Wtorkowy poranek był słoneczny, [...] – fyrfle – zeszyty

W obecnej chwili w 0 zeszytach znaleźliśmy poniższy tekst, którego autorem jest fyrfle.

* * *

Wtor­ko­wy po­ranek był słoneczny, ale rześki. Wiatr wiał z połud­nia, jed­nak chłód ja­ki po­wodo­wał,zde­cydo­wanie przy­pomi­nał, że to jeszcze jest zi­ma. Pan Mi­ki biegał w tą i z pow­ro­tem , zno­sem przy tra­wie, wywąchując to co przed­sta­wiciel­ki płci pięknej-psiej mają naj­soczys­tsze­go w so­bie. Ja myślałem o pa­nu dok­torze, co przyj­mu­je w pięciu ga­bine­tach, w pięciu różnych mias­tach po­wiato­wych, w trzech wo­jewództwach i jeszcze dziel­nie służy w szpi­talu w mieście wo­jewódzkim! Jak on to ro­bi? Pew­nie ma bra­ta bliźniaka...! Tak kręcąc się w le­wo, w pra­wo i na aba­rot, doszliśmy do roz­sta­ja ścieżek, gdzie stało dwóch młodych mężczyzn. Je­den utys­ki­wał na swo­ja wycho­waw­czy­nię, która w se­mes­trze opuściła dziesięć godzin swo­jego przed­miotu i nad­ra­biała to po­tem pod­czas lek­cji wycho­waw­czych. Młode­go człowieka krew za­lewała, bo je­go zda­niem jest ty­le ważnych spraw do omówienia w cza­sie tych lek­cji. Po­myślałem so­bie, że ma rac­je. Bieżące spra­wy kla­sowe, plus można by coś o pra­wie po­roz­ma­wiać czy edu­kac­ji sek­sual­nej. Ale jak to się dzieje że dy­rek­cja to to­leruję i dlacze­go nie ma ko­goś kto w zastępstwie lek­cje pop­ro­wadzi. Pew­nie przy oszczędnościach nie ma ko­mu. A pa­ni wycho­waw­czy­ni na pew­no cichcem po­daje , że z chęcią udzieli ko­repe­tyc­ji po lek­cjach lub da­je ad­res zna­jomej czy męża. Oj znam ta­kie przy­pad­ki.Zas­koczyło mnie to bo młodzi ludzie roz­ma­wiali sen­sownie i wi­dać, że za­leży im na uczci­wej nauce.Przyszedłem do do­mu i pos­ta­nowiłem dog­rzać pro­mienie słoneczne, a to w ten sposób, że zro­biłem w ter­mo­sie her­ba­ty i do­lałem do nie ru­mu. Po­tem poszedłem na działkę wzmac­niać słońce. Słońce chy­ba mnie nie zro­zumiało, bo całkiem za­winęło się za chmu­ry i chłos­tało wiat­rem. Ale od cze­go są al­ta­ny.Wed­le wie­czor­ne­go spa­ceru doszedłem do prze­kona­nia, że nie ma­my szans na osiągnięcia w piłce ko­panej, bo na jed­nym z or­lików do­minują trzy zwro­ty: "Ku.wa mać", "ja pie..ole"i "by to c.ój" oraz wszel­kie ich od­miany. Przy ta­kim słow­nic­twie , na­wet sam Jo­se Mu­rinho nie jest w sta­nie za­podać tak­ty­ki i cze­gokol­wiek nau­czyć! Po­tem klucząc jak sla­lomis­ta podług za­pachów, który­mi kiero­wał sie Mi­ki tra­fiłem pod rozłożys­ta morwę, a tam pa­nowie Fe­luś i Ge­nuś pro­wadzi­li swój niesa­mowi­ty dys­kurs, które­go sam bym le­piej nie wymyślił:
- Ge­nuś! Mówią, że przy jed­nej dziu­rze to i kot zdechnie i co ty na to?
- Fe­luś, słusznie pra­wią, bo mo­noga­mia jest wbrew na­turze ludzkiej, tak jak ce­libat, ro­zumiesz jest nie zgod­ny ze zdro­wym kapłaństwem czy ja­kim­kolwiek sta­nem zakonnym!
- Łoo! Ales popędził Ge­nuś - jak gej za lesbijką!
- Fe­luś! Nie masz co się stroszyć jak kot ob­sra­ny na dziura­wej sztache­cie w płocie na Bry­sia, tyl­ko przyjąć mu­sisz i us­ku­tecznić prawdę ludzką, a widzisz ta­ka jest, że nie ma co ko­go wy­zywać od je­leni!!! Każden pot­rze­buje zmian - tak sa­mocho­du, jak i obiek­tu tak zwa­nego sek­sual­ne­go. A kochać to se oczy­wiście może małżon­kie, ale i to się znudzi je­mu! Za­pew­ne to jak 2 i 2 są 4!
- Nie poz­naję ciem Genuś!?
- Bo do­ras­tam, roz­wi­jam się, doświad­czam i myślę, ja chwy­tam dzień!!!
- Ale dyh­te pi­jesz co dzień!
- Każde drze­wo ma jed­ne korze­nie Fe­luś i początek, ale ros­nie w górę, w bo­ki, w dół i w skos. Dyh­ta to korzenie!
- A te za­kon­ni­ce i zakonnicy?!
- Tyz mogą mieć za­kony ge­jow­skie i les­bij­skie czy tam koedu­kacyj­ne, wa­riantów całe Morze Jońskie widzę! I niech chwalą Bo­ga rodząc i wycho­wując wspólne i wspólnie dzieci!
- Ja cie Ge­nus nie poznaję!!!???
- Wszys­tko płynie Fe­luś! Zmienia formę, pun­kty od­niesienia, a i tak na końcu to tyl­ko miraże!
- No to ja idę po wi­no by to zgłębić!
-A idż i niech ci da­ne będzie zrozumieć!

Noc była gwiaździs­ta. Zza blo­ku wys­ta­wał pochy­lony dyszel Wiel­kiej Niedźwie­dzi­cy , jak­by zgłębiał Ge­nusia. In­ne gwiaz­dy tez jak­by zaczęły skrzyć moc­niej. Pan Mi­ki też strzygł usza­mi ww wszys­tkie stro­ny siat­ki geog­ra­ficznej. Byłem uducho­wiony i pod­nieco­ny tym raz­go­worem, czułem w tym działanie Ducha...Za­powiadał się cud­ny wieczór , w ma­now­cach wyob­raźni, rodzi­ny i książki!

Autor: Ciocia Zo­sia.26.02.2014r.

opowiadanie
zebrało 1 fiszkę • 26 lutego 2017, 13:24
Partnerzy

Blok

Cy­taty.eu - afo­ryz­my i sen­ten­cje Cy­taty, afo­ryz­my, sen­nik Zamyslenie.pl, Aforyzmy i cy­taty

Menu
Użytkownicy
E F G
Aktywność

dzisiaj, 07:29onejka sko­men­to­wał tek­st Sztywnym, dob­rze być, po śmier­ci.  

dzisiaj, 06:25danioł sko­men­to­wał tek­st religia jest roz­grzesza­niem zła, [...]

dzisiaj, 06:21danioł sko­men­to­wał tek­st żyjesz na ty­le na [...]

dzisiaj, 04:32yestem sko­men­to­wał tek­st Tytuł się za­wiesił w [...]

dzisiaj, 04:07yestem sko­men­to­wał tek­st Jedni piszą o Bo­gu Drudzy [...]

dzisiaj, 01:23Moon G sko­men­to­wał tek­st Realny

wczoraj, 23:31Kamila 6 do­dał no­wy tek­st Ośmiel się marzyć i [...]

wczoraj, 22:05Badylek sko­men­to­wał tek­st Tytuł się za­wiesił w [...]

wczoraj, 21:34Akerin sko­men­to­wał tek­st Nawet wy­tar­te o war­gi [...]