11 sierpnia 2022 roku, godz. 21:33 24,3°C

Tą chwilą chyba zmęczona jestem...

...
Tą chwilą chyba zmęczona jestem
że idę przed siebie z ciszą za rękę bez słowa
gubię oddechem zbudzone wiersze
chociaż powinnam jeszcze je dźwiękiem szlifować...

skrzydła szelestem paradują za mną
czasem już niestrojne
gubią pióra srebrem siwizny wymięte
smutkiem strapiona ich żałosna wymowa...

przedwcześnie mi mówisz że odejść powinnam
gdyż lato przebarwi się czystości diamentem...
chwile słodko tkane umrą jak kłosy milczeniem w pół słowa sierpem wrogo ścięte

przyglądam się luster krzywym szelestem
niespieszno skrzydłami ku niebu się wzbijam
byłam czy jeszcze wciąż tu twoja jestem
ja ta barwna chwila twoja lecz niczyja...

szeregami księżyc w nów wchodzi
chwytam lato w pół i odchodzę za nim
dzień już coraz krótszy aniołami senny a ja za zakrętem snów znikam niesiona muz zwodniczymi szeptami

zataczam słońc złociste kręgi
łzami deszczu dni coraz są krótsze
oddechem złamane
jak marzenia we mnie
i te złote ptaki
co straciły życie gdy spadły sercami na kamień

lato pajęczynami odchodzi
krzyk mój niemy niesiony rozpaczą ponad horyzontem
mokną kamieniczki starówki jedwabne
lato było odeszło z dźwiękami strun płaczliwym jękiem...

znikam i cichną kroki uliczek letnie przebłyski zgubionych tajemnic
dłonie splecione jak to serce smutne
gdy gasisz mi słońce i wydzierasz księżyc...

wrócę nowym latem tylko oddaj gwiazdy...
syfonie burz stwórz dla mnie co są jak kaganek
światło nocy przede mną otwórz dziś zasypiam smutkiem...
dni ciepłe znikają czasem utracone zegarami przelane...

Anita Steciuk

Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa Anita S., gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie.