20 sierpnia 2019 roku, godz. 10:41

łzy świętego Wawrzyńca

są takie szare godziny
gdy dzień jest czekaniem na noc
minuty spadają cichutko
na drewniane schody

stoję na szczycie tęsknoty
za plecami mam świat

czekam aż niebo się wzruszy
zadrży w oknach świeczkami gwiazd
zrzucając pył złoty pod stopy
wędrowcom szukającym drogi

giulietka M.
 21 sierpnia 2019 roku, godz. 8:33

Kati, a wszystkie prowadzą do domu w niebie i nawet, kiedy czasem gubimy kierunek, Pan Bóg stawia nam na drodze drogowskazy, raz spadającą gwiazdę, innym razem uśmiech dziecka, a jeszcze innym dłoń drugiego człowieka... Dziękuję za komentarz i pozdrawiam serdecznie.

Alice, jak miło Cię widzieć, od razu się uśmiecham:)

M., jak zwykle artyzm komentarza przerósł wiersz:)
Czasami ciemności są tak nieprzeniknione, że wydaje się, iż nie istnieją gwiazdy, ale ufność rozpala je nam pod powiekami i sprawia, że wracają prosto z nieba.
Ps. Ten św. Franciszek zostanie ze mną na cały dzień. :)
Ps.2 Dobrego dnia!:)

Adnachiel Adnachiel
 20 sierpnia 2019 roku, godz. 22:48

Jedna spadająca gwiazda to jedno spełnione życzenie :)
Świecą z oddali, a jednak rozjaśnia się cały wszechświat, gdy strącone z krawędzi nieba, prosto spod stóp Perseusza, opadają na nas łagodnym, cichym światłem, niczym ptaki na ramiona św. Franciszka.

Bardzo ujmując wiersz, M.
Bonne nuit :)

sprajtka Alice
 20 sierpnia 2019 roku, godz. 14:09

jak zwykle robi wrażenie...

kati75 Kati
 20 sierpnia 2019 roku, godz. 13:11

Są takie drogi ,które prowadzą donikąd ,ale są i takie ,które mają swój kierunek.To serce drugiego człowieka.

giulietka M.
 20 sierpnia 2019 roku, godz. 11:06

Kamil, na herbatkę to ja idę do Ciebie, tam jest dopiero klimacik, który uwielbiam, zatem do zobaczenia!;)

truman Kamil
 20 sierpnia 2019 roku, godz. 11:01

Dobrze Cię czytać. W sam raz pod herbatkę, z czajnika :)