20 czerwca 2011 roku, godz. 21:45

Wodząc wzrokiem
za własną stopą,
ostrożnie stawianą na wąskich deskach,
natrafiam na strach.

Ukryty głęboko pode mną
uderza bezkresem o filar,
nie dając o sobie zapomnieć. [...]

złośnik Zosia
 20 czerwca 2011 roku, godz. 22:00

Wolę nie wiedzieć, co to "hmmm" oznacza...

 16 czerwca 2011 roku, godz. 1:24

Podaj mi rękę.
Twój chłód
i mój
nie przeszyje żadnej z nas.

Kto zawinił,
że za karę
Twoja śmierć. [...]

złośnik Zosia
 17 czerwca 2011 roku, godz. 3:04

Dziękuję... Czytam opinie i ryczę, że udało mi się stworzyć coś przepięknego.
Czytam ten wiersz i też ryczę, bo tak bardzo ciąży mi fakt, że żyję, a ona nie, choć jej się to bardziej należało...

 14 czerwca 2011 roku, godz. 1:48

Tablica.
Temat lekcji wczorajszej
z dzisiejszą datą.
Temat rzeka: równanie
z jedną niewiadomą.

Nie wiadomo, gdzie się podziewa.
Czy w ogóle i czy na nią czekać.
Na niego.
Składnik – brakujący element,
tworzący sumę
radości i smutków.
Na dobre i na złe.

(taki sobie, na szybko...)

 11 czerwca 2011 roku, godz. 23:01

W jednym z tych dni,
gdy świętuje miasto,
Jest noc.

Jasny mrok wstępuje na tron.
Zaczyna swe panowanie
grą cieni, kolorów i dźwięków.
[...]

złośnik Zosia
 11 czerwca 2011 roku, godz. 23:29

Dziękuję, Joasiu:)

A to już rok minął...

 8 czerwca 2011 roku, godz. 3:08

Jakże ty jesteś niedoskonały.

Nie słyszysz, gdy mówię,
bo wolisz piękne usta
od pięknych słów.

Nie widzisz, gdy przychodzę,
bo nie idę na nogach
aż do samej ziemi.

Nie czujesz, gdy jestem obok,
bo nie pachnę, jak ty.
Jak narcyz.

Jakże ja jestem niedoskonała.

marka piotr
 8 czerwca 2011 roku, godz. 11:18

Ciekawie zbudowana druga zwrotka.
Pozdrawiam.

 5 czerwca 2011 roku, godz. 16:17

W oknach na świat
miejskich sklepów
odbijam się na obraz i podobieństwo
własne.

Za każdym razem
tak samo.
Stagnacja nieproporcjonalności [...]

złośnik Zosia
 5 czerwca 2011 roku, godz. 16:35

O jejku, dziękuję! Nie sądziłam, że się spodoba... A że będzie mądry, to już w ogóle... :)

 4 czerwca 2011 roku, godz. 1:08

Zatarłam ślady,
zniszczyłam wszelkie dowody,
a pulsująca krew nie ma już racji bytu.

Zmieszana z wodą,
która pełni terapeutyczną funkcję oczyszczenia,
zabiera ze sobą przedmioty,
noszące ślady arytmii uczuć.

Jest czysto, sterylnie i poprawnie rozsądnie.

Wyprany z emocji chłodny człowiek
z mocnym postanowieniem niewiary
w szczęście, ukryte pod powiekami.

Nie wytrwa.

Bo zbrodnia wciąż się dokonuje.

 2 czerwca 2011 roku, godz. 16:48

Tak trudno mi za Tobą nadążyć.
A czas mówi, że już czas
Zabrać Cię do domu,
Nakarmić życiem
I ubrać w ludzką postać.

Ogrzać chłodne ręce,
Które, nie pamiętam kiedy,
Równoważyły pierwszy krok…
Do świadomości kobiety,
Że nie będzie matką

złośnik Zosia
 20 sierpnia 2011 roku, godz. 1:54

No takie bolesno - cierpiętnicze mi tylko wychodzą. Nie napiszę nic, jak mi humor dopisuje...

Dzięki, pa pa :)

 29 maja 2011 roku, godz. 22:10

Wierzę w Ciebie, Boże.
Składam ręce i modlę się.
Klękam i dziękuję.
I proszę.

Żebym nie pragnęła niczego,
ponad to, co mam.
[...]

 27 maja 2011 roku, godz. 00:08

Ile on musiał mieć w sobie odwagi,
żeby tak bezczelnie
odebrać Panu Bogu władzę.

Zbuntować się,
odrzucić krzyż, nałożony na plecy,
jak nałożyli kiedyś JEGO Synowi
za grzechy świata

Wystąpić przeciwko „nie zabijaj”,
przeciwko „bądź wola Twoja”
i samemu wyznaczyć
dzień swojej śmierci,
wiedząc, że nie będzie
dniem pojednania.

 26 maja 2011 roku, godz. 1:53

Razem

Jestem Ci winna tych parę zdań.
Dwanaście – za każdy wspólny rok.
Za wspólną koleżankę,
znacznie bliższą Tobie.
Za wspólną lukę w latach,
którą łatałam bezskutecznie.
Za noce w oczekiwaniu
na wspólne poranki. [...]

złośnik Zosia
 2 czerwca 2011 roku, godz. 16:42

Zgadza się ;( Ech...

 24 maja 2011 roku, godz. 3:22

Towarzyszka

Rano, po całonocnej projekcji filmu,
w którym gram główną rolę,
kieruję swój zaspany wzrok
na nadzieję, leżącą obok.
Pojawia się zawsze,
gdy zaczynam w nią wątpić.
Pomaga mi wstać, ubrać się;
podsuwa pod nogi wiarę,
schodzoną przez te wszystkie lata.
I podaj rękę, gdy potykam się,
o leżące bezładnie strzępy tego,
co nosiło w sobie początek miłości.
Trwa przy mnie, jak jej nakazał
Pan Bóg.
Choć odsuwana na bok
za każdym złym razem,
uparcie wraca,
wieszając mi się na szyi,
na swych cienkich ramionach.

złośnik Zosia
 26 maja 2011 roku, godz. 1:48

Dziękuję jeszcze raz :) Bo cóż innego mogę powiedzieć... Czasami chyba wolałabym jej nie mieć, ale jak się taka uczepi, to nawet pod postacią ziarenka cukru, uwiera i nie daje o sobie zapomnieć ;)

Dzięki i z wzajemnością (w kwestii wiary w nadzieję...) :)

Zosia

 23 maja 2011 roku, godz. 2:41

Oddam w dobre ręce…

Nie wiodło mnie tu światło,
ani żaden głos.

To Boska ręka w regularnych odstępach czasu,
wywołując ból matki,
kierowała na drogę,
która kosztowała mnie życie.

Jak się go teraz pozbyć,
by nie urazić nieomylnego Dawcy?
By nie wepchnąć matki w otchłań bólu,
silniejszego, niż wtedy.

Wystawić na sprzedaż?
Czy ostatecznie oddać w dobre ręce?
Zamienić się z kimś,
komu Stwórca nie przedłużył umowy,
a termin, zapisany drobnym drukiem,
którego nikt nie czyta,
zbliża się,
nie zważając na sens życia

 22 maja 2011 roku, godz. 2:27

Ciało

Ostatnio każdy dzień
Zaczyna się od lewej nogi.
To ona przeciera szlak,
uparcie twierdząc, że to ten właściwy.

Ostatnio każdy dzień
opiera się na swoim ramieniu.
Mało stabilne jest takie wsparcie.
Zwłaszcza, że pozostaje niewzruszone.

Ostatnio każdy dzień
zasypia na wznak,
żeby ułatwić sobie
ranne wstawanie do trumny.

 17 maja 2011 roku, godz. 1:36

Warto

Zanim się staniesz, zastanów się,
czy warto.
Wkładać kciuk do buzi
w miejscu, gdzie oddycha się
nie powietrzem.
Przebywać tę trudną drogę,
której celem jest
szukanie ciepła drugiej osoby.
Bawić się w dom,
wcielając się w role,
których nie napisał los.
Deptać błędom po piętach
i patrzeć w kolejne lustro,
z nadzieją, że go nie upuścisz.
Zanim się staniesz
Człowiekiem.
Zastanów się.
Życie jest dziedziczne.
Synu.

złośnik Zosia
 27 maja 2011 roku, godz. 00:01

:) Eee, bez przesady...

Dziękuję :)

złośnik

Autor

"Bo nie ma we mnie nic, i nic nie jestem wart,
a czerwień mojej krwi to tylko jakiś żart
i zapominać chcę, tak często jak się da,
że nie ma we mnie nic
i nic nie jestem wart."

Myslovitz

"Szklany człowiek"

Konto utworzone 24 kwietnia 2011 roku

Zeszyty