27 lutego 2020 roku, godz. 19:58  5,0°C

Cisza… Postać jej smukła, w szacie z pyłu barwnego utkana, oczy jej rozszerzone, tajemnicze jak dwa jeziorka. Chód najlżejszego szmeru nie czyni. Stopy różowe Ciszy prawie nie dotykają ziemi. Przechodzi mimo z Łanią, wsparta prawą dłonią na jej grzbiecie. Oddalają się… Tak przechodząc z lasu do lasu, z doliny w dolinę, przewędrowała Cisza puszczy sporo. Widziana tu i tam, zdawała się być wszędy obecną.

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa Władysław Orkan, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.