Obudziłem się dzisiaj dwadzieścia [...] – fyrfle – zeszyty

W obecnej chwili w 0 zeszytach znaleźliśmy poniższy tekst, którego autorem jest fyrfle.

12.12.2016r.

Obudziłem się dzi­siaj dwadzieścia po piątej. Za ok­nem była to­tal­na ciem­ni­ca, ale za to o blachę dachu bębnił deszcz. Po natężeniu szu­mu zro­zumiałem od ra­zu, że jest to ule­wa. O wpół do siódmej wyszedłem przed dom ro­zej­rzeć się, ale da­lej pa­nowała noc, tyl­ko siła deszczu zelżała do prze­ciętne­go opa­du. Te­raz widzę, że na niebie królują chmu­ry. Przekłada się ich si­ność na to, że muszę korzys­tać ze światła elek­tryczne­go, aby widzieć coś w zielo­nym po­koju. A za ok­nem zno­wu deszcz osiągnął siłę ule­wy. Jest i tak le­piej niż wczo­raj, kiedy to sil­ny deszcz szedł w parze z po­rywis­tym wiat­rem. Dzi­siaj wiat­ru nie ma, co wnios­ku­je po tym, że tu­je nie wy­ginają się, no i gałęzie świerków są prze­de wszys­tkim nierucho­me. Na po­lu jest więc niep­rzy­jem­nie, ale po­piszę ,wy­piję kawę i trochę się przejdę po tym świecie, chwaląc go ja­kim jest.

Cza­sem człowieka licho ku­si i co naj­gor­sze pod­ku­si. Tak i się stało - zmy­leni rek­la­mami i oma­mieni po­zytyw­ny­mi oce­nami rodzi­ny i zna­jomych poszliśmy na trze­cią odsłonę Bry­gidy Dżons. To ta­ki film, co się wychodzi z ki­na i nie wie się o czym on był. Straszli­wie in­fantyl­ne ki­no ko­biece, ob­liczo­ne na gos­po­dynie do­mowe i odmóżdżone sin­giel­ki. I ta glo­ryfi­kac­ja roz­bucha­nia sek­sual­ne­go oraz pro­moc­ja LBGT. Aleśmy da­li się nab­rać! Brrrr! Nies­mak po piątko­wym wie­czorze ut­rzy­mywał się w nas przez cały łikend i raz po raz były naw­ro­ty pre­ten­sji do sa­mego siebie.

W nie­dzielę poszliśmy do kościoła. Naj­ciekaw­sze to było to, że w jed­nym z ogródków doj­rze­liśmy kwitnące­go pier­wios­nka, a w in­nym zna­komi­cie kwitną wielo­kolo­rowe krzaczki bratków, które zna­komi­cie wyt­rzy­mują do­tychcza­sowe spad­ki tem­pe­ratu­ry - może te­mu, że to­warzyszyły im opa­dy śniegu, które da­wały ich kwiatom ochronną kołderkę. W sa­mym kościele brak mi maszy­ny z kawą, al­bo fun­kcjo­nariu­sze Ak­cji Ka­tolic­kiej i Róże Róż Różańca mogłyby tę kawę parzyć i każde­mu przy­nieść na początku mszy, wte­dy mniej by się ziewało i było w połowicznych objęciach tak zwa­nego Mor­feu­sza. Sen­ny i bez dob­roczyn­ne­go działania ko­feiny, to jed­nak uba­wiłem się szczrze, gdy ksiądz oparł swo­je ka­zanie na nie­dziel­nym czy­taniu i próbo­wał wytłumaczyć sprzeczności w ewan­ge­liach. No bo po kiego Jan Chrzci­ciel słał uczniów do Je­zusa z za­pyta­niem - kim jest?, sko­ro wczes­niej Go chrzcił w Jor­da­nie. Ek­wi­lib­rysty­ka tłumacze­nia księdza i to po­woływa­nie się na dok­torów kościoła i me­todo­logię, była p[o pros­tu ko­miczna, mi­mo po­wagi pa­dających z mówni­cy słów. Ewan­ge­lii na początku było na pew­no z kil­kadziesiąt. Kon­stan­tyn Wiel­ki bo­dajże zde­cydo­wał o wy­borze tych czte­rech, za­wierających naj­mniej sprzeczności i dającym naj­więcej możli­wości władzy bis­ku­pom i kle­rowi. Na­pisał im jeszcze Cre­do i poszło! Bis­ku­pi dos­ta­li kasę i władzę nad dusza­mi, ale wte­dy coś pękło raz i na zaw­sze - dla­tego modlę się Oj­cze Nasz i po swo­jemu. We mszy obec­nej jest to dob­re, że trwa 45 mi­nut, znaczy się jest krótka. Ka­zania? Księża pew­nie muszą się od­no­sić do czy­tań w nich i dla­tego one nie pa­sują często do dnia dzi­siej­sze­go, więc są mówieniem do Muz nie do ludzi. Ale jeszcze po­tem poszliśmy na cmen­tarz, za­myślić się i po­mod­lić, doz­nać wred­ności teściowej, cy­nicznej, zap­la­nowa­nej, de­was­ta­cyj­nej wred­ności teściowej. po­tem ruszy­liśmy z pow­ro­tem dwa i pół ki­lomet­ra do do­mu. Tu ta­ka ob­serwac­ja jeszcze mi się na­sunęła, że szczy­tem wy­god­nic­twa jest jechać 300 metrów do kościoła autem i po mszy jeszcze 200 na cmen­tarz, ale by­wają ta­kie przy­pad­ki in­dy­widuów ludzkiej kon­dycji.

Od kil­ku dni zaczy­tuje się w dzien­ni­ku Jerze­go Pil­cha. Dla mnie to wspa­niała li­tera­tura, bo jest w niej iro­nia, sar­kazm, kpi­na i złośli­wość, a więc to co mnie w pi­saniu uj­mu­je naj­bar­dziej. I jeszcze te je­go dy­wagac­je ze sobą i in­ny­mi auto­rami, kto na przykład od ko­go za­pożyczał? Schulz od Kaf­ki czy Man od Schulza? I te po­lemi­ki z auto­rami ar­ty­kułów w różnych ga­zetach opar­te na kpi­nie, iro­nii i kąśli­wościach. No po pros­tu czy­ta mi się go zna­komi­cie. Naj­lep­szy jest ten dys­tans do swo­jego lu­tera­niz­mu i do siebie oraz kpi­na z te­go co dzi­siaj dzieje się w po­lity­ce , li­tera­turze czy w życiu sa­lono­wym. I jeszcze te sar­kastyczne ujęcia codzien­ności pol­skiego życia. Czy­tam po­woli i wy­pisu­je so­bie cy­taty z Pil­cha i kar­mię się ni­mi i kar­mić się będę, że powtórzę za kla­sykiem. Drugą księgą, którą wy­pożyczyłem w wiej­skiej bib­liote­ce jest księga fraszek i mo­les­tu­je ją z per­wersyjną ra­dością jak wyuz­da­nie do­tykam księgi Pil­cha. Fraszki to naj­lep­sza for­ma pop­ra­wienia so­bie sa­mopoczu­cia i zna­lezienia uśmie­chu dla siebie i otaczające­go nas świata. Ty­le w nich cel­nych i ra­dos­nych ob­serwac­ji ludzkiego świata, że war­to cho­ciaż pięć mi­nut dzien­nie dla tej for­my poez­ji zna­leźć i po ob­co­wać z Kocha­now­skim , Le­cem czy Sztautyn­ge­rem.

Przed chwilą na­pisałem wiej­skiej bib­liote­ki. Zro­biłem to ce­lowo, bo przez piątek so­botę i nie­dzielę - raz po raz - zas­ta­nawialiśmy się nad przy­miot­ni­kami wiej­skie i wiej­ski. Przy­jechała do nas K i na końcu po­siłku stwier­dziła, że wspa­niale było zjeść wiej­ski obiad! W skle­pie mięsnym są kiełba­sy, ka­bano­sy, szyn­ki i paszte­ty wiej­skie, a obok na ryb­nym śledzie po wiej­sku. W rek­lamówkach dos­tar­cza­nych do nasze­go do­mu jest pełno ar­ty­kułów wiej­skich. Toż w mieście nie ma dob­re­go jedze­nia? To pros­ty chwyt psycho­logiczny, bo wpo­jono nam, że co wiej­skie to lep­sze z jadła, a po­za tym większość mias­to­wych to słoiki, a więc jak im się na­pisze, że coś jest wiej­skim, to le­piej się sprze­da i fak­tycznie tak się dzieje. Naj­bar­dziej mnie wner­wia jak we fran­cuskich, an­giel­skich i niemiec­kich hi­per­marke­tach są te rek­la­my, że pro­dukt pol­ski, bo od nich właśnie ocze­kuje, ze ku­pie tam ory­ginal­ne pro­duk­ty z tam­tych państw i niech so­bie będą droższe - cza­sem mam ochotę i ty­le. Wychodziłoby na to, że wiej­ska część ludzkości w sku­tek wiej­skiego spożywa­nia wiej­skiego jadła jest też lep­sza! A może jest też ja­kiś seks po wiejsku?

W ka­tolic­kiej ga­zecie wiel­ki­mi li­tera­mi iście diabel­ski ty­tuł - Nadzieja w cier­pieniu! Ciar­ki mnie przeszy­wają, bo moim zda­niem mod­litwą nie zagłuszysz cier­pienia. Mod­litwą możesz pop­ro­sić o złagodze­nie cier­pienia, ale w chwi­li, gdy to nie nastąpi łat­wo możesz człowie­cze stra­cić w Bo­ga wiarę i chy­ba raczej całkiem słusznie. Zgrzy­ta mi to w ka­toli­cyźmie strasznie, że ten odłam chrześci­jaństwa opiera się na cier­pieniu, smut­ku, użala­niu, męczeństwie. Moim zda­niem do jas­nej cias­nej nie po to umierał Chrys­tus, a po to żeby ludzie miłowa­li się i żyli w ra­dości, a nie w cier­pieniu i wi­nie. Dla­tego ja­ko ka­tolik na mszę idę jak pies na miłość z jeżem.

Jest przed je­denastą, in­tensyw­nie pa­da deszcz, ale cukrówki nic so­bie z te­go nie ro­bią i całą gro­madą przy­leciały na dru­ty ener­ge­tyczne. Krop­le grud­niowe­go deszczu, jak bańki choinkę , przyoz­da­biają suche brązo­we kwiatos­ta­ny pnącej hor­ten­sji, które tym sa­mym wdzięczą się moim oczom i chcą prze­konać mnie być może,abym ich nie zry­wał i nie zro­bił miej­sca no­wym przyszłorocznym kwiatom. Tak sa­mo jest z szyszka­mi chmielu wiszący­mi tam wy­soko na po­między kon­dygnac­ja­mi. Są piękne w pow­lecze­niu deszczo­wym i tak współgrają z tym przedświątecznym cza­sem. Są jak­by świątecznym stroikiem na do­mu, w którym moc­no wyczu­wal­ne są: Wiara, Nadzieja i Miłość.

Jak biz­nes ro­bi za­kon­nik, to mówi się o tym dzieło, a jak biz­nes ro­bi człek świec­ki, to te­raz jest to pro­jekt.

dziennik
zebrał 5 fiszek • 12 grudnia 2016, 11:51
Partnerzy

Blok

Zamyslenie.pl

Menu
Użytkownicy
E F G
Aktywność

dzisiaj, 02:19Lila. sko­men­to­wał tek­st > może naj­bar­dziej nie­szczęsną [...]

dzisiaj, 02:14Lila. sko­men­to­wał tek­st Rzecz w tym

dzisiaj, 01:37MyArczi sko­men­to­wał tek­st biedny człowiek dzieli się bo­gaty jest [...]

dzisiaj, 01:02MyArczi sko­men­to­wał tek­st zm(ę)oczona tra­wa

dzisiaj, 00:59MyArczi sko­men­to­wał tek­st duch ciemn Ego Por­te­ra

dzisiaj, 00:39ODIUM sko­men­to­wał tek­st Im więcej wiesz, tym [...]

dzisiaj, 00:38ODIUM sko­men­to­wał tek­st Na wa­riata pat­rzy­my jak [...]

dzisiaj, 00:35ODIUM sko­men­to­wał tek­st Nic nie wiesz o [...]

dzisiaj, 00:34ODIUM sko­men­to­wał tek­st Jest mil­cze­nie mar­twe i [...]

dzisiaj, 00:26ODIUM sko­men­to­wał tek­st Jeśli myślisz, że ktoś [...]