16 czerwca 2016 roku, godz. 12:11  43,6°C

Notre Dame de Paris

w przepych blasków ołtarza
szepty modlitw się zdobią
i w ciszę zadumy

płonących świec aureola
wieńcem obleka skronie płaczących
aż się smutek złagodzi

bo nie ugasi się łzami tęczy witraża
który katedrę przystraja
jak komnatę w niebie

i tylko westchnienie nagłego wzruszenia
zawdzięczając miłość
wstępuje w bramę wybaczeń

mniej się czuję samotny
tutaj znajdując
utraconego sobie

Adnachiel M.
 16 czerwca 2016 roku, godz. 22:47

Dzięki Smoku! :)
Polecam i namawiam :)
A teraz muszę się pożegnać z nadzieją na wspaniały mecz :)
Pozdro gorące :)

yestem yestem
 16 czerwca 2016 roku, godz. 22:40

Piękny wiersz i miejsce wyjątkowe.
Choć te mury chowają w sobie niejedną świętą i mniej świętą tajemnicę, to jakoś bliżej mi do zapomnianych kamieni krwią uświęconych pośród duchowych pustyni, ale smoki mają nierówno pod sklepieniem krzyżowo-żebrowym. ;)
Duuuża fisz.
Pozdrawiam. :))

Adnachiel M.
 16 czerwca 2016 roku, godz. 20:58

W każdą nie­dzielę można uczes­tniczyć we mszy świętej i to z udziałem śpiewające­go chóru.
Do te­go nie­szpo­ry.
To jest dla mnie naj­bar­dziej uducho­wione miej­sce na ziemi.
Mi­mo wie­cznych tłumów ro­zemoc­jo­nowa­nych tu­rystów :D
Ka­tera jest tak mo­numen­ta­lis­tyczna, że można uciec w niej od całego świata.
A by móc za­dumać się, po­lecam kap­licę Najświętsze­go Sak­ra­men­tu.
Kto ma szczęście, w każdy pier­wszy piątek miesiąca [i pod­czas ob­chodów Wiel­kiego Pos­tu], może adorować re­lik­wie ko­rony cier­niowej Chrys­tu­sa.
Jest na co pat­rzeć, bo ko­rona znaj­du­je się tam w całości.
A Kon­cert piani­nowy [sak­ralny]... Cóż więcej do szczęścia pot­rze­ba?
Chy­ba tyl­ko ty­le, by wspiąć się na wie­że i poszu­kać Dzwon­ni­ka :)
Ty­le ra­zy już to ro­biłem, lecz znaj­do­wałem je­dynie gar­gulce :)
Ale ten wi­dok... Na­wet te­raz za­piera mi dech.

Poz­dra­wiam ser­decznie i dziękuję za wpis Ra­fał :)

Emmanuel Rafał
 16 czerwca 2016 roku, godz. 18:49

Teraz nawet mszy się tam nie odprawia. Na środku stoi pianino... Tym bardziej to smutne. Europa wydziedzicza sie ze swojej kultury.

Adnachiel M.
 16 czerwca 2016 roku, godz. 16:40

Będę czekać za każdym razem, kochana M.
Dziękuję za dobro :*

giulietka M.
 16 czerwca 2016 roku, godz. 14:34

Ten wiersz jest jak spacer sprzed lat.
Pachnie dymem kadzideł. Mieni się promieniami słońca, przemienionymi od barw witraży.
I przypomina w każdym wersie szepty dawnych modlitw, przebrzmiałych dzwonów, spełnionych próśb.
Cóż mogę więcej napisać... Będę tu wracać, gdy serce nie może znaleźć sobie miejsca.

Adnachiel M.
 16 czerwca 2016 roku, godz. 14:19

Przyszłaś, super :)
Dziękuję za przeczytanie i wpis.
Oraz zadumę, oczywiście :)
Pozdrawiam również i... Ole ole ole ole! Polska gola! :D

onejka onejka
 16 czerwca 2016 roku, godz. 13:22

W zadumę wprowadziły mnie Twoje wersy.
Piękna refleksja w okowach gotyckiego dzieła architektury...
już widzę ten tympanon, archiwolt i rozetę w otoczeniu witraży...
Pozdrawiam :)