Tekst nie został dodany jeszcze do żadnego zeszytu.
 11 lutego 2019 roku, godz. 15:13

Z duszą

Szłam ulicą. Przechodziłam obok kościoła. Nagle zaczepiła mnie pewna staruszka w czerwonym sweterku słowami: "Dzień dobry, jak po pogrzebie? Szkoda chłopaka, młody był jeszcze..." Skonsternowana nie wiedziałam, co rzec. Kobieta podeszła do mnie i spytała się, czy jestem pani X. i czy jestem panią mieszkajacą na ulicy Kościuszki? Odrzekłam, że to nie ja i że mnie z kimś pomyliła. Staruszka sama wpadła w zakłopotanie i poczęła się tłumaczyć, że jestem strasznie podobna do rzekomej pani X. Przepraszała za pomyłkę. Porozmawiałyśmy trochę. Nawiązało się wiele serdeczności pomiędzy nami. Następnie pożegnałyśmy się i kobieta w czerwonym sweterku odeszła. Odwracałam się jeszcze i wychwytywałam ją wzrokiem z tłumu. Taka moja natura. Wtem, pokazała mi się dusza umarłego chłopaka, o którego pogrzebie była mowa! Rzekła ona, że potrzebowała swoistego medium, aby połączyć się choć na chwilkę ze staruszką, która mu bliską była. Dlatego też wysłała nić połączenia między nami. Taki błysk dwóch światów. Dusza potrzebowała, by właśnie w tym miejscu, obok kościoła, mowa o niej była. Bo dusze chcą, by o nich mówiono. Nie chcą siedzieć tylko w świętych miejscach. Dusze lubią wychodzić na ulicę i słuchać innych. Lubią także przysłuchiwać się zwykłym rozmowom, a nawet plotkom. Ot, taka ich natura. I piszę to ja - nie mająca bynajmniej duszy na ramieniu!