12 stycznia 2021 roku, godz. 10:07 50,4°C

Dojrzałe do ​​spontanicznego porodu

Stanąć w kałużach słonej wody.
Spojrzeć po gniewnej otchłani i srogim obrazie,
mrugać powiekami pod wiatr, pod ołowiany blask morza.
Daleko, przed horyzontem krzywy kształt łodzi
i garby zgięte nad patykami wioseł, umierają bez namaszczenia.
Morze łuszczy się jak druciana kolczuga, martwe i puste.
Czasem ptak zaleci i zakrzyczy.
Głębina napęczniała istnieniem i mrowiem wodnych błąkanów.
To dlaczego dla oka wydaje się ono martwym?

Zastraszone czekoladowe urwisko posypane niebieskim łupkiem.
Jak latarnia patrzy na wzburzone fale,
które wyszorowały jego kamienne stopy do białości.

Jest i cisza. Morze staje się płaskie jak stół.
Wtedy przychodzą nieznane westchnienia regularne i ciężkie.
W zetknięciu z lądem zmienia swe oblicze.
Przychodzi i zatrzymuje się,
by nagle walnąć pięścią o skalną ścianę.
Po chwili odchodzi spokojnie wzdychając,
aby w dali zapienić się na sterczącej grani.
Na prawo niebo huczy i wbija fale w wybrzeże.
Po lewej uniżone z ciemną zielenią północy.
W ten szczelny kocioł,
z każdym przypływem wtłacza się słony wlew.
Otchłań załamuje się promieniem w pryzmacie.
Zjawia się rozbisurmaniony żywioł, fala podchodzi
jak pierwiastka przed porodem, wpada w ten wylot ze stękaniem,
pomiędzy skurczami ma czas, by się cofnąć odbiciem.
Skosem nadbiega parcie i tnie jak kosa,
napotyka trzecią zapaśniczkę.
Zawahanie, chaos i strzał w górę rzygającym gejzerem.
Ogromny wachlarz wściekłości zawodzi w powietrzu.
Rzuca deszczem i mgłą. Wybucha gniewem.

To nie narodziny to taniec śmierci,
a diabeł do taktu potrząsa monstrualną tykwą.
Spienione grona jak zaśniady groniaste czepiają się kamieni.
Płaczą słoną łzą nad pustą kołyską.
A morze ryczy i pluje. Niezrozumiałe i obojętne,
bije bezpamiętnie i pożera ziemię,
ostatni kęs czekolady zabiera spod nóg urwiska.

Na horyzoncie już krzywej łodzi nie widać…

https://www.youtube.com/watch?v=drJNAFwRQHs

yestem yestem
 12 stycznia 2021 roku, godz. 18:54

Zawsze zazdrościłem kobietom tych porodów... :)
Super! :))

zielonakredka ula a może marta  15 stycznia 2021 roku, godz. 10:39

Spontanicznych na pewno?

kati75 Kati
 12 stycznia 2021 roku, godz. 12:03

https://youtu.be/Xr47Tw8UzX8 do tego tekstu pasuje mi to bardziej🙂

zielonakredka ula a może marta  12 stycznia 2021 roku, godz. 12:10

Piękne. Dziękuję :)

maba Ewka... albo nie
 12 stycznia 2021 roku, godz. 10:56

Starcie Tytanów...
Plastyczny.

zielonakredka ula a może marta  12 stycznia 2021 roku, godz. 11:05

Ale jak życie, ciągła walka na pierwszej linii frontu.
Pozdrawiam

maba Ewka... albo nie  12 stycznia 2021 roku, godz. 11:09

Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo :)