9 lutego 2019 roku, godz. 12:14

Tato

ty tato nawet boisz się odważnie
w korytarzu o poranku
podźwigasz ciężar choroby na kulach
ciężkim stukaniem o podłogę oznajmiając światu
że kubek w kuchni znów otrzyma
swoją plastikową słomkę
a paskudne zmiksowane mięso
przytrzyma słabe ciało przed kroplówką
jeszcze jeden dzień

słyszę twój chrapliwy oddech
gdy jak bohaterowie westernów
zdobywający serca amerykańskich
matek i córek
dzielnie wkraczasz na ziemie wyjęte spod
sprawiedliwości - zdejmując ubranie
przed łagodzącą ból kąpielą
przesuwając palcami po prześwitujących
jak białe ryby żebrach
twoja klatka piersiowa unosi się i opada
kręgosłup rozcina plecy na wschód i zachód
appalachy mount whitney
którędy powiedz jechać po horyzont
by ta podróż trwała dłużej
gdzie szukać skarbów
by nadal zasypiać pod gwiazdami
twoich oczu

wiesz tato
te dzikie konie które tracimy
pod gołym niebem
to są najpiękniejsze konie
jakie mogą tylko wyplątać się z
naszych rąk
bo są uwolnione tak bardzo wolne

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa truman, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.