12 grudnia 2009 roku, godz. 23:19

Czy naprawdę zawsze musi się wszystko doszczętnie spieprzyć , żeby można było zacząć od nowa ?

Justire Justyna
 12 grudnia 2009 roku, godz. 23:21

Tak, bo żeby zacząć trzeba najpierw coś skończyć ;).
Pozdrawiam

 10 grudnia 2009 roku, godz. 18:51

Miłość pali tak samo, jak nienawiść. Oby dwie niosą spustoszenie i rujnują życie milionów ludzi. Wydają się tak samo groźne. Przy czym ta druga nie zaistniałaby bez obecności pierwszej. Tak, to z miłości rodzi się nienawiść.

dariaem Daria
 30 grudnia 2009 roku, godz. 1:17

a nienawiść nie ?

 9 grudnia 2009 roku, godz. 21:53

Najgorzej jest, gdy widzisz, że tracisz coś bezpowrotnie, a nie starcza ci tchu nawet na żałosne "kocham cię".

maika Maja
 11 lutego 2010 roku, godz. 17:10

Piękne, piękne. Moje łzy tańcują w rytm tych słów.

 8 grudnia 2009 roku, godz. 18:24

Jeżeli myślisz, że jestem jak soczek, którym przed użyciem należy wstrząsnąć to gratulacje - udało ci się, mój świat już leży w gruzach. Pytanie, czy teraz pozwolę ci mnie skosztować?

 7 grudnia 2009 roku, godz. 21:27

Zastanawiające jak jeden telefon, rozmowa o niczym i sam dźwięk głosu może nas uwiadomić o cierpieniu przyjaciela i sprawić, że będziemy całą noc płakać, łącząc się z nim w wewnętrznym bólu. Bo czasem nie można pocieszyć. Czasem trzeba po prostu być. Przeczekać burzę z nadzieją na słońce.

Płatek_róży Żaneta
 7 grudnia 2009 roku, godz. 22:12

Przepiękne słowa...

BYĆ... BYĆ przy kimś, tylko, ale i aż BYĆ.

 6 grudnia 2009 roku, godz. 13:36

Ludzie często nie zdają sobie sprawy jak istotną rolę w ich życiu pełnią wszystkie wypłakane łzy.
Zwilżają oczy, aby później widzieć wyraźniej to, co dla nas ważne.
Zmywają makijaż wtedy, gdy nasz nastrój nie wymaga już wyjściowej kreacji.
Odwracają uwagę od fizycznych ran i pozwalają skupić się tylko na psychice.
Ale przede wszystkim oczyszczają duszę. Bo wbrew pozorom to łzy są pierwszym krokiem do osiągnięcia szczęścia, nie uśmiech.

Raspberry Aleksandra
 6 grudnia 2009 roku, godz. 13:47

świetna!:)
święta prawda to co napisałaś:)

 5 grudnia 2009 roku, godz. 1:50

Czasem nawet Bóg nie dotrzymuje obietnic.

danioł daniel
 30 grudnia 2009 roku, godz. 1:17

czasem nam się tylko wydaje, że je złożył

 3 grudnia 2009 roku, godz. 17:33

Zastanawiam się, czemu jest tak, że łatwiej przyszłoby mi zaczepić obcego mężczyznę na ulicy i powiedzieć mu: "kocham cię!" niż wyznać swe uczucie tej jednej, jedynej osobie, dla której gotowa jestem oddać całe życie?

boniahehe Bożena
 3 grudnia 2009 roku, godz. 20:03

Bo nie boisz sie reakcji obcego faceta, który nic dla Ciebie nie znaczy.
A mówiąc słowo "kocham cie" osobie na której Ci zależy, boisz się jak zareaguje, bo znaczy dla Ciebie tak wiele ...
Pozdrawiam .
:)

 2 grudnia 2009 roku, godz. 20:05

Czasem, kiedy stoję rano na przystanku, wpatruję się w kropele zimnego deszczu spadające i przylepiające się do twarzy. A potem wyobrażam sobie, że mnie przytulasz. I nagle chłodny, zimowy poranek robi się gorący i namiętny jak letnia noc. I nie czuję już deszczu na rozgrzanych policzkach.

panna.filozof Maria
 3 grudnia 2009 roku, godz. 15:41

Piękna myśl. +

 1 grudnia 2009 roku, godz. 22:18

I jeszcze jedna rzecz – pamiętaj, że Bóg często będzie zrzucał Cię z krawężnika, żeby sprawdzić, jak sobie radzisz, spadając w dół. Czy myślisz automatycznie o krzywdzie, jaką doznasz po upadku? Czy może czujesz wiatr we włosach i fantazję, lecąc ku dołowi? A może płaczesz, boisz się? On musi to wiedzieć. Musi sprawdzić. Poza tym nie zapominaj, że jeśli parę razy [...]

kinga. Kinga
 30 grudnia 2009 roku, godz. 1:18

Jesteś wielka. ;)

 30 listopada 2009 roku, godz. 18:49

Kiedy cię widzę to mój umysł kuli się w sobie i zamyka, jakby ze strachu przed popełnieniem błędu. Wtedy ciało bezkarnie robi dużo zamieszania swoim gorącym pożądaniem. Ręce ciągną do twojego ciała, zachłannie prosząc o dotyk. Wargi układają się do pocałunków, a nogi drżą pod ciężarem lęków. I zrodzone znikąd emocje, biorą górę nad zmysłami. Wyostrzają wzrok, [...]

 29 listopada 2009 roku, godz. 23:44

Taki jesteś słodki , że aż mnie mdli do zawrotów głowy i mam ochotę uciec przez to okno, którym wietrzę idealną, cukrową atmosferę.

anomalia Anna Maria
 30 listopada 2009 roku, godz. 00:39

z pazurem!

 28 listopada 2009 roku, godz. 00:39

Nie płacz już, kotku! Mija czas i ból mija. Żal gaśnie jak nadzieja, a miłość blednie niczym uśmiech. Nie zatrzymuj straconych chwil, nie ukrywaj łez pod łóżkiem - nikt Ci ich nie skradnie. Kochanie, bój się i krzycz. Poczuj wolność i strach. Umieraj i rodź się ponownie.

Kochanie, po prostu żyj.

 25 listopada 2009 roku, godz. 19:44

Boże - powiedziałam szeptem. - Jeśli moich słów nie zakłóca teraz wrzask codziennych spraw. Jeśli dociera do ciebie mój płacz, mimo tego gwaru i szumu, jaki wywołują ludzie. Boże, jeśli mnie widzisz zza tych kłębów spalin i zza tych wierzowców. Boże, jeśli jesteś... To pozwól mi spędzić tę noc w agonii i łzach, nie odbieraj mi tego. A potem namaluj na mojej twarzy kolorowy uśmiech i otul mnie swoimi zmęczonymi dłońmi. Wszak za bardzo boję się życia, żeby mieć chęć wyjść spod tej pierzyny wzruszeń. Zbyt wiele razy ludzie mnie zawiedli, by móc spojrzeć im w oczy, wybaczyć i nie odczuć krzty żalu. Panie, moje życie jest zbyt tragiczne ostatnimi czasy, abym mogła sobie pozwolić na ten luksus niewiary w Ciebie. To moja pierwsza modlitwa w życiu, a ja już czuję jak ulatnia się z pokoju męczący odór śmierci. Znów widzę słońce za zasłoną chmur.

m0nia Monika
 10 marca 2010 roku, godz. 00:23

uwarzam ze to naprawde piekne chociaz jestem niewierzaca...

 24 listopada 2009 roku, godz. 19:53
.
MaggIja Magda
 25 listopada 2009 roku, godz. 19:23

ale... ty tez kiedys bylas kiedys taka mała dziewczynka

dariaem

Autor

Jestem jednym , wielkim paradoksem.

Zajmuję się głównie fotografią. Ale interesuje mnie literatura. Lubię dużo myśleć o niczym.

Konto utworzone 24 lutego 2010 roku

Zeszyty