)

Dzień dobry i wszystkim Szczęść Boże. Odwilż. Odwilż połączona z ulewnym deszczem i halnym. Prognozują więc powodzie. Trzymajmy więc kciuki. Módlmy się. Wygląda to momentami niestety apokaliptycznie, a gdy jeszcze popatrzeć na górskie potoki i rzeki, to wzbiera uzasadniony lęk. Ale bobry buszują w najlepsze i w takich warunkach. Wczoraj wieczorem udało mi się po raz pierwszy ich przedstawiciela zobaczyć w naturze, ale nie był towarzyski i szybko wskoczył do wartkiego nurtu.

Przywieźli nam węgiel. Pali się jak prawiczek do sąsiadki, więc jest ciepło w domu i ciepło jest zatrzymywane, a ze spraw światowych, to pocieszna, ale faktycznie zatrważająca jest radiowa propaganda dotycząca pewnej szczepionki pewnej firmy na pewien gatunek wirusa, czyli brzmi to tak, że szczepionka jest w czterdziestu procentach nieskuteczna, ale to nic, bo działa skuteczniej niż pozostałe. Brzmi jak sen wariata, ale to rzeczywistość. Może to za mocne co napiszę, ale mi się kojarzy z pewną propagandą o której mnie uczono w szkole podstawowej, czyli byli tacy co twierdzili - wybijemy Słowian, Żydów, Cyganów i niepełnosprawnych, ale będzie ludzkość lepszą.
Z pamiętnika młodej siłaczki. W czwartek do południa miałam zastępstwa, potem lekcje ze swoją klasą. Osiem godzin w półmasce. Dwutlenek węgla wydychany wędruje prosto do oczu. Bolą bardzo, co w konsekwencji powoduje ból głowy. Po przyjściu do domu ból był tak wielki, że musiałam się położyć, zamiast zająć się swoimi dziećmi. Na szczęście po godzinie kamiennego snu ustał.

Pomogłam matce z komitetu rodzicielskiego przydźwigać z samochodu owoce, które były nagrodą dla dzieci w konkursie malarskim, który zorganizowałem. W pokoju nauczycielskim powstał szum. W końcu padło do mnie pytanie z ust pięćdziesięciopięcioletniego okazu tzw. grona - i ty to wszystko sama przyniosłaś? Potem dowiedziałam się, że nauczyciel, to pewien status i pewnych rzeczy się nie robi. Usłyszałam to w mojej dwuletniej posłudze już chyba z dwusetny raz.

Prababcia pojechała do wielkiego miasta zobaczyć prawnuka i pięknie było miło, choć córka wyszła za ateistę, co było powodem, że na takim ślubie być nie mogła i w ogóle żyją w grzechu. Ale w pewnym momencie zięć z premedytacją czy też nie, ale powiedział, że mieszkanie kupione jest po gejach. Nastąpiła konsternacja, w której wisiała groźba czegoś naprawdę niebezpiecznego. Wtedy wnuczka szepnęła do wnuczki - mamy prawnuka - teraz w głowie babci powstaje postanowienie podpalenia bloku dla dobra ludzkości. Roześmiały się. A babcia postanowiła wyjść na balkon odetchnąć mroźnym powietrzem. Wyszła i zobaczyła, bo musiała zobaczyć. Ta błyskawica ciągnęła się w sąsiednim bloku przez dwa piętra. Wróciła do pokoju i wydała komendę.

- Jedziemy!

Bigos młodzi jedli ze trzy dni.

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa fyrfle, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.