Słońce ledwo połyskiwało zza [...] – Jadzia_poem – zeszyty

W obecnej chwili w 0 zeszytach znaleźliśmy poniższy tekst, którego autorem jest Jadzia_poem.

Szum myśli

Słońce led­wo połys­ki­wało zza ciężkich, gra­nato­wo - żółta­wych chmur. Kil­ka je­go pro­mieni uświado­miło mi, że nie będzie pa­dać, pos­ta­nowiłam więc wyb­rać się na spa­cer.
Ty­le spraw i myśli, których nie pot­ra­fiłam „przeg­ryźć” w ciągu zwykłego dnia, te­raz miały zos­ta­wić mój umysł. Ale chciałam prze­myśleć choć jedną z nich, mo­je myśli na­tomiast uciekały gdzieś siną w dal.
Minęłam swoją czar­na kotkę, która pat­rzyła na mnie swoimi złoto – zielo­nymi ocza­mi. Gdy­by nie to, że wy­god­nie usa­dowiła się do snu, poszłaby za mną. Pogłas­kałam ją i poszłam da­lej. Za zim­no już na chodze­nie na bo­saka, ale sam spa­cer, które­go daw­no już pot­rze­bowałam spra­wił, że zre­zyg­no­wałam z tej przy­jem­ności.
Ciem­no – sza­ro – zielo­ne drze­wa nie po­ruszały lis­tka­mi. Widziałam jak już do­pada je sta­rość te­go ro­ku - niektóre z nich zaczy­nały na­bierać je­sien­nych barw i opa­dać. Tra­wa też już nie pier­wsze­go ko­loru, ale i tak żaby czy śli­maki jeszcze po­kazy­wały się gdzienieg­dzie.
W od­da­li dźwięki prze­jeżdżających sa­mochodów mie­szały się z bi­ciem kościel­nych dzwonów, wzy­wających na wie­czorną mszę. Pos­ta­nowiłam już te­raz odmówić Anioł Pański, bo wie­działam, że jes­tem w sta­nie o tym później za­pom­nieć. Myśli mod­litwy mie­szały mi się z je­go słowa­mi o Bo­gu i Kościele. Kościół – nie, Bóg – tak. Sa­ma tak uważam, ale do kościoła chodzę.
On – nie. Między in­ny­mi w tej kwes­tii nie zgadza­liśmy się.
W końcu i in­ne rzeczy nas roz­dzieliły. Zaczęłam zno­wu roz­myślać, dlacze­go właści­wie się... roz­sta­liśmy? Na­wet ofic­jalnie nie by­liśmy ze sobą. Je­den miły spa­cer, kiedy ja mówiłam tak, a on nic. Trzy­mał mnie w niepew­ności jak ja je­go wcześniej. Wte­dy to było za­baw­ne, te­raz... Nie pot­ra­fię naz­wać tych myśli.
Następne­go dnia rodzi­ce po­wie­dzieli mi swo­je zda­nie.
Nie po­dobał im się. Na­wet nie wiem czy mnie też, ale ja­kiś wewnętrzny głos cały czas sta­wiał opo­ry. Pos­ta­nowiłam za­ryzy­kować i zgodzić się na by­cie ra­zem z nim.
Ale za­ryzy­kowałam i dru­gi raz, kiedy pos­ta­nowiłam być z nim szcze­ra. Po­wie­działam mu o tym, a właści­wie na­pisałam. Szcze­rość jest ważna w związku, praw­da? To dlacze­go dla niego było to na ty­le nie zro­zumiałe, że wszys­tko przek­reślił. Nie, nie od ra­zu. Po „roz­mo­wie”, na ko­muni­katorze (to­tal­na po­rażka, ta­kie rzeczy załat­wiać przez In­ternet) oka­zało się ja­ki jest nap­rawdę. Cy­niczny, egois­tyczny i mam wrażenie chcący mnie ku­pić.... Dob­rze wie­dział, ze jes­tem „miętka” i chciał to wy­korzys­tać. Ale nie spodziewał się, że się mu pos­ta­wię w kwes­tii ob­rażania mo­jej rodzi­ny czy po pros­tu ma­nipu­lowa­nia mną.
Wewnętrzna in­tuic­ja, czy po pros­tu niepew­ność i nieuf­ność spra­wiły, że „za­biłam zło w za­rod­ku” i nie poz­wo­liłam się jeszcze bar­dziej do siebie zbliżyć. Choć i tak wie za dużo o mnie, bo przyp­ro­wadziłam go do do­mu, poz­wo­liłam się na­wet po­całować. To był mój pier­wszy po­całunek, nie żałuję go, ale żałuję że „zmar­no­wałam” go właśnie dla niego. Czym więcej myślę o tym wszys­tkim, tym bar­dziej ut­wier­dzam się w prze­kona­niu, że później byłoby gorzej, może na­wet dos­tałabym po pys­ku, a tak wszys­tko wyszło już tak wcześnie.
Ale ta ciągła niepew­ność, czy przy­jedzie czy nie, dop­ro­wadza mnie do szału. Ciągle o nim myślę, choć bar­dzo sta­ram się uciec od te­go. Na­wet ten spa­cer, który miał być uko­jeniem spro­wadził mo­je myśli na ten sam tor.
Po­wie­działam na głos: „dość, przes­tań myśleć!” i pos­ta­nowiłam so­bie zaśpiewać. Często ro­bię to w szcze­rym po­lu, z da­la od ludzi i zaz­wyczaj to działa. Choć na chwilę wyłączyłam się. Słowa piosen­ki brzmiały mi w uszach jeszcze długą chwilę. Widząc, że to działa śpiewałam da­lej idąc przez rżys­ko. Wy­sokie po­zos­tałości po rze­paku mi­jałam os­trożnie, gdzienieg­dzie zbierając no­wo wy­rosłe, żółte kwiatos­ta­ny. Chciałam zeb­rać bu­kiecik do mo­jego po­koju, ale było ich na ty­le mało, że gdy wróciłam wylądo­wały w paszczy mo­jej świn­ki mor­skiej.
Na­tomiast nie tyl­ko je przy­niosłam do do­mu. Idąc mie­dzy wys­tający­mi, pra­wie mar­twy­mi łody­gami rze­paku, źle pos­ta­wiłam nogę. Nastąpiłam za blis­ko łody­gi i odarłam so­bie skórę, aż po­leciała krew. Nie bo­lało, ale kil­ka kroków da­lej wychodząc już z te­go po­la nat­knęłam się na pok­rzy­wy. Mo­ja łyd­ka ze strużką krwi i bąbla­mi po­niżej ra­ny wyglądała na bar­dzo obo­lałą. Jed­nak tak nie było. Pos­ma­rowałam śla­dy po pok­rzy­wie wil­gotna ziemią. Zaw­sze ten sposób działał, ale tym ra­zem ziemia nie chciała wys­chnąć, więc swędze­nie od­czu­wałam jeszcze chwilę. Nie przejęłam się tym zbyt­nio i poszłam, da­lej.
Słońca już nie było wi­dać, ale było jas­no. Całe połacie mchu roz­postarły mi się pod no­gami. Aż żal było mi po nim przejść, ale nie miałam in­nej dro­gi. Poczułam przy­jem­na miękkość i wte­dy do­piero uświado­miłam so­bie dlacze­go tak bar­dzo lu­bię chodzić bez butów. Prze­de mną była już pol­na dro­ga, ale za­nim wyszłam z las­ku, przy­tuliłam się do brzo­zy. Zam­knęłam oczy i przy­pom­niałam so­bie ar­ty­kuł, w którym pi­sało, że to bar­dzo zdro­we. Czułam przy­jem­ny spokój, który daw­no u mnie nie gościł. Na­wet po­parzo­na no­ga nie mogła mi zep­suć tej chwi­li. Nag­le wróciła myśl o nim. Wes­tchnęłam głębo­ko i poszłam da­lej. Niecier­pki we­soło uśmie­chały się do mnie. Dot­knęłam kil­ka naj­większych dzba­neczków z na­sion­ka­mi, efekt jak zwyk­le ten sam - „wy­buch” na­sion. Zaw­sze lu­biłam się tak ni­mi ba­wić, nie szczędziłam so­bie wygłupów na­wet na spa­cerze z nim. Zbliżałam się do do­mu i wyob­rażałam so­bie, jak przy­jeżdża. Widzi mnie, a pier­wsze słowa to wy­raz tros­ki o... moją nogę. Ta­ki mały szczegół, który poz­wo­liłby roz­począć roz­mowę i to wszys­tko so­bie poukładać - ra­zem. Ale ta głupia nadzieja, że za­leży mu na ty­le, ze od­waży się znów ze mną spot­kać prysła, gdy tyl­ko przyszłam do do­mu. Znów za­myślo­na pogrążyłam się w wir obo­wiązków, które trze­ba wy­konać przed nocą.
Myśli na­tomiast da­lej szu­miały i nie poz­wa­lały ro­bić wszys­tkiego dokład­nie i skru­pulat­nie. Na­kar­miłam ko­ty i już miałam iść spać, ale zer kłam jeszcze kto jest na dostępny na ga­du – ga­du. Był tam, przy­jaciółka też. Us­ta­wiłam sta­tus na dostępny i poszłam umyć zęby. Gdy przyszłam, żółta ko­per­ta mi­gała na ek­ra­nie. „Pew­nie od niego” - po­myślałam. Nie my­liłam się. Kil­ka krótkich zdań, po niecałych dwóch ty­god­niach roz­wiało wszel­kie wątpli­wości. Na­pisał, że ko­goś poz­nał, po­myślałam, że szyb­ko się po­cie­szył, ale nie chciałam się znów z nim kłócić i na­pisałam, że trzy­mam kciuki za niego.
„Nie mu­sisz”, na ty­le go było stać, po czym do­dał jeszcze, że ja się boję fa­cetów i nie jes­tem go­towa na związek.
Zwie­rzyłam się przy­jaciółce, miała rację już wcześniej – za­leżało mu na jed­nym. Tyl­ko ut­wier­dził ją w prze­kona­niu, że nie był mnie wart. Ja mi­mo wszys­tko da­lej podświado­mie chcę i czu­je, że pot­rzeb­na jest os­ta­teczna roz­mo­wa.
Czuję też, że zno­wu zra­niłam fa­ceta, ale tak nap­rawdę to sa­ma jes­tem zra­niona. Pos­ta­nowiłam, ze nig­dy więcej fa­cetów, ale z dru­giej stro­ny jest to rzecz, na której bar­dzo mi za­leży. Pa­radoks, praw­da? Cza­sami mam wrażenie, że ca­le mo­je życie to ta­ki je­den pa­radoks: szu­kam i pragnę praw­dzi­wej miłości, a boję się jej. A może to tyl­ko wmówione mi od­czu­cie?

opowiadanie • 14 września 2010, 11:29
Partnerzy

Blok

Cy­taty.eu - afo­ryz­my i sen­ten­cje Cy­taty, afo­ryz­my, sen­nik Zamyslenie.pl, Aforyzmy i cy­taty

Jadzia_poem

Użytkownicy
I J K
Aktywność

dzisiaj, 18:37bystry.76 wy­powie­dział się w wątku Co os­tatnio ogląda­liście?

dzisiaj, 17:48fyrfle sko­men­to­wał tek­st ***

dzisiaj, 17:38AMA sko­men­to­wał tek­st ***

dzisiaj, 17:12szpulka sko­men­to­wał tek­st czarna i gorzka sa­mot­ność [...]

dzisiaj, 16:47fyrfle sko­men­to­wał tek­st Tam

dzisiaj, 15:47yestem sko­men­to­wał tek­st nim się scho­wam daj pew­ność [...]

dzisiaj, 15:43yestem sko­men­to­wał tek­st Każdy chce być lek­cją [...]

dzisiaj, 15:40yestem sko­men­to­wał tek­st Wtulona jes­tem­wtwo­je myśli jeszczed­rze­mie [...]

dzisiaj, 15:37yestem sko­men­to­wał tek­st Nad ho­ryzon­tem roz­pościera się [...]