25 lutego 2020 roku, godz. 11:10  49,9°C
Edytowano  25 lutego 2020 roku, godz. 13:41

DNA

czasem widuję jej cień
jak się pochyla nad kwiatkiem
ale go nigdy nie dotknie
żeby słońce nadal pieściło
jego nadłamane ramię

a potem jakaś nić niewidzialna
cienka jak babie lato
snuje się w moich snach
i łączy mnie z tamtą dziewczynką

ale gdy wieje zły wiatr
coś w środku jak trzcina się gnie
patrzę na nią jak w wieczność
bo wiem
że nic jej nie złamie

giulietka M.
 26 lutego 2020 roku, godz. 7:32

Dziękuję, miło to 'słyszeć" zwłaszcza od Ciebie, Kamil, choć pisany jak zawsze "na kolanie". ;)

Naja, dokładnie tak, celna puenta, dzięki!:)

Miło, że się zatrzymaliście, pozdrawiam serdecznie.

 24 stycznia 2020 roku, godz. 11:21  105,2°C
Edytowano  24 stycznia 2020 roku, godz. 13:53
 Tekst dnia 25 stycznia 2020 roku

bez powietrza

nie mówcie mi
że nadal kręci się ziemia
(to jakieś nieporozumienie)

dotykam twoich powiek na zdjęciach
zaglądam majakom w oczy
ale ciebie tu nie ma

byłam perłą w koronie
w twoich rękach
bez ciebie jestem jak jałmużna

nie zostawiaj mnie obcym dłoniom

kładę głowę na na pustej poduszce
jak los na twoich kolanach
gdy obudzę się uboższa o twój uśmiech
będę już tylko z kamienia

zapach_bzu bez łez
 15 lutego 2020 roku, godz. 21:34

Uwielbiam...

 14 stycznia 2020 roku, godz. 9:02  33,2°C
Edytowano  15 stycznia 2020 roku, godz. 11:36

przejaśnienia

na palcach jednej ręki
zapisałam twój uśmiech
tupotem bosych stóp
wystukane kredo

mogę nie wierzyć w siebie
ale pięknieję na zewnątrz
gdy twoje ufne spojrzenie
osiada mi na policzku

i te bezchmurne oczy
wpatrzone we mnie
jak w niebo

giulietka M.
 20 stycznia 2020 roku, godz. 10:20

Smoczy uśmiech na policzku, chyba się zarumienię jak zorza.;))

Michel, nic się przed Tobą nie ukryje, nawet między wierszami, nawet jeśli nie było Cię zbyt długo... :)

 4 grudnia 2019 roku, godz. 9:53  89,6°C
 Tekst dnia 5 grudnia 2019 roku

czekająca przy bramie

Matko z ulicznej kapliczki
zamknięta za szybą zwątpienia
gdy szarość przecieka przez palce
daj uśmiech jak światło zgaszonym
weź resztki dni jak paciorki
w spękane od zmartwień ręce
i prowadź jasnym spojrzeniem
przez kręte życia uliczki
z zaułków czarnej rozpaczy
z dna serca
pod Twoją obronę

giulietka M.
 6 grudnia 2019 roku, godz. 9:15
Edytowano 6 grudnia 2019 roku, godz. 9:18

Niemożliwi jesteście!!!:)
Art, Oney, zaczynam się Was bać;))
Mirku, może Cię zaskoczę, ale nie tylko w Polsce (nie wiersz a Matka Boska i Jej kapliczki królują w Neapolu i całej Italii).Niemniej tym cenniejsza dla mnie Twoja opinia.

Bardzo wam dziękuję i miłego weekendu, kochani!

Tekst zgłoszony do konkursu Wiersz jesienny
 20 listopada 2019 roku, godz. 8:52  43,1°C

hipotermia

znów bez słońca zaczyna się dzień
nie budząc we mnie nadziei
odpryskują kolory z drzew
jak farba z cmentarnej bramy

zmierzch bezdomnie
zagląda nam w okna
skazując motyle na śmierć

ogród kurczy się i opada z liści
świat się zmówił
że przemijamy

Adnachiel M.
 22 listopada 2019 roku, godz. 17:11

Piękne te Twoje szrony jesienne.
I nawet rumianki zasiane przez wiatr, sine habity przywdziały - jak mnisi :)

Miłego wieczoru :)

 7 listopada 2019 roku, godz. 8:24  58,9°C

śniadanie

lubię wstawać przed czasem
gdy ziemia paruje snami
z kubkiem gorącej kawy
różańcem rozpraszam mgły

dzień skrada się na werandzie
tupie bosymi stopami

ma chleb powszedni w koszyku
i miód na serce
i piołun

zbieram okruchy ze stołu
żeby nakarmić sny

yestem yestem
 8 listopada 2019 roku, godz. 18:26

Jak widać, z refleksem u mnie kiepsko, po kawie zostało tylko wspomnienie.
To pewnie przez te moje patrzałki z antyrefleksem... ;) :D

 19 września 2019 roku, godz. 12:58  37,9°C
Edytowano  19 września 2019 roku, godz. 14:49

z zamkniętymi oczami

budzą mnie spłoszone szpaki
a może to we mnie ten łopot
codzienność przeszywa skronie
srebrnoszarym strumieniem

kolejny dzień jak odpowiedź
na listy pisane do kosza
nocne sekwencje modlitw

szukam w ciemności Twej dłoni
zanim zaufam stopom

jeżeli Ty jesteś Drogą
ja przydrożnym kamieniem

Adnachiel M.
 4 października 2019 roku, godz. 13:54

Wiara nawet w zimnym kamieniu potrafi dostrzec żywą duszę.
Delikatność, czar oraz wnikliwość.
Piękny modlitewnik!

https://www.youtube.com/watch?v=asY3ru8DIGc&list=RDasY3ru8DIGc&start_radio=1

 10 września 2019 roku, godz. 10:37  154,4°C
Edytowano  19 września 2019 roku, godz. 14:40
 Tekst dnia 11 września 2019 roku

a conto

nie wiem jaki
wschodów słońca mam debet
ani ile mi kroków zostało
ale wiem, że niebo jest bliżej
o niebo
niż stąd do gwiazd

życie to cienka linia
między ramionami a krzyżem

przyglądam się tańczącym żurawiom
i wiem już jak Ci dziękować
za dłoń, która mnie budzi o świcie
i że spod ciężaru powiek
znowu pozwalasz mi wstać

Malusia_035 Malusia
 13 września 2019 roku, godz. 11:27

Piękny ,Bravo Madź i gratulacje troszkę spóźnione ale szczere :)

Pozdrawiam :)

 29 sierpnia 2019 roku, godz. 7:51  63,7°C
Edytowano  29 sierpnia 2019 roku, godz. 12:06

Poddasze

nie liczę spalonych świec
ani rękawiczek od pary

pogubiłam się już
ile trosk
na sznurkach nerwów się suszy

nocą wychodzę z siebie
schodami wspomnień na dach

czasem niepostrzeżenie
pod rzęsami uśmiech przemknie
jak kot
zabłąkany gwieździstą nocą
na peryferiach duszy

marka piotr
 12 września 2019 roku, godz. 18:10

Piękne te peryferie duszy...

 22 sierpnia 2019 roku, godz. 10:45  84,2°C
Edytowano  22 sierpnia 2019 roku, godz. 10:45
 Tekst dnia 25 sierpnia 2019 roku

lawendowy

na polach ścierniska i mgły
poranki pachną kawą i chlebem

wieczorem na poręczach werandy
plączą się sny fioletowe

i jakieś znajome szepty
chodzą mi od rana po głowie

takie w pajęczynach i mgle

to muszą być (zw)idy sierpniowe

marka piotr
 12 września 2019 roku, godz. 18:19

Piękny wiersz.

 20 sierpnia 2019 roku, godz. 10:41  43,7°C
Edytowano  20 sierpnia 2019 roku, godz. 11:12

łzy świętego Wawrzyńca

są takie szare godziny
gdy dzień jest czekaniem na noc
minuty spadają cichutko
na drewniane schody

stoję na szczycie tęsknoty
za plecami mam świat

czekam aż niebo się wzruszy
zadrży w oknach świeczkami gwiazd
zrzucając pył złoty pod stopy
wędrowcom szukającym drogi

giulietka M.
 21 sierpnia 2019 roku, godz. 8:33

Kati, a wszystkie prowadzą do domu w niebie i nawet, kiedy czasem gubimy kierunek, Pan Bóg stawia nam na drodze drogowskazy, raz spadającą gwiazdę, innym razem uśmiech dziecka, a jeszcze innym dłoń drugiego człowieka... Dziękuję za komentarz i pozdrawiam serdecznie.

Alice, jak miło Cię widzieć, od razu się uśmiecham:)

M., jak zwykle artyzm komentarza przerósł wiersz:)
Czasami ciemności są tak nieprzeniknione, że wydaje się, iż nie istnieją gwiazdy, ale ufność rozpala je nam pod powiekami i sprawia, że wracają prosto z nieba.
Ps. Ten św. Franciszek zostanie ze mną na cały dzień. :)
Ps.2 Dobrego dnia!:)

 22 czerwca 2019 roku, godz. 16:41  32,5°C

Blizny

leżę w prochu i pyle
świat znowu stanął na głowie
patrzę na Ciebie bezradna
choć to Ty masz przebite ręce

wpatrując się w Twoje rany
przestałam dbać o drzazgi

śnił mi się kiedyś w dzieciństwie
szelest anielskich skrzydeł
miałam być perłą w koronie
a jestem tylko cierniem

giulietka M.
 9 sierpnia 2019 roku, godz. 10:43

Przyznaję, trochę podróżowałam, trochę leniuchowałam, ale teraz wracam ze zdwojoną mocą:)
Kawa zawsze się znajdzie, gorzej z weną, ale jak tu trochę pobędę, kto wie... :)
Pozdrawiam Cię serdecznie M.;)

 8 maja 2019 roku, godz. 13:32  48,0°C
 Tekst dnia 8 lutego 2020 roku

gdyby ludzie
ojcze nasz

mówili
i któryś jest w niebie

wierzyli
w bądź wola twoja

bez obłudy jak w niebie

i kochali tak i na ziemi

dzielili bez żalu
chleba naszego powszedniego

dawali codziennie

wybaczali potknięcia
winy

i od osądu mury stawiali

byłoby nam AMEN

yestem yestem
 8 lutego 2020 roku, godz. 20:05

Gratulacje. :))

 16 kwietnia 2019 roku, godz. 8:13  28,1°C

dolorosa

przepiękna Notre Dame
jak smutne okna twoje
gdzie świt zapalał świece
aniołów Bożych ręką

gdy cierń z korony Boga
zabrano z ręki twojej
jak cię musiało boleć

i załamałaś wieże jak Maryja ręce
nad ludem który umilkł

dzień wstaje
słońce krwawi
świat biegnie jakby ciszej
bo miastu nad Sekwaną
tej nocy serce pękło

Adnachiel M.
 27 kwietnia 2019 roku, godz. 19:01

nad brzegiem Sekwany
tęcza witraży zamiera...
Nie wierzę jednak, że to wszystko w nieba milczenie się zmieni.

Dziękuję Madeleine.

 29 maja 2018 roku, godz. 6:57  39,0°C

Aniele Boży...

myślałam że łagodnością
jesteś
i spokojem
że eteryczną lekkość
i zwiewność skrzydeł ci dano

ale Tyś wojownikiem

nosisz spiżowe serce
pod srebrzystą zbroją
by chronić moje zbyt kruche

wiem odkąd w każdej słabości
czuję
siłę Twych ramion

onejka onejka
 9 sierpnia 2018 roku, godz. 10:19

OO tak, nie ma jak prawdziwy silny Mężczyzna u boku. Bezcenne !
:)

Zeszyt użytkownika Adnachiel

Zeszyt o nazwie Szept najcichszy..

kilka sekund temu

kilkanaście minut temu

ok. pół godziny temu

szpiek skomentował(a) tekst Człowiek jest jak rzeka [...] autorstwa sprajtka

ok. pół godziny temu

M44G wypowiedział(a) się w wątku Ostatnia litera, którego autorem jest eyesOFsoul

ok. pół godziny temu

M44G wypowiedział(a) się w wątku Czego aktualnie [...], którego autorem jest Radziem

ok. godzinę temu

Dezyn.fikcja skomentował(a) tekst Nic nie rośnie tam, [...] autorstwa ODIUM

ok. godzinę temu

Dezyn.fikcja skomentował(a) tekst Optymizm-byt zrodzony z [...] autorstwa ODIUM

ok. godzinę temu

sprajtka skomentował(a) tekst Bądź jak woda, skup [...] swojego autorstwa

ok. 2 godziny temu

onejka skomentował(a) tekst Człowiek jest jak rzeka [...] autorstwa sprajtka

ok. 2 godziny temu

MyArczi dodał(a) do zeszytu tekst Czuję się źle, kiedy [...] autorstwa ODIUM