14 listopada 2019 roku, godz. 22:02  11,1°C
Edytowano  14 listopada 2019 roku, godz. 22:14

wciąż nie pogodziłem się z powiekami

skoro już umiem
poukładać w dłoniach nasze zimne palce

wyciągnąć odrobinę bardziej własne paznokcie
by wydrapać z nas to co swędzi
mówiąc życia wtórności
że się dla Ciebie nie powtórzy

układam wargi z dala od zwyklych słów
by zostawić ślad na Twoim ciele
na którym rozpraszam się wraz ze światłem

wiedząc
że nie drażni mnie jego jasny kolor
i nie widzi mi się
że się zobaczy
i jakoś będzie

dlaczego muszę myśleć o życiu tak cicho
nie wiedząc jak nazywa się to
o czym nie mam nic do powiedzenia

gdy wieczorem rozlewam się wraz z deszczem
po ulicach
współczując liściom
które jeszcze nie pytały o jesień

i stojąc w świata kolejce
nie wiedzieć po co jestem
i który to raz sprzedałem komuś słowa
na które mnie nie stać
by ustąpić miejsca

chciałbym zapomnieć że kiedyś umiałem powiedzieć
o tym że jestem i jak łatwo było mi
w poszukiwaniu ciepła
ocierać się o śmierć

.Rodia marek
 12 grudnia 2019 roku, godz. 22:00

nie wiedziałem że to ja

taki jestem nie spisany na straty
oby

dobry wieczór P.

dziękuję

zatopiony.wrak. p
 12 grudnia 2019 roku, godz. 20:29

gdy wieczorem rozlewam się wraz z deszczem
po ulicach
współczując liściom
które jeszcze nie pytały o jesień

.
jak Ty pięknie piszesz

.Rodia marek
 15 listopada 2019 roku, godz. 13:15

Dzień dobry Magdaleno,
lubię czytać jak rozkładasz moją niedoskonałość na drobne.
Taka obecność, jest dla mnie budująca i czuję, że wczorajszy czas nie poszedł na marne, mimo narzekania na jakie sobie pozwoliłem.

Hmm, przypadkiem wczoraj pomyliłem dziennik z szufladą, ale chyba nie zepsuło to pracy, bo szybko naprawiłem swój błąd.
Obecnie pusto w szufladzie i mam nadzieję, że jakiś czas też we mnie.

giulietka M.
 15 listopada 2019 roku, godz. 7:47

Wyczuwam jakieś podskórne rozdwojenie, choć wszystko poukładane, może nawet za bardzo.
Cynizm połączony z liryzmem, przeszłość spleciona z obcą codziennością.
Niezmienne jest tylko to, że wciąż szarpie za serce i to mnie wciąż ujmuje w Twoim pisaniu.
Dobrze, że wyszedłeś z szuflady.