topik Eliza, Zuzanna
 1 maja 2011 roku, godz. 2:34

też ujęła
zeszyt
++++

Veella Bianka
 2 kwietnia 2011 roku, godz. 21:24

kurczę, ujęła mnie ta myśl. super.
Pozdrawiam :D

bliżej S.
 30 stycznia 2011 roku, godz. 17:55

Ciekawa. ;)
Pozdrawiam .

Marcin005 Marcin
 28 stycznia 2011 roku, godz. 12:59

Cóż, jasno widac różnice stanowisk. Na mam nic więcej do dodania.

Papillondenuit marie
 27 stycznia 2011 roku, godz. 21:37

To nie jest pewność, po prostu brak nadziei, nic więcej. Wątpliwości jak były tak pozostają.
Oczywiście, radość to nie wszystko, amor fati to akceptować wszystko, co przynosi nam życie, także smutek i rozpacz. Wtedy pozostaje nam walka o nasze marzenia - jedyna szansa, by radość znów zagościła w naszym życiu.

"W życiu musi byc dobrze i niedobrze, bo jak jest tylko dobrze to znaczy że jest niedobrze."
Nigdzie nie twierdzę, że tak nie jest.

"Amor Fati? - Umiłowanie losu (fatum, fati) o to Ci chodzi?
Nadzieje nie przekreśla tego lecz uzupełnia."
Tak o to mi chodzi. Nadzieja nie uzupełnia tego, tylko to utrudnia.

Marcin005 Marcin
 27 stycznia 2011 roku, godz. 21:19

Widzisz i tu się nie zgadzamy.
Ja w takim życiu nadziei dostrzec nie potrafię. To tylko zwykła pewnośc.
Amor Fati? - Umiłowanie losu (fatum, fati) o to Ci chodzi?
Nadzieje nie przekreśla tego lecz uzupełnia.
"W życiu musi byc dobrze i niedobrze, bo jak jest tylko dobrze to znaczy że jest niedobrze." potrzebne są nadzieje nawet i te fałszywe, nawet i rozpacz. Aby życ nie wystraczy chwytac dzień, radośc to nie wszystko.

Papillondenuit marie
 27 stycznia 2011 roku, godz. 21:08

Nie ma nadziei, ale jest Nadzieja, ta z mojej definicji. Radować się chwilą bieżącą nie znaczy pozbyć się marzeń, ani wyrzec się wartości (a propo spiżu), to nie ma z tym nic wspólnego. To po prostu sposób odbierania rzeczywistości, bez złudnych "może coś będzie, a może nie". Po prostu jest jak jest, a ja będę się starać, żeby było jeszcze lepiej. Nie wyjdzie - trudno, wyjdzie - super :) Ale nie warto na nic się "nastawiać". Lajf is brutal, więc czemu nie żyć zgodnie z regułą "amor fati"?

Marcin005 Marcin
 27 stycznia 2011 roku, godz. 21:01

Może to i sposób.
Życ tylko po to by chwytac dzień. Nie każdy pragnie spiżu.

"Dal mnie mój podział jest klarowniejszy. Radować się i smucić można z bierzących rzeczy, niekoniecznie w odniesieniu do "życzenia"."
Tylko że wtedy nie ma nadziei, to i jej podziała staja sie niezasadne.

Papillondenuit marie
 27 stycznia 2011 roku, godz. 21:01

ups, przepraszam:
*bieżących

Papillondenuit marie
 27 stycznia 2011 roku, godz. 20:47

Jasne, że do rozpaczy się można przyzwyczaić, tylko po co? Jak nie ma nadziei, to i o rozpacz trudniej.
Dal mnie mój podział jest klarowniejszy. Radować się i smucić można z bierzących rzeczy, niekoniecznie w odniesieniu do "życzenia".
Carpe diem to filozofia, w której nie ma rozczarowań, a jest radość ;)

Marcin005 Marcin
 27 stycznia 2011 roku, godz. 20:38

Do rozpaczy tez się można przyzwyczaic.

Dla mnie ten podział nie jest klarowny. Mnie uczyli mniej więcej takiej definicji jak jest tutaj.
"Nadzieja - pragnienie spełnienia się czegoś i jednoczesna obawa, że się nie uda. Aby zaistniała nadzieja, subiektywna ocena prawdopodobieństwa spełnienia się życzenia nie może przyjąć wartości skrajnych. Przy 100% nadzieja zamienia się w radość, a przy 0% w smutek."

Papillondenuit marie
 27 stycznia 2011 roku, godz. 20:16

Niekoniecznie - kwestia przyzwyczajenia ;) Poza tym dla mnie jest nadzieja i Nadzieja, pierwsza to myślenie życzeniowe, druga to nasze marzenia, na których spełnienie mamy wpływ. I ta druga jest dla mnie w życiu niezbędna, pierwsza często bardziej przeszkadza niż pomaga. No ale to tylko moje zdanie.
Pozdrawiam:)

Marcin005 Marcin
 27 stycznia 2011 roku, godz. 20:10

Może.
Ja uważam że zyc bez nadziei, nawet tej fałszywej to dopiero filozofia nicości, rozpaczy.

Papillondenuit marie
 27 stycznia 2011 roku, godz. 20:07

Nie wiem czy większości, ale części na pewno. Nadzieja to taki ryzyk-fizyk, najlepiej w ogóle jej nie mieć, to się uniknie rozczarowań ;)

Marcin005 Marcin
 27 stycznia 2011 roku, godz. 20:02

"Więc fałszywa nadzieja stanie się rozpaczą, ale tylko jeśli sobie uświadomimy jej "fałszywość" przed śmiercią."

W przypadku większości nadziei nie ma możliwości takiej weryfikacji.