STACJA DZIEWIĄTA – Jezus [...] – fyrfle – zeszyty

W obecnej chwili w 0 zeszytach znaleźliśmy poniższy tekst, którego autorem jest fyrfle.

24.10.2015r. cz 5

STAC­JA DZIEWIĄTA – Je­zus upa­da po raz trze­ci. Brat nasz w Pa­nu ksiądz, da­lej mówi, że upa­damy w grzechu po raz en­ty i mu­simy się od­radzać przez spo­wiedź. Zgrzy­ta mi w uszach to ka­zanie, coś tu jest nie tak?. Czyż spo­wiedź nie jest zap­rosze­niem do grzechu? – sko­ro za 2- 3 „zdro­waśki” można przejść do porządku dzien­ne­go nad miesięcznym znęca­niem się teściowej nad sy­nową, nad zięciem, nad re­gular­nym ich porówny­waniem, po­niżaniem, wyz­nacza­niem im ról, żąda­niem obec­ności w ich życiu, op­lotko­wywa­niem ich i roz­nosze­niem fałszy­wego świadec­twa o nich po równie wred­nych, tępych i chci­wych zna­jomych i człon­kach rodzi­ny oraz sąsiadach, człon­kach ra­dy pa­rafial­nej i sa­mych do cho­lery księży!!! O Wa­tykański Sied­mio­szczy­cie obłudy i fałszu! Po co ci to? Po co ci to człon­ku epis­ko­patu pol­skiego? Myśl kur­na myśl i wy­ciągaj wnios­ki z przy­kaza­nia miłości. Nie krzywdź więc przez na­kazy, za­kazy, obojętność, lęk, niedostępność, brak dys­kusji, pychę, wy­niosłość, wy­wyższe­nie i gnuśność gnuśność gnuśność . Bo za­dajesz nam – nie wier­nym , ale zwyczaj­nym podwład­nym, naiw­nym podwład­nym, zakłama­nym podwład­nym – ból. Ból kiedy ośmiela­my się myśleć i dos­trzec tra­gizm tej czar­nej ko­medii, którą od­gry­wamy pod waszą ba­tutą. To jest gra, to nie jest auten­tyczność – lęk i pow­tarza­nie słów i gestów bez świado­mości, to tyl­ko żałos­ny spek­takl z nutą ko­micznej wewnętrznej iro­nii. A może to tyl­ko mój bunt? A może na tym po­lega wiara – nie wie­dzieć, poz­wo­lić się pro­wadzić jak syn Ab­ra­hama na rzeż i płomień sto­su dla Bo­ga, w nadziei, że Ten za owie­czko­watość, za cielęcość bierną, ale ufną wy­nag­rodzi życiem i ra­dością w nim? Bredzisz – po­jawia się myśl opa­mięta­nia, a może to ów Zły? Bredzisz…
STAC­JA DZIESIĄTA – Je­zus z szmat ob­nażony. Pro­boszcz narze­ka wszecho­becną rze­komo już wszędzie go­liznę. Sko­ro ona jest tak wszecho­bec­na, na półkach w kios­kach i sa­lonach pra­sowych oraz TV, to trze­ba so­bie za­dać py­tanie, a jak trze­ba to na­leży – skąd ta pot­rze­ba na­gości w ludziach i cze­mu tak dob­rze się sprze­daje? - czy­li dlaczmu ją tak chętnie ku­puje­my i śli­nimy się do tych zdjęć na okład­kach por­no cza­sopism i por­no płyt do wszel­kiego rodza­ju od­twarzaczy? Od­po­wiedź jest pros­ta. Nie ma­my miłości cieles­nej w naszych związkach, nie umiemy jej da­wać, nie pot­ra­fimy jej brać. My na­wet nie pot­ra­fimy roz­ma­wiać o cieles­ności. My boimy się ta­kich rozmów z par­tne­rem, małżonką. Nie umiemy się za­pew­niać ja­kie to jest cu­dow­ne i ważne dla nasze­go zdro­wia i ciepła w związku. Nie chce­my mówić o tym cze­go pot­rze­buje­my w cieles­ności? Co zro­bić żeby każde­go zbliżenia było cu­dow­nie? Nie pot­ra­fimy za­pew­niać jak piękne i pot­rzeb­ne są ciała naszych małżonków czy tam par­tnerów? My wciąż uważamy, że pew­ne rodza­je cieles­ności są właśnie owym grzechem! Jak więc do cho­lery ciężkiej możemy być spo­koj­ni, zrówno­ważeni i nie idąc ra­no do biura, nie ku­pić por­no­la i po­tem nie ona­nizo­wać się pod biur­kiem! I do­tyczy to tak ko­biet jak i mężczyzn. Bez cieles­ności nie ma małżeństwa! To po­wie każdy uczci­wy psycho­log i psychiat­ra oraz tak każdy so­bie od­po­wie. Jest to naj­ważniej­szy i pod­sta­wowy powód dla które­go szu­kamy por­nogra­fii, związków po­zamałżeńskich, a w efek­cie porzu­camy sak­ra­ment , aby żyć w ra­dości, której jed­nym z naj­ważniej­szych ele­mentów jest korzys­ta­nie z cieles­ności kocha­nej oso­by i da­wanie jej tej cieles­ności.
Idę , wol­no prze­suwając sto­py po żółtych liściach i przy­pomi­na mi się jeszcze in­na odsłona dra­matu zwa­nego cieles­ność w ka­toli­cyz­mie. Pe­wien dziewięciola­tek, a było to w epo­ce schyłko­wego Gier­ka, bar­dzo był po­budzo­ny już ero­tycznie, bo na­tura dała o so­bie znać u niego bar­dzo bar­dzo wcześnie, a wiz­je i marze­nia wzmac­niały jeszcze każdo noc­ne zbliżenia ma­my i ta­ty, które ob­serwo­wał ze swo­jego łóżka. Mie­szka­li w do­mu składające­go się z kuchni i jed­ne­go po­koju, który był resztą do­mu, więc widział dużo, a na­wet więcej niż dużo. Miał rok młod­szą sąsiadkę i ona też to widziała, i też pragnęła się podzielić z kimś swoimi prag­nieniami, więc spo­tyka­li się i roz­ma­wiali, po­kazy­wali so­bie in­tymne miej­sca i do­tyka­li się tam. Tym­cza­sem on szedł do pier­wszej ko­munii świętej i ksiądz tłumaczył z cze­go na­leży się spo­wiadać na przykładzie de­kalo­gu też, a kiedy ob­jaśniał szóste przy­kaza­nie to mówił o ja­kiś nies­krom­nych myślach i za­bawach siusiakiem. Dziewięciola­tek dob­rze wie­dział o czym ksiądz fanzo­li, ale wstydził się o swoich pro­jek­cjach, marze­niach, wyob­rażeniach- już wte­dy sek­su oral­ne­go z najład­niej­szą dziew­czynką w kla­sie po­wie­dzieć w cza­sie spo­wie­dzi, bo znał księdza i wie­dział, że go wyrzu­ci z kon­fesjo­nału i pub­licznie naz­naczy. Dziewięciola­tek i ta­kie pot­rze­by i za­tem ta­kie wyz­na­nia! – oba­wiał, ze to się we fałszu i og­ra­nicze­niu wy­nikającym ze su­tan­ny nie mieści. Zresztą czuł, że nikt go nie zro­zumie. Prze­mil­czał „grzech” cudzołóstwa. Po­tem z ko­lej­na spo­wie­dzią na­ras­tało w nim poczu­cie wi­ny i lęk, bo kiełko­wał w nim sku­tecznie za­siany lęk przez księdza pro­boszcza na ka­teche­zie, że źle od­pra­wiona pier­wsza spo­wiedź anu­luje i zni­wecza wszys­tkie ko­lej­ne, a człowiek fałszy­wie spo­wiadający się będzie potępiony przez miłosier­ne­go i kochające­go Bo­ga, a po­tem je­go wier­ni słudzy – aniołowie strącą go ze schodów sądu os­ta­teczne­go wprost na wie­czną kaźń w og­niach piekiel­nych. Ale był nas­to­lat­kiem – ko­ledzy, ko­leżan­ki, dob­ra za­bawa, al­pa­gi i in­tensyw­ne Zy­cie kul­tu­ral­no spor­to­we zagłuszało fakt, ze su­mienie przek­ształcało się z nau­czy­ciela i mis­trza ducho­wego w ty­rana i ka­ta os­ta­tecznie. Cichut­ko ten pro­ces da­wał znać o so­bie przy każdej spo­wie­dzi, do które­go dochodziły jeszcze in­ne wy­nikające z piekła ja­kie było po­zos­tałe je­go życie na ziemi. Wreszcie przyszedł czas życiowej próby i je­go star­ga­ne ner­wy już przy końcu nas­tych lat, prze­rodziły się w atak pra­wie psycho­zy, a wspom­nienie pier­wszej ko­munii za­mieniło je­go życie w koszmar – lęk z og­romne­go poczu­cia wi­ny. Omal nie umarł z psycho­zy strachu, omal się nie zagłodził. Po­tem myślał, mając już sto­sow­ne do­kumen­ty i opi­sy cho­roby, aby po­dać pol­ski kościół ka­tolic­ki o wielo­miliono­we od­szko­dowa­nie za zniszcze­nie mu psychi­ki prze sianie ter­ro­ru „mo­ral­ne­go”, wpędze­nie go w psychozę przez ne­gowa­nie cze­goś tak oczy­wis­te­go jak sek­sual­ność człowieka i niszcze­nie w nim cu­dow­ności jaką jest wol­ne korzys­ta­nie ze możli­wości piękna ja­kie da­je ciało. Wiara wiarą, a kościół i je­go chorzy ani­matorzy to za­raza straszli­wa jest, którą trze­ba ot­warcie zwal­czać jak stonkę – tak so­bie myślał…
STAC­JA JE­DENAS­TA – Je­zus do krzyża przy­bity. Leśny dukt, na którym pos­ta­wiono stac­je dro­gi krzyżowej wie­dzie w górę, a my drep­ta­my wol­no wraz nim do ko­lej­nej stac­ji. Podzi­wiamy piękno je­sien­nych liści drzew i sy­cimy się ich pięknem. Przez drze­wa pat­rzy­my na prze­ciw­ległe wzgórza, a wi­dok jest ta­ki, że trud­no oder­wać oczy, a tym sa­mym trud­no sku­pić się na słowach księży współce­leb­ryujących - jest co­raz chłod­niej, siły opa­dają i znużenie na­ras­ta, uświada­miam so­bie, ze wy­piłbym moc­na her­batę z duża ilością ru­mu. Prze­cież wiem, ze my nie przy­bija­my Je­zusa, bo to się już raz wy­konało za naszą Wol­ność, a Chrys­tus zro­zumie nasze wy­bory, po to Bóg dał nam łaskę wol­ności byśmy zeń korzys­ta­li, a po śmier­ci w niebie przyj­dzie czas na ref­lek­sję nad życiem tu­taj i spo­koj­nie bez poczu­cia wi­ny do­kona­my bi­lan­su, a do naszych roz­ważań w sku­pieniu może Edith Piaf przyśpiewa…

dziennik
zebrał 11 fiszek • 2 listopada 2015, 07:58
Partnerzy

Blok

Zamyslenie.pl

Menu
Użytkownicy
E F G
Aktywność

dzisiaj, 07:07fyrfle do­dał no­wy tek­st Trzy fraszki na pro­fes­je

dzisiaj, 06:54fyrfle do­dał no­wy tek­st Przystawka przed dniem Or­lik w [...]

dzisiaj, 00:45MyArczi sko­men­to­wał tek­st ...  

dzisiaj, 00:44MyArczi wy­powie­dział się w wątku Zapytam, od­po­wiem szczerze

dzisiaj, 00:37Thé vert sko­men­to­wał tek­st ***

dzisiaj, 00:35Thé vert sko­men­to­wał tek­st ...słon­ce, księżyc a może [...]

dzisiaj, 00:34Thé vert sko­men­to­wał tek­st Jak gdy­by nig­dy nic

dzisiaj, 00:12oszi3 sko­men­to­wał tek­st ***

wczoraj, 23:54yestem sko­men­to­wał tek­st Bogate wnętrze roz­puszcza język.  

wczoraj, 23:51yestem sko­men­to­wał tek­st Wyrozumiałość zaczy­na się od [...]