6 maja 2020 roku, godz. 23:14 17,8°C

...w ludzkiej skórze czuję się jak w dołku

W ludzkiej skórze czuję się jak w dołku
...w tym miejscu jest pustka intelektualna, tzw. przestrzeń, w której rodzą się pomysły, zamiary i ewentualne roszczenia względem własnej osoby...
W tej pustce dochodzi do dziwnych zjawisk. Jednym z nich jest moje lenistwo. Przez jego wrodzenie we mnie, omijam szerokim łukiem coś takiego jak przemyślenia. Ciągle wracam na początek stworzenia, do samej emocji. Gdy już uchwycę najdrobniejszą z nich, albo silnie drżący rodzaj doznania, przestaję istnieć. Nie robię tego na umyślnie. Zwyczajnie, emocje biorą górę nad człowiekiem, a górą jest nieład.
Pierwsza konkluzja mimowolnie dobiła do świadomości. A jeśli to rozemocjonowanie twórcze jest możliwością tworzenia wrażliwości? Małe namaszczenie chorych wierszy. Teraz jestem w kropce (obok). Nie wiadomo w której, prawej, czy lewej. Niech będzie pomiędzy.
Jestem już tylko człowiekiem. Z małym, prowincjonalnym wyobrażeniem o świecie, z niedowartościowania lubię szwendać się po parku. I myślę, "Boże, jeśli zacznę być szczery, to nie będzie w tym ani wiersza, ani żadnej satysfakcji"
I wcale nie chcę uciekać się do wyobraźni. Metafory to taki rodzaj strachu, w którym każdy wyraz kończy się ostrzem na gardle. A ja, emocjonalnie ułożony w chaos, zagryzam wargi na widok drzewa. Czasem drżenie przebiega od prącia aż po powieki, na końcu zdania wydaje się być dziki. To rodzaj tożsamości. Każde zwierzę ma swój wiersz, do którego boi się podejść.

sprajtka Ala
 7 maja 2020 roku, godz. 00:04

Każde zwierzę ma też ulubione "drzewo", które obsikuje...

kuloodporna kamizelka...kulokropkowa
 6 maja 2020 roku, godz. 23:27

Mocne ..... wyznanie ..... :)