19 stycznia 2020 roku, godz. 23:27  17,5°C

Utknąłem

Nie wiem czym jest mój stan
Mirażem, wzbudzonym obrazem
Niepewności twoich spojrzeń

Czy może jawy słodkim dotykiem
Powiewem twojego zapachu
Kolejnym zachwytem

Nie wiem gdzie jestem
Pod bramą z marnym widokiem
Gdzie nadzieja umiera wszelka

Czy u źródeł uczuć wszelkich
Nie kończących się pięknych
Gdzie być nie powinnaś lecz czekasz

Strange one Adam
 20 stycznia 2020 roku, godz. 00:01

Dziękuję :).

 15 stycznia 2020 roku, godz. 21:36  28,3°C
Edytowano  15 stycznia 2020 roku, godz. 21:36

Pragnienie oczu

Śniłem o tobie chwilę
Boję się takich snów
Świadczą o mojej winie
I że zrobię to znów

Bezmiar czasu i miejsca
Które łączą nam myśli
Okłamują dziś serca
Wierząc że cud się ziści

Kocham na ciebie patrzeć
I opisać nie zdołam
Piękna które wybaczyć
Muszę i pokonać

 12 stycznia 2020 roku, godz. 22:50  11,1°C
Edytowano  13 stycznia 2020 roku, godz. 14:30

Dedykacja

Lu­bię pożeg­na­nia, ta­kie tyl­ko nasze
Pos­trze­ganie siebie w próżni lecz bez fik­cji
Obiet­ni­ce skry­te nie wy­powie­dziane
I szczyptę przy­jaźni na star­cie o zmie­rzchu

Lu­bię żłobić łza­mi uczu­cia z gra­nitu.
Prze­niknąć z od­dechem do ser­ca na chwilę
Nie przes­ta­wać myśleć, uni­kać zachwy­tu
Lu­bię, mie­rzyć życie pat­rząc w tę godzinę

Gdy­bym kar­cił siebie za całe zło wokół
Za to że tu jes­teś i że ciebie nie ma
Czy w tym roz­myśla­niu od­na­lazł bym spokój
Czy raczej pogubił w odmętach su­mienia

Lu­bię pożeg­na­nie, Ty w nich się za­piszesz
Uśmie­chem i płaczem w po­toku mych wspom­nień
I już mnie nie znaj­dziesz i już nie usłyszysz
Choć żyć będziesz blis­ko - tu­taj tuż koło mnie

Strange one Adam
 13 stycznia 2020 roku, godz. 14:32

Tak, pośpiech jest złym doradcą.
Dziękuję. :)

 7 stycznia 2020 roku, godz. 23:23  11,1°C
Edytowano  7 stycznia 2020 roku, godz. 23:24

Ucz mnie pokory

Wiesz - ja lu­biłem zachmurzo­ne niebo
Cel­tyckie chóry przy dębo­wych stołach
Gdy gar­son mil­cząc Guin­nessa na­lewał
I krzepnął spokój bo świat mnie nie wołał

W ra­mionach gro­zy czy też w brzas­ku chwały
To­piłem obłęd który wciąż doj­rze­wał
Świat wy­dawał się być niedos­ko­nały
Dla am­bicji i wewnętrznych prze­mian

Ce­niłem piękno po­nad wszelką miarę
Budząc nadzieję roz­siewałem smut­ki
Kar­miłem ciało i tra­ciłem wiarę
Gry­wając w ba­rach za bu­telkę wódki

Słowa spłonęły wiatr roz­wiał po­pioły
Spoj­rzałem w stud­nię swo­jej ciem­nej duszy
Wie­czność od­kryłem w ok­ruszkach po­kory
Kroplą od­wa­gi zło pragnąc wyk­rztu­sić

Dzi­siaj ro­zumiem dokąd ten świat zmie­rza
Wszys­cy to wiemy lecz nikt nic nie zmieni
Chcę być świadec­twem Two­jego przy­mie­rza
Pa­nie coś stworzył tę prze­piękną Ziemię

Strange one Adam
 8 stycznia 2020 roku, godz. 20:23

Gdy wspominam tamten czas i siebie. No cóż? Napisałbym to jeszcze raz. ;)
Spowiedź? Chyba raczej wyznanie i myśli do refleksji dla innych.
Pozdrawiam Malusia, Sprajtka. :)

 6 stycznia 2020 roku, godz. 22:13  8,7°C

tyle we mnie sprzeczności

szu­kałem siebie w chaosie miast
w fa­lach na brze­gu cel­tyckich wzgórz
ig­no­rowałem roz­miar walk
które toczyłem ze sobą już

wspi­nałem się na szczy­ty ro­jeń
nie mogąc op­rzeć się wrażeniu
że wy­pełnia się czas po­koleń
każde­go dnia w upo­korze­niu

gdy odsłaniałem nocą twarz
czas mar­ny le­karz przyg­ryzł war­gi
ok­ruchy życia których wciąż brak
ułożył w bez­nadziej­ne skar­gi

ta­ki we­redyk z ciebie pa­nie
zielo­na pa­ra oczu w chmurze
budzi we mnie roz­cza­rowa­nie
płonący słowem krzak na górze

ja ciągle nie wiem dokąd zmie­rzam
od życia trochę ab­stra­huję
boję się two­jego przy­mie­rza
bo nie do końca wiem co czuję

Strange one Adam
 7 stycznia 2020 roku, godz. 13:32

Słuszne spostrzeżenie.
Ja również pozdrawiam.

 6 stycznia 2020 roku, godz. 22:05  19,9°C

wiatr poruszył okiennice

znam ulicę gdzie się czas zatrzymał
natchnął ciecia gdy oczy przymrużał
w dłonie cisnął oręże brzozowe
by co chwilę wspomnienia odkurzał

znam te domy gdzie się rodzą myśli
w drobnych dłoniach przy kościelnej bramie
tam nasz brat choć tak oczywisty
płatkiem śniegu z gościem się nie łamie

nikt tam tęczy nie wygląda nowej
gdy nadzieja spogląda wciąż w okno
oczy zdobią sople brylantowe
włosy marzeń stroją igły słodko

w drzwiach nie stanie anioł uśmiechnięty
nikt dotykiem miłości nie wskrzesi
nie zagląda tutaj żaden święty
tracą wiarę mentorzy współcześni

Strange one Adam
 7 stycznia 2020 roku, godz. 9:58

Miło jest to czytać.

 2 grudnia 2019 roku, godz. 22:15  2,0°C
.
 7 listopada 2019 roku, godz. 15:51  4,0°C

przez chwilę było jak w rzeczywistości

w naszym mieście deszcz wy­lewa łzy
lśnią wówczas smut­ne w par­ku ław­ki
nad dacha­mi unoszą się mgły
zat­rzy­mują się w nas ze­gar­ki

wpi­suję cię w słowa piosen­ki
której nie usłyszy nig­dy świat
otu­lam ser­cem two­je lęki
i jest mi ciebie już dzi­siaj brak

za­nim zro­zumiesz że to nie błąd
przes­ta­niesz się mnie w końcu bać
od­kry­jesz dla nas in­ny ląd
i będziesz chciała mi siebie dać

nasze anioły uro­nią łzy
we­ryfi­kując w księdze da­ty
nie ro­zumiejąc dlacze­go my
wspólnie tworzy­my in­ne światy

mnie już nie będzie
więc kto po­pełnił błąd ?

 30 października 2019 roku, godz. 00:20  13,3°C

Krótki sen

To takie słodkie sny
Kiedy przez łzy
Uśmiechasz się do mnie
Właśnie ty

Nie wolno mi prosić
O dobę szczerości
Usypiam więc i jesteś
Więc pragnę śnić

A to przecież pragnienie
Tworzy miraże i tlo
Do tych obrazów
Odnajduje w twojej twrzy

Dobrze że jesteś blisko
Dostrzegam strach
A domowe ognisko
To mój cały świat

fyrfle Mirek
 30 października 2019 roku, godz. 7:11

Bardzo dobry wiersz, jakby feministyczny, kobiety skazanej, która myślała, że zamęście szczęściem, więc kiedyś odchowa te dzieci, weźmie ten kajet z wierszami, choć nierówne w nim kartki od schnących łez i rozpłynęły się niektóre litery, wybarwiły od soli. I wyjdzie i pojedzie zrealizować złość, przekuje w żarliwość kochania i nie będzie już znać.

 16 października 2019 roku, godz. 00:31  3,2°C

Znasz taką samotność

Gorąca her­ba­ta w dłoniach,
otu­lo­na wełnianym płaszczem.
Sza­rość w myślach - pokojach,
za ok­nem mróz - gwiaz­dy nad mias­tem.

Sa­mot­ność ta sa­ma co wczo­raj
Z roz­piętym żag­lem bezsennosci
Dry­fuje w morzu łez i sko­na
Oma­miona mgłą bezsilności

Zat­rzy­małem się tu - zmieniony
I umrę jak on i ty i oni
Drze­wo wy­puści pąk zielony
A kwiat zak­witnie w two­jej dłoni

 12 października 2019 roku, godz. 7:58  6,3°C

Pragnienie

(a może brak emocjonalnej dojrzałości)

Spoglądasz trochę przez łzy
Wspomnienia wracają jak ptaki
Z najodleglejszych stron, do chwil
Gdzie w kącikach drżących ust
Tli się niepokój

I nie ma żadnej poezji
W gasnącym ogniu w snach
W symbolach które budzą strach
W miłości która nie istnieje
Interpretuje nas czas

Jestem tu i kocham nas
I buduje spokój jak mur obronny
Pokorą kreuje sumienie
Byłaś moim zauroczeniem
Naiwność jest w nas

 12 października 2019 roku, godz. 7:53  8,8°C

wyobraźnia

wędrując szu­kam śla­du
w zniszczo­nych ka­len­darzach
na pod­daszu włas­nych wyob­rażeń
odkurzo­nego czasu

w ka­talo­gach marzeń
nie do od­czy­tania
us­neła ćma
tru­pia główka

 10 października 2019 roku, godz. 22:09  6,3°C

Apogeum

Strach przed utratą gdy się jeszcze nie ma
Lek przed posiadaniem, bo nie wolno mieć
Tyle paradoksów zaczęłaś wymieniać
Na podróż w nieznane do niepewnych miejsc

Czułem dzisiaj włosy tuż przy mojej twarzy
Źrenice przez które myśli chciały wyjść
Bałem się nie patrzeć i zbudzić i marzyć
Ale nie potrafię przestać o niej śnić

Nawet bawiąc dzisiaj tylko w moim śnie
Nie mam wątpliwości jakie masz intencje
Ja jestem prawdziwy i Ty o tym wiesz
Możesz stracić wszystko gdy otworze serce

 8 października 2019 roku, godz. 20:04  8,1°C

przy tobie

w zwyczaj­nym mieście
zwyczaj­ne łzy
roz­rzu­casz w krop­le deszczu

jak kryształ czys­te
nasze sny
unoszą się w po­wiet­rzu

gdy jes­teś tu
wiatr szep­cze w nas
i widzę błękit w lus­trze

po­tykam się
o włas­ny ślad
byłem już w twoim jutrze

Strange one Adam
 13 października 2019 roku, godz. 21:35

Dzięki za opinie.

 27 września 2019 roku, godz. 10:15  41,9°C

I już mnie nie ma

Kiedy ostatnie zamkną drzwi
Ostatnia z kart przewróci się
Ucichnie wiatr i wyschną łzy
Zrozumiesz że kochałaś mnie

Nie pierwszy raz odchodzę tak
Jakbym bez serca narodził się
Nie pierwszy raz traktuję Świat
Udając że z wszystkiego drwię

Nie szukaj mnie w gestwinie słów
Otacza mnie kolorów czar
Oddechem i dotykiem ust
Rozniecam żar - taki dar

I wszystko złotem dzisiaj lśni
Lub jeśli dotknę staje się
Nie ma we mnie spokojnych dni
Gdyż tak naprawdę nie ma mnie

sprajtka Ala
 28 września 2019 roku, godz. 8:38

Pozdrawiam serdecznie ze śpiewem na ustach;)

Strange one

Autor
Tutaj pojawi się opis autora, jeśli tylko Strange one postanowi go uzupełnić.
Konto utworzone  13 maja 2019 roku
1 konto
1 konto
Honoo
9 tekstów
 16 lutego 2020 roku
1 konto
1 konto
zatopiony.wrak.
26 tekstów
 11 marca 2020 roku

dzisiaj, godz. 6:55

Strange one skomentował(a) tekst Drzewa umierają w ciszy. autorstwa SunKeeper

przedwczoraj, godz. 22:42

Strange one skomentował(a) tekst Mądrość potrafi [...] autorstwa oszi3

2020-03-22, godz. 13:38

2020-03-22, godz. 13:33

Strange one skomentował(a) tekst Morfeusz: Słowa budzą [...] autorstwa sprajtka

2020-03-21, godz. 21:01

CierpkaWoda skomentował(a) tekst wychodzę w noc cicho [...] autorstwa Strange one

2020-03-21, godz. 18:11

Strange one skomentował(a) tekst wychodzę w noc cicho [...] swojego autorstwa

2020-03-21, godz. 18:08

CierpkaWoda skomentował(a) tekst wychodzę w noc cicho [...] autorstwa Strange one

2020-03-21, godz. 15:15

2020-03-21, godz. 15:12

Strange one skomentował(a) tekst Wirus, wirusa się nie [...] autorstwa onejka

2020-03-21, godz. 12:48

silvershadow skomentował(a) tekst Niebo wez­bra­lo [...] autorstwa Strange one