Adnachiel M.
 21 września 2016 roku, godz. 9:56

Wiesz M., od 2008 roku, byłem na tym moście miliony razy.
Tam zawsze ktoś będzie czekał, jeden spóźniony anioł, w towarzystwie czterech pozostałych.
I ja sam.
A ten wiersz to najbardziej materialny ślad ich dotknięcia, wcielenie i uosobienie.
Dziękuję, że piszesz w ten sposób.
Opowiadaj mi o nich częściej...

giulietka M.
 21 września 2016 roku, godz. 9:36

Art, to może chociaż przyda nam się łódź? Albo łudź się, łudź... ;)

Adnachiel, czasem gdy przychodzi smutek lubię wracać do mostów, na których być może nigdy mnie nie było, mieszają mi się własne odczucia z emocjami, które przeżył ktoś inny... wtedy najtrudniej o słowa, a jednak one same płyną, wciąż z tego samego źródła. Dziękuję, że dostrzegasz w nich to, czego ja nigdy nie będę potrafiła ujrzeć.

Adnachiel M.
 20 września 2016 roku, godz. 10:21

Ten wiersz to prawdziwe sacrum.
Bardzo bym chciał chociaż nakreślić emocje jakie nim wywołałaś, ale czy słowami można to opisać...?

Hmm... Będąc w Rzymie widziałem, że na wielkim fresku celowo namalowana została kropelka światła, a jej nieobecność byłaby zubożeniem całej wizji, którą przedstawia.
Ta kropelka, to źrenica Boga.

Tak samo jest z Twoimi wierszami.

yestem yestem
 13 września 2016 roku, godz. 20:34

Nie, ale pływam całkiem nieźle bez koła i telefonu. :D

giulietka M.
 13 września 2016 roku, godz. 13:29

Art, masz jedno koło ratunkowe lub telefon do przyjaciela:)

yestem yestem
 9 września 2016 roku, godz. 22:35

Madź, nie quś, bo... popłynę. ;)

giulietka M.
 9 września 2016 roku, godz. 14:36

Piękny komentarz, Onej, oj piękny, strzelacie prosto w serce:)

onejka onejka
 9 września 2016 roku, godz. 13:15

Tą mgłą zamajaczył mi wiersz Poświatowskiej :

" we mgłę go wyprawiłam
w deszcz co na rzęsach przysiadł
...
żeby opaść i zniknąć
wsiąknąć cieczą zieloną
w spragnione ciało trawy
stoję niezmiernie sama
na nagiej obcej ziemi "

Pięknie napisane M. pięknieee !
:):)

giulietka M.
 9 września 2016 roku, godz. 10:17

Andrzeju, na Czytelnika trzeba umieć zaczekać, czasem nawet kilkadziesiąt lat;)
Ale dziękuję Ci za zatrzymanie się i pierwszy komentarz.

Zapach_bzu, bardzo mnie wzruszył ten komentarz, dziękuję.

Art! Masz Ty ten smoczy nos, dobrze wyczułeś klimat i wycisnąłeś wodospad łez. Idziemy popływać?;)
Ps. Cudna sentencja, uroczy uśmiech, i jak tu nie kochać smoków?!:)

yestem yestem
 8 września 2016 roku, godz. 21:17

"Nie widziałam Cię już od miesiąca
I nic. Jestem może bledsza, trochę śpiąca,
trochę bardziej milcząca.
Lecz widać można żyć bez powietrza."

Tak mi się poczuło...

są w życiu radości tysiące
lecz nie widać ich przez łzy

Z uśmiechów smoczych zwariowany najbardziej ((:))

zapach_bzu VILEA
 8 września 2016 roku, godz. 15:43

Rozwaliłaś mnie tym wierszem. Kompletnie...
Jest cudny!

wdech wydech
 8 września 2016 roku, godz. 15:03

dobry tekst
i jest pomysł

dziwne że nie ma ocen i komentarzy
/czyżby wszyscy spali w własnej skorupce?/

miłego...