20 września 2017 roku, godz. 15:12  34,9°C

głucho nie-my

tej jesieni nie słyszę twych kroków
na liściastej posadzce ogrodu
choć wciąż jesteś fragmentem melodii
która stale przepływa przeze mnie

ale jest taka cisza pod żebrem
która drży
gdy jej nikt nie kołysze

jeśli też ją kiedyś usłyszysz
opowie ci o mnie najwięcej

Adnachiel M.
 28 września 2017 roku, godz. 16:10

No tak, ale czyżbyś nie słyszała, że miał być koniec świata?
Musiałem zrobić z tym porządek :)
Przy okazji okazało się, iż negocjacje na najwyższym szczeblu zwykle trwają dłuższy kawałek wieczności, ale obyło się bez rękoczynów :))

Znałem kiedyś taki wiersz...
.... tylko twój głos zawsze mnie dowoła
i z mroków przepaści
przyjdę
poprzez szum kwitnących traw
przystrojony w człowieczą twarz
oczy mając
pełne drżących łez

Jakoś tak :)

giulietka M.
 28 września 2017 roku, godz. 15:55

A nie widać, że czekał?:))
U nas jesień ma w tym roku zieloną koszulę, ale oczy jak zawsze niebieskie...
Chwilę?Chyba wieki całe!;)
To dobrze, bo już myślałam, że ogłuchłeś nawet na moje wiersze;)

Adnachiel M.
 28 września 2017 roku, godz. 13:54

Cześć, czekał Ktoś? :)
Ależ tu pięknie się zrobiło pod moją nieobecność.
Niczym... jesień w Paryżu, gdy powietrze skrzydłami szeleści :)
Chwilę mnie nie było, ale jeśli mam wracać, to tylko do takich wierszy, do ciepła takich słów.
PS. Usłyszałem... Dziękuję.

giulietka M.
 28 września 2017 roku, godz. 9:28

Ależ właśnie tego ognia nam było trzeba;))

yestem yestem
 27 września 2017 roku, godz. 20:20

Echhh... Kobiety... zrób to, zrób tamto... ja yestem do wyższych celoof. :P:D
No dobrze, zostawiam ogień i smoczy uśmiech. :))

giulietka M.
 27 września 2017 roku, godz. 11:52

Trochę się spóźniłam, herbata wystygła, ale kiedy tu wracam zawsze mi cieplej na sercu:)
Joanno, rozpuszczasz mnie i rozpieszczasz, straaasznie, ale skłamałabym mówiąc, że nie jest to przyjemne:) Dziękuję!

Onej, koc, wełniane skarpety i kawa z pianką, sorki, że tyle czekałaś:)

Papużko, fajnie, że tu zaglądasz, od razu jakoś tak barwniej i cieplej:)

Art, ale przynajmniej wciąż potrafię zwabić Smoka, a skoro jesteś, rozpal nam ogień pod czajnik:)

Miłego dnia, kochani!

yestem yestem
 27 września 2017 roku, godz. 00:06

Madź, Ty znów łańcuchową jeździsz po moim sercu... ;)
Piękne. :))

Papużka unaware
 26 września 2017 roku, godz. 23:51

Wzruszenie mieszka w prostocie uczuć... :)

Ps. Dwa ostatnie wersy zbędne.

onejka onejka
 21 września 2017 roku, godz. 13:03

M. ja bardzo chętnie, cieplutkiej i kocyk, żeby się otulić :)

PearlSoul25 Joanna
 21 września 2017 roku, godz. 12:53

"ale jest taka cisza pod żebrem
która drży
gdy jej nikt nie kołysze"

Jesteś poezją! Najpiękniej posiedzieć u Ciebie. W takiej ciszy. Pod skrzydłem Twoich dzieł.

giulietka M.
 21 września 2017 roku, godz. 11:52

Dziękuję Wam za miłe towarzystwo, komuś herbatki?;)

Malusia_035 Malusia
 21 września 2017 roku, godz. 11:12

napiszę tylko ...piękne wersy :)

Pozdrawiam M :)

RozaR Roza
 21 września 2017 roku, godz. 00:15

Lubięy wiersze o miłości właśnie takie - dość oczywiste - takie liryczne opowiadania .
Dwa ostatnie wersy do kitu .

onejka onejka
 20 września 2017 roku, godz. 15:41

Jesień nastraja, refleksją...
:)