10 lipca 2019 roku, godz. 11:11

Poszedł polski mąż z polską żoną, swoją żoną do irlandzkiego szpitala na badania żony w związku z jej błogosławionym stanem. Ją pielęgniarki położyły na łóżku i od razu zaproponowały jej obiad, a jego usadowiły w wygodnym fotelu przy żonie i zaproponowały kawę i ciasto. Oboje odmówili, bo byli po obfitym śniadaniu i kawie w domu. Badanie jednak było długie i musieli czekać na lekarza w tym czasie wykonującego cesarskie cięcie. Po trzech godzinach nikt ich już o nic nie pytał. Pielęgniarki przyniosły sowity dwudniowy obiad polskiej żonie, a polskiemu mężowi mocną kawę i szarlotkę. Byłem kilkanaście razy w polskim szpitalu. Nigdy nie zaproponował mi nikt ziarenka kawy, kiedy wiele godzin na przykład czekałem na przyjęcie na izbie przyjęć, ale za to byłem dwukrotnie na oddziale, gdzie pacjętom kazano sprzątać korytarz i gdzie sami brali ściery do rąk, bo brud był taki, że zspychał się wiatrak wywietrznika.

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa fyrfle, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.